Na dwoje babka wróżyła

Aktualizacja: Dzisiejszy wpis zacząłem pisać kilkadziesiąt minut przed materiałem w Faktach TVN dotyczącym szczepień ;)
We wtorek jedna z gazet codziennych w niektórych polskich domach podniosła ciśnienie. Tytuł artykułu był groźno brzmiący: Nie ma ucieczki od szczepień. Pierwszy akapit artykułu i cios: Urzędnicy mogą zmusić do obowiązkowych szczepień – potwierdził sąd.
Następnie podano sygnaturę sprawy sądowej. Wystarczyło kilkanaście sekund aby odnaleźć w sieci stosowny wyrok.
Zaczynam czytać sentencję wyroku wydanego przez Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura: II OSK 773/16) a tam jak wół pisze: uchyla zaskarżony wyrok w całości i przekazuje sprawę Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Bydgoszczy do ponownego rozpoznania. O co więc chodzi?
Z sądem najwyższym to jest różnie. Kilka lat temu musiałem trochę zagłębić się w prawie cywilnym. Nie ukrywam, że moja rodzina skorzystała na pewnym orzeczeniu SN. Co ciekawe wnoszący skargę kasacyjną w „interesującej” mnie sprawie ponieśli sromotną porażkę. Wówczas sędziowie (i to w poszerzonym składzie) tak doprecyzowali przepisy, że całą dotychczasowa linia orzecznicza w tej materii stanęła na głowie ;)
Zatem i ten „szczepionkowy” wyrok ma drugie dno. Bo tak na chłopski rozum. skoro sprawa będzie ponownie rozpatrywana to jeszcze jest cień (większy lub mniejszy) na uzyskanie korzystnego werdyktu.
Nie zdążyłem się jeszcze dobrze zagłębić w czytanie uzasadnienia wyroku gdy stowarzyszenie na czele którego stoi posiadaczka najsłynniejszej grzywki w Polsce wyraźnie się ożywiło. Ex-agentka ubezpieczeniowa z grzywką ciętą od linijki i Jej ziomale wypuścili takiego oto tweeta:

tweet
No nie, sprawa robi się naprawdę intrygująca.
Jak zdążyłem się szybko zorientować sprawa dotyczyła egzekucji administracyjnej. Przekładając to na chłopski język – czy sanepid może nakładać grzywny na rodziców który unikają jak diabeł święconej wody szczepienia swoich pociech.
Argumentacja tych rodziców jest prosta jak drut. Skoro obowiązek szczepienia przeciwko gruźlicy jest obowiązkowe do 15 roku życia a przeciwko wzw typu B 4 lata dłużej to nic nie szkodzi na przeszkodzie aby zaszczepić dziecko jak będzie niemal pełnoletnie.
Sąd miał jednak inne zdanie w tej kwestii.
W tym stanie, argumentacja skarżącego, że obowiązek szczepień jego dziecka nie był i nadal nie jest wymagalny, jest pozbawiona racji nie tylko prawnych, ale i merytorycznych. Gdyby organy inspekcji sanitarnej w egzekwowaniu ciążącego na skarżącym obowiązku poddania dziecka szczepieniom miały czekać aż do ukończenia przez nie 19 roku życia, to cel zapobieżenia powstania sytuacji wskazanych w art. 33 z 2008 r. nie byłby osiągnięty, a jak wynika z doświadczenia życiowego i ogólnej wiedzy, ilość dawek oraz okresy, w jakich kolejne dawki szczepień mają być podawane dzieciom, ma swoje uwarunkowania immunologiczne.
A co tyczy się Sanepidu, sąd też wyraził się jasno.
Odnosząc się do zarzutu niedopuszczalności egzekucji administracyjnej, sąd I instancji stwierdził, że organem egzekucyjnym w niniejszej sprawie jest wojewoda i ten właśnie organ prowadzi postępowanie egzekucyjne. Zarzut skarżącego związany z tą kwestią wynika z braku rozróżnienia między organem egzekucyjnym (tj. wojewodą) a wierzycielem (tj. Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Toruniu). To właśnie PPIS służy w tym postępowaniu status wierzyciela, jest on bowiem podmiotem uprawnionym do żądania wykonania obowiązku lub jego zabezpieczenia w administracyjnym postępowaniu egzekucyjnym. Jest to zatem organ powołany do czuwania nad wykonaniem obowiązku poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym.
i nieco dalej:
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, zarówno podstawa prawna obowiązku, jak i jego treść zostały wskazane w tytule wykonawczym precyzyjnie, w sposób umożliwiający sprawne przeprowadzenie egzekucji. Tytuł wykonawczy został podpisany przez wymienionego z imienia i nazwiska pracownika PPIS, będącego w niniejszym postępowaniu wierzycielem.
Ale to już dla sporej części tzw. antyczpiepinkowców, jest ciosem między oczy.
Sąd I instancji wskazał trafnie, że obowiązek poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym wynika z przepisów prawa, wskazując na art. 5 ust. 1 pkt 2 oraz art. 17 ust. 1 ustawy z 2008 r. Trudno byłoby oczekiwać, tak jak chciałby tego skarżący kasacyjnie, ażeby w ustawie uregulowane zostały terminy szczepień oraz rodzaj szczepionek. Tak szczegółowa materia została uregulowana w aktach prawnych niższego rzędu, co nie pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnym katalogiem źródeł prawa powszechnie obowiązującego.

szczepienie
Nie jest to jedyne orzeczenie w tej kwestii.
Zgodnie z innym wyrokiem NSA (sygn. II OSK 338/13) w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi został ustalony ogólny obowiązek poddania się szczepieniom ochronnym. Ponadto w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r.w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych określono choroby zakaźne, przeciw którym prowadzone są szczepienia ochronne oraz wiek i grupy osób objęte obowiązkiem szczepień. W ocenie sądu taki sposób regulacji jest wystarczający do przyjęcia, że obowiązek poddania się szczepieniu ochronnemu wynika bezpośrednio z przepisów prawa. Nie zmienia tej oceny fakt, że Główny Inspektor Sanitarny ogłasza w formie komunikatu Program Szczepień Ochronnych na dany rok ze szczegółowym schematem stosowania poszczególnych szczepionek. W komunikacie tym zawarte są bowiem specjalistyczne informacje z zakresu medycyny dotyczące sposobu wykonania obowiązku ustalonego w ustawie.

Zatem dlaczego sprawa wraca „piętro” niżej?
Ogólnie rzecz ujmując – wszystkie konsekwencje nieszczepienia dziecka spadły na ojca, matkę pominięto.

Ale prostogrzywkowa Justyna „zmienia” zdanie i swoim zwolennikom mówi: Koledzy, nic się nie stało. To wyrok jak setki innych. Linia orzecznicza pozostaje bez zmian. Sądy są po naszej stronie i powołuje się na „jednorazowy” wyrok wydany przez sąd …. rejonowy ;)
Najważniejsze że prawnicy dalej będą „zarabiać” …

Pracuję w takiej branży w której „obrońcy” walczący z systemem, układem czy jeszcze innym cholerstwem to nic nowego. Tak walczą do upadłego o swoich „podopiecznych”, że Ci wychodzą na tym jak Zabłocki na mydle.

Podziel się