Nie zawsze warto panikować

Kilka dni temu przypadkiem trafiłem w sieci na artykuł o groźnie brzmiącym tytule Przedszkola integracyjne do likwidacji? Julka okres edukacji przedszkolnej ma już za sobą, co więcej nigdy nie uczęszczała do placówki integracyjnej, niemniej z uwagi na poruszenie rodziców postanowiłem zagłębić się w temacie.
Całe zamieszanie ma wynikać z obowiązujących od nowego roku przepisów oświatowych.
W artykule wypowiadają się właścicielki przedszkoli integracyjnych z Wrocławia i Warszawy. A zatem część rodziców już może być spokojna … placówki prowadzone przez samorządy zostaną „uratowane”.
Niemniej panie dzielą się z czytelnikiem czarną wizją – „wszystkie” dzieci niepełnosprawne zostaną skazane na przedszkola specjalne.
Im dalej w las tym więcej nieścisłości. Dowiadujemy się, że od stycznia znacząco obcięto kwoty dotacji samorządów dla przedszkoli niepublicznych na opłacenie pobytu „zdrowych” przedszkolaków. Następnie pojawia się informacja, że te pieniążki przeznaczane na pobyt w przedszkolu wszystkich dzieci. Jeśli wszystkich to i tych niepełnosprawnych, co oczywiście jest sporym niedomówieniem, czy wręcz wprowadzaniem w błąd mniej zorientowanego czytelnika.
Artykuł musi być dramatyczny, pojawia się zatem autyzm. Autystycy potrzebują dodatkowego wsparcia, a jak już wiecie pieniążki obcięto, zatem w placówkach niepublicznych może być trudno o nauczyciela wspomagającego.
Wywołane do tablicy ministerstwo wyjaśnia, że nic takiego strasznego się nie stało, no ale większość czytających zapewne bardziej wierzy paniom z przedszkoli niż ministerialnym urzędnikom.

Julka chodziła do przedszkola prywatnego, które w owym czasie nie posiadało w nazwie członu Integracyjne, miała w nim zapewnione wsparcie dodatkowej osoby, były zajęcia rewalidacyjne.
Powiem więcej, do tego przedszkola trafiła z przedszkola specjalnego. A zatem była to droga odwrotna, od tej na jaką są „skazywane” dzieciaki z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego.
Zatem jak to było, możliwe? Powód jest banalny, na dzieci z orzeczeniami jest placówkom niepublicznym przekazywana dotacja wynikająca z subwencji oświatowej. I to właśnie z tych pieniążków były opłacane Julki „potrzeby”. Rzecz jasna w artykule nie ma jakiejkolwiek wzmianki.

Przyznam się szczerze, nie wiem dlaczego „zlikwidowano” wyższe dotacje dla przedszkoli niepublicznych. Czytałem uważnie najnowszą wersję ujednoliconego tekstu ustawy o systemie oświaty, i do żadnego konstruktywnego wniosku nie doszedłem ;)

Poszedłem innym tropem, postanowiłem sprawdzić jak to było z tymi dotacjami w różnych miastach.
Na pierwszy strzał…Warszawa. Na stronie stołecznego Biura Edukacji są zestawienia kwot dotacji przekazywanych różnego rodzaju placówkom. Są niepubliczne przedszkola i niepubliczne przedszkola integracyjne. Kwoty rzecz jasna sporo się różnią. Co więcej dowiadujemy się jakie warunki należy spełnić aby załapać się na wyższą stawkę. Nie są one jakoś specjalnie wygórowane:
– wszystkie oddziały są integracyjne,
– wskaźnik udziału liczby osób z orzeczeniami w stosunku do ogólnej liczby osób w oddziale wynosi – dla każdego oddziału – nie mniej niż 0,15.
W roku 2017, rzeczywiście w wykazie stawek próżno szukać niepublicznego przedszkola integracyjnego.
Była Warszawa, pora na Wrocław. Strona internetowa Departamentu Edukacji wyjaśnia wszystko.
Sprawdzam miesięczne stawki dotacji na rok 2016 i bez trudu odnajduję pozycję przedszkole integracyjne (publiczne oraz to które mnie interesuje czyli niepubliczne). Różnica pomiędzy przedszkolem „zwykłym” a integracyjnym naprawdę spora. Przykładowo w grudniu było to odpowiednio 1 151,42 oraz 614,57. Nie znalazłem stawek na rok bieżący, ale zapewne słowa właścicielki wrocławskich placówek są prawdziwe.
To co może jakieś inne duże miasto. Co powiecie na Gdańsk?
Tym razem źródłem informacji jest witryna Wydziału Rozwoju Społecznego. Pobieram Informację o ostatecznych miesięcznych stawkach dotacji dla ucznia na rok 2016. Dokument jest datowany na dzień 9 grudnia ubiegłego roku. Czytam uważnie i widzę tylko przedszkole (niepubliczne).
Pozostajemy nad morzem. Sprawdzam Szczecin, a dokładniej Biuletyn Informacji Publicznej tamtejszego urzędu miasta. Są interesujące mnie dane, tym razem dla odmiany sprawdzam lipiec: 2016 jedno pełnosprawne dziecko w niepublicznych przedszkolach 528,92 zł.
Dla pewności sprawdzam Białystok, tym razem źródłem danych jest Kwota dotacji na jednego ucznia miesięcznie w szkołach i placówkach prowadzonych przez jednostkę inną niż jst w 2015 r.
Niestety jest tylko: Przedszkole ;)
Może ja źle szukam. Przecież może zdarzyć się taka sytuacja, że w tych miastach nie ma niepublicznych przedszkoli integracyjnych?
Z pomocą przychodzi wujek Google. Wpisuję hasło; Niepubliczne przedszkole integracyjne.
Wyświetlił się odnośnik do placówki w Lublinie: Przedszkole Niepubliczne z Oddz. Integracyjnymi
Czyli coś dla mnie ;) Lublina nie sprawdzałem
Strona urzędu miasta, zakładka Dotowanie szkół i placówek można przebierać w plikach z danymi.
Tym razem sprawdzam czerwiec 2016. Na czwartej stronie dokumentu jest pozycja: przedszkole niepubliczne. Podane są stawki od stycznia do czerwca, niestety nie ma nic o przedszkolu integracyjnym.
Przeglądam dokładnie witrynę internetową wspomnianego wyżej przedszkola.
Oferują małe grupy wiekowe, dwóch nauczycieli w grupie (pedagog specjalny na terenie grupy integracyjnej),
Dziecko o specjalnych potrzebach uczestniczy w: zajęciach z pedagogiem specjalnym, psychologiem, logopedą, może liczyć na terapie ręki czy zajęcia w Sali Doświadczania Świata.

Rozumiem, sens istnienia samorządowych przedszkoli integracyjnych. Wówczas są mniejsze grupy dzieciaków. Ale jaki rodzić wysłałby dziecko do tak licznej grupy w przedszkolu prywatnym i jeszcze za to płacił. Placówki niepubliczne wręcz reklamują się mało licznymi grupami.
Znam przedszkola w których organizacyjnie nic się nie zmieniło w związku z pojawieniem się w nazwie członu Integracyjne.
Dzieci niepełnosprawne jak były przyjmowane do przedszkoli niepublicznych tak będą.
A stwierdzenie: Od tego roku odrębnych dotacji na dzieci zdrowe nie ma, jest nieprawdziwe. Dotacja jak była tak jest, tylko jednolita, zlikwidowano wyłącznie lukę w przepisach.
Pieniążki na dzieci z autyzmem, o które tak niepokoją się bohaterki artykułu się naprawdę duże, spokojnie wystarczą na odpowiednie wsparcie terapeutyczne takiego dziecka.

Podziel się