Dobra zmiana w SUO

Siedem lat temu, jedną z pierwszych decyzji po odebraniu przesyłki z Julki diagnozą była ta o staranie się o specjalistyczne usługi opiekuńcze. Odpowiednie papiery zostały złożone na początku stycznia i terapeutka zjawiła się u nas …. pierwszego lutego. Niestety lub stety był to rok 2010, od tego czasu bardzo dużo się w tej kwestii zmieniło. Jak zapewne wiecie Julce przyznano 15 godzin zajęć tygodniowo. Nikt nie pytał, czy jeszcze gdzieś chodzimy, jakie zajęcia „dodatkowe” ma Julka.
To że, po kilku latach uległa zmniejszeniu liczba godzin terapii realizowanych przez „pracownika” rzeszowskiego MOPSu była to wyłącznie nasza inicjatywa. Z tego co pamiętam, pisaliśmy podanie w tej sprawie.
Jeszcze kilka lat temu wielu rodziców zazdrościło nam, tego że mieszkamy w Rzeszowie. Terapia w ramach SUO była na wysokim poziomie a ilość dostępnej terapii była zdecydowanie większa niż to co zapewniały samorządy w innych rejonach naszego kraju.
Od mniej więcej dwóch lat docierały do nas informacje, że z rzeszowskim SUO dzieje się coraz gorzej. Dzieciaki coraz dłużej czekają na „swojego” terapeutę. Może nie uwierzycie, ale jeszcze cztery czy pięć lat temu, można było bez większych problemów wymienić terapeutę. Obawiam się, że teraz nikt nie będzie na tyle odważny aby zdecydować się na ten krok.
Nie wiem dlaczego, ale ma wrażenie, że kierownictwo rzeszowskiego MOPSu przez dłuższy czas żyło w błogiej nieświadomości tego co się wokół dzieje i liczyło, że jakoś się to ułoży.
Od lat terapeutki po zdobyciu jako takiego doświadczenia, szukały lepszej pracy. Powstające niemal jak grzyby po deszczu przedszkola wręcz wydzierały sobie dzieci z orzeczeniami. A te dzieciaki potrzebowały terapeutek. Prawdziwym krachem na rynku okazało się rozporządzenie minister Kluzik-Rostkowskiej z lata ubiegłego roku, na mocy którego dostęp do „nauczycieli wspomagających” dla naszych dzieciaków w placówkach publicznych stał się łatwy jak nigdy wcześniej. Samorządy dostały niemal pół roku aby się przygotować do tej rewolucji. Kto nie wybrałby ciepłej posadki w szkole czy przedszkolu od codziennego włóczenia się od domu do domu jako terapeutka SUO.
O tym jak jest źle przekonaliśmy się na własnej skórze we wrześniu. Z powodów zdrowotno-osobistych całkowicie z pracy zrezygnowała nasza długoletnia terapeutka. Paniom z MOPSu nie pozostało nic innego jak „intensywnie” szukać nowej terapeutki. Do dzisiaj nie wiem czy pracownica z którą rozmawiała telefonicznie Julkomama żartowała czy mówiła całkiem poważnie, ale brak efektów w poszukiwaniach tłumaczyła tym, że …. nie mogą oficjalnie poszukiwać terapeutek. Zatrudnić mogą, ale zainteresowana pracą jako terapeutka musi się sama do nich zgłosić. Dlaczego o tym wspominam? Julkomama zapytała wprost, dlaczego nie może nigdzie znaleźć ich ofert pracy.
Nie pozostało nam, nic innego jak gdzie tylko jest to możliwe mówiliśmy, że poszukiwany jest terapeuta dla Julki.
W okresie oczekiwania na „naszą” terapeutkę Julkomama średnio raz w tygodniu dzwoniła do MOPSu i pytała na jakim etapie jest nasza sprawa. Za każdym razem otrzymywaliśmy wzajemnie wykluczające się informacje. Niemniej pocieszano nas, że i tak jesteśmy w dobrej sytuacji ponieważ posiadamy wydaną ważną decyzję. Małe było to pocieszenie …
Ale cofnijmy się w czasie (pierwszy ale nie ostatni w dzisiejszym wpisie). Jest końcówka maja tego roku, kilku rodziców pytało nas czy dzwoniły do nas pracownice socjalne z mopsu z informację, że jeśli są zainteresowani kontynuacją terapii w ramach SUO to muszą pogodzić się z faktem „sprzedania” ich firmie zewnętrznej. Ale to nie wszystko podawano nawet nazwę stowarzyszenia które będzie odpowiadać za tą terapię. Nie będę ukrywał, że padała nazwa stowarzyszenia które coraz mniej skutecznie próbuje zmonopolizować rzeszowski autyzm.
Nie pozostało zatem nic innego jak sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi. Rzeczywiście na stronie internetowej rzeszowskiego MOPSu pojawiła się stosowna informacja o przetargu.
Powiem szczerze, czytając SIWZ kilka rzeczy mnie zastanowiło. Pierwsze to ilość dzieci które miały zostać objęte terapią. Było ich aż pięćdziesiąt. Co przy liczbie kilkunastu czy dwudziestu kilku o których mowa w przetargach wielokrotnie mniejszych okolicznych wiejskich gmin jest liczbą co najmniej zastanawiającą. Ale to nie wszystko. W załączniku do SIWZ podano dokładne godziny w jakich powinni pracować terapeuci. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że pisząc specyfikację do przetargu dokładnie wiedziano, to będzie objęty tym wsparciem a kto nie. Ciekaw jestem jakimi kryteriami się kierowano. Do nas nikt nie dzwonił, a na pytania zaniepokojonej Julkomamy, odpowiadano, że mamy się niczym nie martwić.
W podobnych przetargach podaje się zazwyczaj ilość osób które będą korzystać oraz łączną ilość godzin.
No może krok w podobnym kierunku uczyniła w ubiegłym roku, moja ulubienica czyli dyrektorka świlczańskiego gopsu, ale Ona napisała to i tak bardzo ogólnie:
Z uwagi na fakt, że wszystkie osoby objęte specjalistycznymi usługami opiekuńczymi uczęszczają do przedszkoli lub szkół, świadczenie przedmiotowych usług w okresie szkolnym będzie mogło odbywać się tylko w godzinach popołudniowych.
Ale to nie wszystkie „ciekawostki”. Drugą jest proponowany zapis w umowie o karach. Powiem szczerze, nie wiem jak musiała by być zdesperowana czy wręcz głupia osoba która zgodziła by się na zapis o tak wysokich karach.
Gdy naszedł czas rozstrzygnięcia, okazało się, że nikt nie złożył oferty (niestety jest to informacja uzyskana drogą telefoniczną). Na stronie internetowej żadnego nie ma jakiejkolwiek informacji na ten temat.
Kończy się listopad i dzwoni pracownik socjalny z informacją, że w tym roku papiery na przyszłoroczne SUO trzeba złożyć wcześniej niż przez ostanie lata. Ale to nie wszystko, musimy dostarczyć zaświadczenia gdzie Julka korzysta jeszcze z podobnych zajęć. Ponieważ wiedzieliśmy od rodziców o konieczności składania takich zaświadczeń, zapytaliśmy o podstawę prawną. Zapewniono nas, że owszem taka podstawa prawna jest, na wywiad środowiskowy pracownica socjalna przyszła z kopią pisma Wojewody Podkarpackiej.
pismo suo
pismo suo
Jak zapewne już przeczytaliście, jest to odpowiedź na pismo władz Rzeszowa. Nie wiem czego dotyczy owo pismo, niemniej domyślam się, że miało ton rozpaczliwy ;) Czyżby brakowało pieniążków na opłacenie terapeutów?
Mniej więcej w okresie w którym wysłano pismo do wojewody, pracownik socjalny wspominał, że miasto dopłaca do „naszych” usług.
Wspomniane w piśmie wytyczne Pani Wojewody to …Zarządzenie w sprawie ustalenia sposobu wykonywania zadań pomocy społecznej zleconych z zakresu administracji rządowej realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.
Od kilku lat jest przygotowywane takie coś. Niektórzy prawicy mówią, że wartość tego zarządzenia jest mniejsza od ceny papieru jaki zużyto do jego wydrukowania. Ale skoro jest to może trzeba go respektować.
Spora część podkarpackich samorządów organizując przetargi na SUO w swoich SIWZetach pisze o tym zarządzeniu.
Dziwna sprawa jest z ubiegłorocznym zarządzeniem, jest oznaczone numerem 220/ 2015 i zostało podpisane 27 listopada 2015 roku.
Szukałem tego zarządzenia w internecie. Logicznym jest, że samorządy powinny o nim wspomnieć w czasie przetargów na SUO na rok 2016. Nic bardziej mylnego ;)
Ale po kolei:
GOPS Świlcza, ogłoszenie z 25 listopada 2015 r. – nie ma.
MOPR Tarnobrzeg, ogłoszenie z 22 grudnia 2015 r. – nie ma
GOPS Radomyśl Wielki, ogłoszenie z 8 grudnia 2015 r. – nie ma
GOPS Mielec, ogłoszenie z 4 grudnia 2015 r. – nie ma.
Wszyscy wspominają o wcześniejszym Zarządzeniu nr 181/2014 Wojewody Podkarpackiego z dnia 23 października 2014 r.
Oto interesujący nas fragment:
2014
Jeśli dobrze policzyłem rocznie na Julkę „przypadało” 1440 zł rocznie.

No ale nastąpiła Dobra Zmiana, Pani Premier kilka razy dziennie zapewnia, że dopiero Jej rząd zaczął dbać o osoby niepełnosprawne. Zatem są i nowe zasady finansowania SUO,
Aktualnie obowiązuje Zarządzenie nr 148/2016 Wojewody Podkarpackiego z dnia 6 września 2016 r.
2016
Rzeczywiście Dobra Zmiana, tylko dlaczego tych pieniążków jest mniej ?!

Maksymalna stawka godzinowa to głupota przyznaję. Co więcej samorządy a dokładniej ośrodki pomocy społecznej stoją przed wyborem albo złamać „prawo” albo odciąć potrzebujących od potrzebnego wsparcia.
Przykładowo M-GOPS w Rudniku nad Sanem w roku 2015 średnia wysokość stawki o kilka złotych przekraczała akceptowalny przez służby Wojewody poziom.
Często trudno jest znaleźć osobę zainteresowaną oferowaną stawką. Problem dotyczy głównie małych, odległych od większych odrodków miejscowości.
Podoba mi się pomysł GOPSu w Radomyślu Wielkim. Tam można zindywidualizować oferowane stawki. Może warto iść w tym kierunku.
Ale wróćmy do przypadku Julki. Odnoszę wrażenie, że pracownicy socjalni przed wysłaniem w teren zostali poddani praniu mózgu. Pierwszy strzał Julkomama dostała prosto w serce. Poszło o subwencję oświatową. Przecież Julki szkoła dostaje cztery tysiące złotych miesięcznie. Posiada wystarczające środki aby zapewnić Julce tyle terapii aby nie musiała już korzystać z SUO.
Powiem to jeszcze raz ale powoli. Subwencję oświatową otrzymuje organ prowadzący, nie szkoła! Jeśli rzeszowski MOPS uważa, że szkoła nie zapewnia wystarczającej ilości i formy terapii Julce niech wystąpi z pozwem przeciwko swoim kolegom i koleżankom z Wydziału Edukacji ;)
Półtora roku temu, gdy byliśmy na etapie „załatwiania” orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego wmawiano mi, że jeśli chcę dodatkowego wsparcia dla Julki w szkole to muszę zwrócić się do MOPSu.
Teraz pracownicy MOPSu, mówią że Julka nie wymaga SUO ponieważ musi mieć w szkole nauczyciela wspomagającego. Zatem punkt widzenia zależy od punktu siedzenie. Niestety Dodatkowa pani obecna na lekcjach w klasie Julki może tylko i wyłącznie pomagać nauczycielowi. O prowadzeniu jakiejkolwiek terapii nie może być mowy. Mówią o tym odpowiednie przepisy. Fajnie musiałoby to wyglądać, terapia między jednym a drugim zadaniem ze szkolnego podręcznika.
MOPS zażądał również zaświadczenia z wykazem zajęć z jakich Julka korzysta w Titum.
A teraz jeszcze raz przeczytajcie pismo Wojewody. Czy jest tam mowa o zajęciach prowadzonych przez stowarzyszenia i organizacje pozarządowe? Ja nie widzę. Jest wzmianka o systemie ochrony zdrowia oraz systemie oświaty.
Istnieje wyrok WSA w Poznaniu (nr sprawy II SA/Po 359/15) w którym czytamy, że … korzystanie z usług rehabilitacyjnych, w ramach działalności organizacji non-profit, nie zwalnia organów administracji publicznej od konieczności świadczenia pomocy w formie specjalistycznych usług specjalistycznych.
W uzasadnieniu wyroku WSA w Szczecinie (II SA/Sz 117/13) odnajdujemy stwierdzenie, że niedopuszczalna jest stosowanie wykładni zawężającej, skutkującej ograniczeniem możliwości przyznania świadczeń przewidzianych ustawą o pomocy społecznej.
Wystąpiliśmy w wnioskiem o przyznanie 10 godzin tygodniowo i otrzymaliśmy ….. 6 godzin. Niestety brak jest jakiejkolwiek informacji o powodach takiej decyzji. Wspomniane w decyzji indywidualne zajęcia rewalidacyjne z których korzysta Julka w szkole … na naszą prośbę ściśle odzwierciedlają zapis z odpowiedniego zarządzenia i służą rozwijaniu umiejętności społecznych.
W naszym przypadku, poradzimy sobie z taką ilością godzin, ponieważ tyle mieliśmy wcześniej. Niemniej wato byłoby podać przyczyny takiej decyzji. Odwołanie powoduje … że dziecko czasowo zostaje pozbawione terapii. Kto zagwarantuje, że terapeuta będzie czekał aż zakończy się prawna batalia. Zatem, można wywalczyć wyższy wymiar godzin, a jednocześnie stracić terapeutę. I z terapii w ramach SUO pozostanie tylko papier z decyzją.
Jeśli dobrze rozumiem sens wspominanego już pisma to terapia ma przynosić najlepsze efekty nie powodując nadmiernego obciążania dostępnych pieniędzy publicznych.
Przez ostanie lata korzystaliśmy z różnych form terapii. Terapia SUO ma kilka zalet których nie zapewnią inne ośrodki. Pierwszy to czas zajęć. W placówkach służby zdrowia (w naszym przypadku był to Ośrodek Wczesnej Interwencji) zajęcia trwają 30 minut. Jeśli odliczymy czas na wypełnienie dokumentów to na efektywne zajęcia pozostanie góra 20 minut. Zajęcia SUO trwają znacznie dłużej. Rzeszowski MOPS w swoim przetargu pisze o zajęciach trwających dwie godziny. GOPS w Radomyślu Wielkim w swoim najnowszym zapytaniu wspomina zajęciach które mają trwać nie mniej niż 1 godzina dziennie.
Terapia SUO odbywa się w miejscu zamieszkania, czyli najczęściej w domu dziecka. Powoduje to, że dzieciak podczas zajęć czuje się bezpiecznie i pewnie. Co powoduje, że terapia przynosi efekty.
Rodzice z ust pracowników opieki społecznej w ostatnich tygodniach otrzymują jasny przekaz…. przecież dostaliście pięćset plus to macie środki na terapię.

W otrzymanej decyzji niemal w każdym akapicie, jest mowa o tym że pomoc społeczna ma uzupełniać inne systemy. Czy zatem nie powinniśmy otrzymać informacji o dostępności terapii w innych systemach.
A na koniec optymistyczna wiadomość…
Już za kilka dni Julka powinna rozpocząć rehabilitację ruchową w ramach NFZ. Czekamy na nią już …. rok, czyli 12 miesięcy.

Podziel się
  • Beata

    Hej. Sama walcze s suo. Jesli decyzja przyznajaca suo ma na koncu klauzule o rygorze natychmiastowej wykonalnosci to odwolanie nie skutkuje wstrzymaniem terapii. Sama skladalam odwolanie, trafilo do sko a terapia toczy sie tak jak w decyzji. Pozdrawiam