Ukulturalnianie Tisia

Julka Sylwestra spędziła w domu, była głównym organizatorem rodzinnej imprezy. Nie wybraliśmy się do Zakopanego. Ojj wiele nasza córeczka straciła. Nie słyszała z playbacku pierwowzoru mojej ulubionej piosenki o pewnym pojeździe Deawoo. Nie widziała z dalszego bliska Zenka M. (nie wiem co kobity w nim widzą). Straciła też zawody zapaśniczo-bokserskie w pociągu powrotnym naszego narodowego przewoźnika kolejowego. Musieliśmy zatem zrekompensować Julce te niewątpliwe straty Już jakiś czas temu stwierdziliśmy wspólnie, że dobrym pomysłem będzie wizyta w Filharmonii. Julka odwiedziła ten budynek kilkukrotnie, niemniej były to koncerty czy widowiska przeznaczone wyłącznie dla dzieciaków. Na takiej prawdziwej imprezie dla dorosłych nigdy jeszcze Kontynuuj czytanie →

Podziel się

Wolna chata

Na dzisiejszy dzień Julka czekała od bardzo dawna. Odliczała: popopopopojutrze pojadę, popopopojutrze pojadę, popopojutrze pojadę, popojutrze pojadę, pojutrze pojadę, jutro pojadę, dzisiaj jadę do Okuninki. Kilkanaście minut po godzinie siódmej, wsiadła do autobusu i pojechała na turnus rehabilitacyjny. Jest to pierwszy w pełnym tego słowa znaczeniu wyjazd na wypoczynek. Co prawda wcześniej wyjeżdżała na krótsze czy troszkę dłuższe wyjazdy poza dom, ale nigdy nie jechała na całe dwa tygodnie. Była w górach i nad morzem Gdy nasz Tisio był przedszkolakiem, przedszkole organizowało świetne zajęcia wakacyjne i trudno było nam zrezygnować nawet z tygodnia zajęć, widząc jak Jula świetnie się tam Kontynuuj czytanie →

Biegowniczka

Kilka dni temu Julka przyniosła ze szkoły karteczkę o zgodę na udział w zawodach sportowych. Chodziło o bieg młodzieżowy przed tegorocznym 3 Maratonem Rzeszowskim. Rzecz jasna wyraziliśmy zgodę, nie chodziło o jakiś super wynik ale i nowe doświadczenie dla Julki. Julka bardzo to przeżywała. Wczoraj miała iść wcześniej spać, rano dobrze się odżywić Klasa Julki była może niezbyt licznie reprezentowana – 3 chłopców i osamotniony Tisio niemniej przyodziani w koszulki zawodników na linie startu wychodzili mocno zmotywowani. Co jak co ale ostatnich rad udzielała im osobiście dyrektorka szkoły. Julka wzięła sobie na poważnie słowa organizatorów o bezpieczny start. Na trasę Kontynuuj czytanie →

Ostatnia?

Julka oraz Jej młodszy druh od wspólnych zabaw wypatrzyły (niezależnie od siebie) wesołe miasteczko. Wspólnie ustaliły że w niedzielę trzeba odwiedzić ten przybytek. Na nieszczęście rodziców, znalazły nawet sponsora – oczywiście dziadka. W niedzielny późny poranek, gdy tylko pojawiły się pierwsze oznaki ocieplenia zameldowaliśmy się na wesołym miasteczku. Na pierwszy rzut oka wydawało mam się że jest nieczynne. Niestety szybko pojawił się pan z obsługi i można było rozpocząć wydawanie pieniążków. Na pierwszy ogień poszedł …. przejazd kolejką. Wszyscy już są, więc odjeżdżamy. A teraz coś dla tatusiów, nie powiem który się „napalił” na samochodziki. Julce nawet dobrze się kierowało, Kontynuuj czytanie →