Deforma, czas start

Nie wiem dlaczego przez ostatnie dni wszyscy emocjonowali się tym jak reformę edukacji potraktuje nasz najlepszy z najlepszych prezydentów nazywany wyłącznie przez złośliwców notariuszem, budyniem, długopisem.
Niektórzy mówili, że skoro swojego podpisu nie złożył kilkanaście sekund po otrzymaniu stosownych papierów, to zapewne będzie weto. Inni twierdzili, że Pierwsza Dama jako nauczycielka przekona męża do podjęcia decyzji która satysfakcjonowała by przeciwników natychmiastowych zmian. Prezydent pochylił się nad głosami niezadowolonych i przed podjęciem ostatecznej decyzji przeprowadził szeroko zakrojone konsultacje. Rzez jasna, jedynym konsultantem był pewien nic nie znaczący starszy pan z Żoliborza, który kontakt ze szkołą zakończył w połowie ubiegłego wieku.
Najbardziej znanym skutkiem reformy jest likwidacja gimnazjów. To było hasło wyborcze. A obietnic wyborczych trzeba dotrzymywać ;) Nawet te które są głupie i nieprzemyślane?
Gimnazja to samo zło, przecież gdy ich nie było czyli w czasach gdy był jeden (no dobrze dwa) programy telewizyjne, czy Dziennik TV zamiast Wiadomości nikt nie słyszał o dopalaczach czy słoneczkach.
Utworzono gimnazja i co? Pojawiła się pornografia, szerzy się palenie i to nie tylko papierosów.
Nie wiem czy gimnazja są złe czy dobre, spełniły zakładane oczekiwania czy też nie.
Jeśli nauczyciele gimnazjów, wymieniają dobre strony tego etapu edukacji, niemal od razu słychać, że bronią swoich ciepłych posadek a dobro uczniów mają w głębokim poważaniu.
nauczycielka
Zapewne to czysty przypadek, że entuzjastami reformy nie są najlepszy nauczyciele z ostatnich lat.
Przez te kilkanaście lat gimnazja a przede wszystkim gimnazjalni nauczyciele wypracowali metody jak pracować z dzieciakami w tym trudnym okresie rozwoju.
Przed wprowadzeniem reformy były zapowiadane szeroko zakrojone debaty publiczne. Nie wiem jak inne grupy ale rodzice dzieci niepełnosprawnych dobrze do tych spotkań się przygotowywały.
Osoby które wybierały się na interesujące nas spotkania, różnymi kanałami zbierały nasze sugestie, pytania. I poszli. Na miejscu okazywało się, że przedstawiciel MEN-u najczęściej otwierał spotkanie, witał uczestników i znikał.
Słyszeliśmy z ust ministry o analizach, opracowaniach które są efektem tych spotkań. I co? Niektórzy są zainteresowani ich poznaniem. Są tak łatwo dostępne, że trzeba wydobywać je na drodze sądowej. Miejmy nadzieję, że już zlecono ich stworzenie ;)
Na każdym kroku słyszeliśmy, że w cała reforma jest dokładnie przemyślana. Reforma była tak dobrze przygotowana, że kilka dni po słynnej konferencji na której ją zaprezentowano pojawił się problem ze szkołami artystycznymi. Wprowadzono niezbędne „poprawki” czyli zamieciono sprawę pod dywan.
Ostatnie tygodnie to w wielu miejscowościach początki aktualizacji lokalnych siatek szkół.
W Rzeszowie jest co najmniej jedno ognisko zapalne – Gimnazjum nr 1. Nic nie słychać o reaktywacji podstawówki w naszym pobliskim szkolnym budynku. Tu będzie „rozwijane” liceum. To bardzo popularne liceum. Podczas ostatniej rekrutacji, wszyscy trzymali kciuki aby udało się otworzyć jedną klasę.
W wielu miejscowościach rodzice pocztą pantoflową dowiadują się , że z „ich” klasa przenosi się do nowo otwieranej szkoły podstawowej. Niektórzy muszą oswoić się z nauką na dwie zmiany.
No ale to nie jest problem ministerialnych urzędników. Z tym już muszą się uporać samorządowcy.
Sporo zamieszania, było z ekspertami piszącymi nowe podstawy programowe. Niektórzy o swoim powołaniu na to odpowiedzialne stanowisko dowiadywali się od … dziennikarzy.
No i podstawa powstała. Biolodzy, fizycy, poloniści złapali się za głowy. Wiele z powszechnie dostępnej wiedzy „utajniowo”. Teoria ewolucji? a na co to komuś.
Może warto było poświęcić ten „dodatkowy” rok aby jeśli już ta reforma musi wejść w życie dobrze się do tego przygotować.
We wrześniu rodzice zobaczą nowe książki swoich pociech i będą się zastanawiać co autor miał na myśli.
Kilka tygodni temu, cała Julkorodzina czytała polecenie z podręcznika. Czytała, czytała i …nic. Poprosiliśmy o pomoc pracującą z Julką logopedkę (ćwiczenie dotyczyło j. Polskiego) i …nic.
Logopedka poprosiła o pomoc koleżankę po fachu. … dalej nie sprostały wyzwaniu. Zdesperowane wydzwaniały do koleżanek które mają dzieciaki w Julki wieku. Coś wspólnie stworzono. Tylko czy dobrze?
Nie ważne, że reforma jest przygotowana na kolanie. Ważne, że jest nasza. A że latami będziemy ją doprowadzać do jako takiego stanu używalności to już nie istotne.
Wprowadzę, reformę i co mi zrobicie… to motto ministry edukacji.
To że, uczniowie z mniejszych miejscowości będą uczyć się w słabo wyposażonych szkołach, to niewiele znaczący szczegół.
To, że wiele samorządów za kilkanaście lat skończą spłacać kredyty zaciągnięte za niedługo świecącego pustkami budynku…. to ich pech. Mogli przecież przewidzieć, że nastąpią rządy drużyny dobrej zmiany.
Dla części rodziców dzieciaków niepełnoprawnych 6+3+3 nie równa się 8+4. Jak to mówią diabeł tkwi w szczegółach. Każda grupa uczniów znajdzie takie kwiatki w tej reformie. Niekiedy to drobny szczegół a dla tego czy innego dziecka oznacza to przekreślenie szans na dobrą edukację.
Niestety kalendarz wyborczy jest nieubłagany i odłożenie tego chaosu o rok dla dobrej zmiany byłoby zbyt ryzykowne. Zresztą sami o tym otwarcie mówią. A winni porażki zawsze się znajdą… i zapewniam nie będzie nim twórczyni reformy czy jej koledzy. Winni będą „komuniści i złodzieje”
Ja chcę dobrej edukacji, gwarantującej Julkę jak najlepszy rozwój. A to co serwuje jej ministra Zalewska tego w nawet najbardziej optymistycznych marzeniach nie zapewnia.
Zepsuć jest łatwo, naprawić o wiele trudniej…

Podziel się