Prawo ciosane siekierą

Muszę przyznać, że nasza partia ma słuszną linię jeśli chodzi o edukację dzieci niepełnosprawnych. W ostatnim czasie nie ma tygodnia aby na światło dzienne nie wyszedł kolejny „kwiatek” autorstwa ministry Zalewskiej i Jej dzielnych edukacyjnych zuchów.
Ministra zapewne uważa, że rodzice uczniów zbyt mało czytają i postanowiła temu przeciwdziałać.
Niemal hurtowo na ministerialnej stronie publikowane są projekty nowych rozporządzeń. Odnoszę wrażenie, że projekt rozporządzenia oraz jego uzasadnienie piszą dwa odrębne zespoły zupełnie się w tej materii nie komunikując.
Ministerialni urzędnicy postanowili zrobić świąteczny prezent rodzicom dzieciaków które są objęte nauczaniem indywidualnym.
Aktualnie obowiązuje Rozporządzenie Edukacji Narodowej z dnia 28 sierpnia 2014 r.
w sprawie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci
i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży.
Nie jest to dokument bardzo obszerny, zaledwie 3 strony i raptem 15 artykułów.
Dla wielu rodziców kluczowy jest artykuł 5, który brzmi następująco:
§ 5. 1. Zajęcia indywidualnego przygotowania przedszkolnego lub zajęcia indywidualnego nauczania prowadzi się w miejscu pobytu dziecka lub ucznia, w szczególności w domu rodzinnym, placówkach, o których mowa w art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, u rodziny zastępczej, w rodzinnym domu dziecka, w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w regionalnej placówce opiekuńczo-terapeutycznej, o których mowa w ustawie z dnia 9 czerwca
2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz. U. z 2013 r. poz. 135, ze zm.3)).
2. Zajęcia indywidualnego przygotowania przedszkolnego oraz zajęcia indywidualnego nauczania dla dziecka lub ucznia,
którego stan zdrowia znacznie utrudnia uczęszczanie do przedszkola, innej formy wychowania przedszkolnego lub
szkoły, mogą być organizowane odpowiednio w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego lub szkole, jeżeli:
1) w orzeczeniu wskazano możliwość realizacji indywidualnego przygotowania przedszkolnego lub indywidualnego nauczania
w pomieszczeniu odpowiednio w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego lub szkole;
2) odpowiednio przedszkole, inna forma wychowania przedszkolnego lub szkoła dysponuje pomieszczeniem, w który mogą odbywać się zajęcia dla tego dziecka lub ucznia.

W projekcie nowego rozporządzenia, które liczy aż 6 stron, ten kluczowy punkt ma nieco inną postać:
§ 5. Zajęcia indywidualnego przygotowania przedszkolnego lub zajęcia indywidualnego nauczania prowadzi się w miejscu pobytu dziecka lub ucznia, w szczególności w domu rodzinnym, placówkach, o których mowa w art. 2 pkt 7 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe, u rodziny zastępczej, w rodzinnym domu dziecka, w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w regionalnej placówce opiekuńczo-terapeutycznej, o których mowa w ustawie z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz. U. z 2016 r. poz. 575, 1583 i 1860).

Znaleźli się już obrońcy „dobrej zmiany” w edukacji i powołują się na artykuł 12 projektu nowego rozporządzenia.
Niestety w ich argumentacji jest tylko jedno małe ale, przepisy przejściowe dotyczą orzeczeń o potrzebie nauczania indywidualnego wydanych przed wejściem w życie nowego rozporządzenia.
Ministerialni urzędnicy w uzasadnieniu do do projektu rozporządzenia podnoszą słuszne kwestie.
W chwili obecnej indywidualnym nauczaniem obejmuje się nie tylko uczniów napotykających na trudności w funkcjonowaniu szkolnym nie wynikające ze stanu zdrowia, ale również uczniów sprawiających trudności wychowawcze, uczniów napotykających na trudności w uczeniu się wybranych przedmiotów czy uczniów niepełnosprawnych, których trudności wynikały z niedostosowania środowiska szkolnego do potrzeb tych uczniów (np. bariery architektoniczne, brak wykwalifikowanej kadry, niewłaściwe metody kształcenia).

Wczoraj wieczorem w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych był program o problemach ucznia z ZA. Propozycją na rozwiązanie nabrzmiałych problemów była propozycja nauczania indywidualnego. Nie jest to przypadek odosobniony. Znam wielu rodziców, którzy pod presją szkoły ulegli i przeszli na NI.
Niestety znam sporą ilość dzieciaków, które nie mogą odnaleźć się w szkole.
Wczoraj pewna matka niemal z łzami w oczach zapytała: Łukasz, czy te nowe przepisy naprawdę wejdą w życie? Nawet nie chcę myśleć, jak młody miałby sobie poradzić w szkole.
Znam młodego od kilku lat, co chłopczyna ma zrobić gdy inne dzieci go denerwują, a Jego jedyny kontakt ze szkolnymi kolegami to lekcja wychowawcza. W przyszłym roku planowali zwiększenie godzin lekcyjnych spędzanych wspólnie z kolegami z klasy.
Czy zmniejszenie „atrakcyjności” NI spowoduje, że szkoły mniej chętnie będą wysyłać na nie swoich uczniów? Obawiam się, że nie. Nauczanie indywidualne, jak było tak będzie, bo być musi.
Współczesne nauczanie musi być bardzo elastyczne.
Zapewne pamiętacie, że Julka chodziła do przedszkola specjalnego. Gdy ją tam zapisywaliśmy nie umiała funkcjonować wśród zdrowych rówieśników.
Po pewnym czasie zaczęła się pojawiać w „zwykłym” przedszkolu, by po kilku miesiącach łagodnie przenieść się tam na stałe.
Nie wiem jak Julka poradziłaby sobie w „zwykłym” przedszkolu gdyby nie wcześniejsze stopniowe zapoznawanie się z grupą.
Dla sporej części dzieciaków z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, nauczanie indywidualnego z tzw. włączaniem jest świetnym rozwiązaniem.
Zapewnia kontakt z rówieśnikami a jednocześnie nauki w warunkach które pozwalają dzieciakowi na przyjazne warunki do nauki.
Rodzic dziecka które nie z przyczyn od siebie niezależnych nie jest w stanie przebywać w szkole ze zdrowymi rówieśnikami, będzie miał do wyboru albo skazanie dziecka na samotność na NI albo umieszczenie w szkole specjalnej. Dziecko z zaburzeniami ze spektrum autyzmu uczy się zachowań społecznych od rówieśników, zatem jak im to mając na uwadze proponowane zmiany w przepisach zapewnić?
Wybór, albo uczeń w szkole, albo poza nią, to droga donikąd. Muszą istnieć rozwiązania pośrednie.
Warto jeszcze wspomnieć, że nie każda niepełnosprawność umożliwia uzyskanie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Co z tą grupą dzieciaków, jakie propozycje mają dla nich ministerialni urzędnicy.
Jak „zmuszą” szkołę aby przystosowała się do ich potrzeb?

Ministro Zalewska, prawa nie da się ciosać siekierą …

Podziel się