Historia Julki

opublikowany przez

Julka urodziła się 15 kwietnia 2008 r. jako wesołe i  pogodne dziecko.  W wieku trzech miesięcy u Julki stwierdzono wzmożone  napięcie mięśniowe.  Kompleksowe badania wykazały zmiany w mózgu spowodowane niewielkim niedotlenieniem w czasie ciąży. Od tego momentu Julka była intensywnie rehabilitowana. Rehabilitacja dała bardzo dobre efekty,  co więcej,  po kilku miesiącach ruchowo była sprawniejsza niż jej rówieśnicy. Po skończeniu roku zaczęły się pojawiać niepokojące sygnały świadczące iż z Julka nie rozwija się tak jak inne dzieci. Julka nie reagowała na swoje imię, chowała się w ciasnych zakamarkach mieszkania, bawiła się bardzo schematycznie i nie zgodnie z przeznaczeniem zabawek. Dlatego też samodzielnie pod czujnym okiem wspaniałego pedagoga – pani Marty rozpoczęliśmy pracę z Julką mającą na celu poprawę jej rozwoju. W grudniu 2009 r. potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. W warszawskim ośrodku fundacji Synapsis zdiagnozowano u Julki autyzm wczesnodziecięcy.  Pozwoliło to na jeszcze intensywniejszą rehabilitację Julki. Od lutego 2010 r. Julka codziennie 2 godziny ćwiczy z terapeutką przyznaną w ramach specjalistycznych usług opiekuńczych. Pierwsze widoczne pozytywne efekty  pojawiły już po kilku tygodniach. Aby w pełni wykorzystać potencjał Julki, dodatkowo korzystamy z Wczesnego Wspomagania Rozwoju, co stanowi doskonałe uzupełnienie podstawowej terapii. Równocześnie nie zrezygnowaliśmy o rehabilitacji w Ośrodku Wczesnej Interwencji. Co więcej,  od września 2010 roku uczęszcza  na zajęcia dodatkowo do stowarzyszenia mającego siedzibę niemalże pod naszymi oknami ;)

Julka jest bardzo żywiołowa, niektórzy dziwią się jak można z nią wytrzymać  – wszędzie jej pełno. Bardzo lubi wszelkie terapie, czasem sama dopomina się aby z nią ćwiczyć. Nie może doczekać się zajęć, szczególne manualnych.  Początkowo wielką trudność dla nas wszystkich stanowiły problemy w komunikacji. Nie wiedzieliśmy czego Julka od nas chce, co powodowało że, Ona  w znany tylko sobie sposób „mówiła” nam czego od nas, rodziców potrzebuje. My mimo najszczerszych chęci nie wiedzieliśmy jak Jej pomóc. Trudności w komunikacji  w połączeniu z Jej wręcz fenomenalną pamięcią,  powodowały iż jakakolwiek zmiana położenia przedmiotów w mieszkaniu mogła być przyczyną „konfliktu” – często musieliśmy sobie przypominać co stało w danym miejscu kilka tygodni temu.   Do wszystkiego musieliśmy dochodzić metodą prób i błędów  – zgadywać czego córka potrzebuje.  Na szczęście już te etap mamy za sobą, gdyż Julka potrafi powiedzieć w mniej lub bardziej zrozumiały sposób czego potrzebuje w danej chwili.  Niekiedy musimy tylko robić za tłumaczy, gdyż nie wszyscy jeszcze znają język „julkowy”.

A co obecnie słychać u Julki? Wszystkiego możecie się dowiedzieć na bieżąco na blogu … Życzymy miłej lektury ;)

Podziel się