Bieszczady u Julki

Julka w Bieszczadach była na przełomie wiosny i lata. Minęło kilka miesięcy i Bieszczady zawitały do Rzeszowa. Wszystko to za sprawą I edycji Dnia Bieszczadzkiego „Jesienią góry są najszczersze”. Impreza odbyła się wczoraj, a piszę o tym między innymi dlatego, gdyż współorganizatorem była Julkoszkoła. Jak wiecie, staramy się zabierać Julkę na wszelkiego rodzaju imprezy, mieliśmy również w planach odwiedzić budynek rektoratu Politechniki Rzeszowskiej w piątkowy wieczór. Od kilku tygodni w rzeszowskiej szesnastce był plakat zachęcający do udziału w konkursie plastycznym (nie tylko w nim) o tematyce bieszczadzkiej. Tym razem chcieliśmy dać szansę na wygraną i postanowiliśmy nie przekazywać pracy na konkurs. No ale wszystko potoczyło się inaczej ;) W poniedziałek Julka wraz ze swoimi koleżankami z mozołem przygotowywały prace na wspomniany konkurs. Nad wszystkim czuwała, na co dzień strącająca się zachęcać najmłodszych uczniów do rozszerzania wiedzy o  przyrodzie – pani Aldona. No dobra powiem… pani Aldona od kilku dni ma nowe obowiązki w zakresie edukacji Julki i Jej klasowych ziomali. Julki klasa znana jest z udziału we wszelkiego rodzaju konkursach, zatem i tym razem nie mogło być inaczej ;)
Na czwartkowej wywiadówce, dowiedzieliśmy się że któryś z klasowych „artystów” zdobył wyróżnienie.
Kilkanaście godzin później wszystko było już jasne… to nasz Tisio będzie odbierał na Politechnice zaszczyty ;)
I tym sposobem zamiast uczyć się angielskiego Julka dumnie paradowała po uczelnianym budynku.
Bieszczady
Niestety nie udało mi się jednoznacznie ustalić kto wręczał Julce pamiątkowy dyplom i drobny upominek. Może w poniedziałek udam nam się dowiedzieć coś więcej w tej materii.
laureatka
Plan był taki, że Julkotata dołączy do reszty rodziny po pracy, niestety Tisiowi znudził się pobyt w budynku przy ulicy Powstańców Warszawy. A może bała się, że wyda się kim był tajemniczy wybieracz kamyczków z donic z kwiatami kilka lat temu. No ale to nie Julki wina,że postawiono tak atrakcyjne obiekty na drodze którą nasza córeczka pokonywała idąc do swojego pierwszego przedszkola.
łódka
Julkotata nie mógł być poszkodowany, zatem po chwilowym pobycie na Sportowej, cała Julkorodzina udała się na „wieczorną” część imprezy.
Trafiliśmy na koncert zespołu Grzane Wino. Nie wiedzieć czemu ale Julkomamie bardzo podobała się piosenka o dziewczynie z Budziwoja w wykonaniu zespołu Łemkowyna z Cisnej.Niestety nasz pobyt zakończył się gdy na scenie rozkręcała się Agata Rymarowicz z zespołem.
W przerwach między występami poszczególnych artystów były organizowane konkursy wiedzy o Bieszczadach. Zostanie wszczęte „wewnętrzne” śledztwo które doprowadzi do prawdy i dowiemy się dlaczego Julka nic nie wygrała ;)dyplom bieszczady
Ps. Jeszcze jeden dyplom oczekuje w Julko pokoju na odbiór. Wie ktoś, dla kogo on jest?

Podziel się