Dla Mikołaja

Dzisiejszy wpis będzie krótki, ale bardzo treściwy ;)
Wpisy o zbiórkach pieniędzy na różne cele pojawiają się na naszym blogu co jakiś czas. Cele zbiórek są przeze mnie dokładnie analizowane.
Dzisiaj rano, gdy zabierałem się do pisania dzisiejszego wpisu, przeczytałem o pewnym „oszustwie. Do zbiórki na leczenie nieistniejącego chłopca włączyli się nawet celebryci.
Zapewniam chłopiec o którym jest dzisiejszy wpis naprawdę istnieje.
Mikołaja i Jego rodziców wielokrotnie spotykałem podczas przesiadywania w titumowej poczekalni. Agnieszkę (mamę Mikołaja) prócz rzucających się fryzur wyróżnia chęć walni o przyszłość syna. Mikołaj cierpi na dziecięce porażenie mózgowe, na co dzień porusza się na wózku.
Rodzice starają się zapewnić chłopcu dostęp na najnowszych terapii. Jedną z nich jest leczenie komórkami macierzystymi.
W przypadku autyzmu do wszelkich nowych i „cudownych” terapii podchodzę sceptycznie. Powód jest prozaiczny, większość z tych metod jest skuteczna w przypadku innych chorób czy zaburzeń.
„Leczenie” autyzmu takimi metodami to próba podpięcia się pod sukcesy innych.
Leczenie komórkami macierzystymi to metoda eksperymentalna, nikt nie daje pewności czy pomoże. A jeśli pomoże, jak znaczna będzie poprawa. Określona metoda w leczeniu jednego zaburzenia przynosi efekty, w leczeniu innej to nic innego jak zwykle naciąganie zdesperowanych rodzin na niepotrzebne wydatki.
Julki nie poddałbym leczeniu komórkami macierzystymi z prostego powodu. Wszelkie badania zlecane przez neurologa nie wykazują uszkodzeń które można by na naprawiać. Niesymetrii, komór nie da się wyrównać.
Ale Mikołaj po wylewach ma uszkodzony mózg, a komórki macierzyste mogą pomóc zregenerować przynajmniej część uszkodzonych obszarów.
Możecie mi wierzyć chłopak przez ostatnie lata ciężko harował, aby osiągnąć obecne sukcesu.
To prawdziwy wojownik. Nigdy nie widziałem go aby wchodząc czy wychodząc z gabinetu płakał …

Podziel się