Lustereczko, lustereczko …

Nie wiem dlaczego, ale pierwszym skojarzeniem jakie miałem po przeczytaniu oficjalnego komunikatu na menowskiej stronie informującego o braku zagrożeń reformy oświaty była bajka o Królewnie Śnieżce. Siedzi sobie bowiem ministra Zalewska przed laptopem i pyta: internecie, internecie kto jest najlepszą reformatorską ministrą edukacji na świecie. Po przeczytaniu własnoręcznie skleconego komunikatu już wie wszystko ;)
Obawiam się, że tylko Ona w to wierzy, lub co gorsza jeszcze udaje, że w to wierzy.
Rozumiem, że opozycja krytykuje reformę, takie jej prawo a nawet obowiązek. Ale gdy koledzy z rządu w wyrażają swoje wątpliwości to już nie jest mi do śmiechu. Ministra opowiadała, że wszystko dokładnie zostało policzone. Niedowiarkom mówiła jeszcze gdzie można te dane znaleźć. I poszukano, tabelka okazała się bardzo ładna, niestety jedna komórka nie zawierała liczb. Była pusta. Gdy kilka lat temu przygotowywałem ważne zestawienia w firmie, nie mogło być pustej komórki. Jeśli w tym konkretnym miejscu nie było sprzedaży czy kosztów dla danego projektu wpisywało się zero. Jeśli dana komórka nie zawiera informacji to szef nie miał pewności czy tam coś powinno być czy nie.
Niestety coraz częściej pojawiają się głosy, że nie wszystko zostało jednak policzone. Rzecz jasna od razu pojawił się winny. To złe i samolubne samorządy nie chcą podzielić się z ministrą wiedzą.
Dowodem, na bezkosztowość całej reformy ma być … zwiększona subwencja oświatowa w przyszłym roku.
Każda nowa informacja odnośnie reformy jest zaprzeczeniem poprzedniej. W jednym z wywiadów usłyszałem, że nauczyciele samodzielnych gimnazjów mogą spać spokojnie, gdyż będą mieć pracę. Innym razem była mowa, że w wyniku reformy nikt nie zostanie zwolniony a najwyżej nie zostaną przedłużone umowy zawarte na czas określony. Co więcej mówi się, że pracy będzie jeszcze więcej. Potrzebni będą logopedzi, psycholodzy, czy doradcy zawodowi. Zapewne matematycy zostaną logopedami a biolodzy psychologami.
Z jednym muszę się z ministerialnymi urzędnikami zgodzić, oni nie zwolnią żadnego nauczyciela. To spadnie na samorządy. Jeśli nauczyciel straci pracę to będzie mógł mieć pretensje tylko i wyłącznie do wójta czy burmistrza, który to nie posłuchał dobrych rad ministry i włożył belkę w sprawnie działające tryby reformowej machiny.
Kilka dni temu posłanka, przedstawicielka aktualnego obozu władzy powiadała przed telewizyjnymi kamerami, że dziwi się dlaczego dziennikarze tak dopytują o nową podstawę programową. Przecież każdy wie, że nauczyciel na lekcji nie korzysta z podstawy programowej tylko samodzielnie przygotowuje się do lekcji, rzecz jasna korzystając z własnego doświadczenia.
Jednym słowem podstawa programowa to przeżytek i można ją zlikwidować.
Nie wiem czy można odroczyć wprowadzenie reformy. W ubiegłym roku, z zatrzymaniem sześciolatków w przedszkolach była inna sytuacja. Teraz aktualni uczniowie klas szóstych, wiedzą, że nie będzie żadnego egzaminu końcowego. Wątpię by znalazł się odważny który powie: ale to był tylko projekt, piszecie egzamin i będzie on podstawą w procesie rekrutacyjnym do gimnazjum. Ojjj, czuje w kościach, że było by wesoło. Ministra dobrze, wiedziała co robi, podając daty podczas prezentacji, założeń reformy.
Kilka dni temu przypadkowo byłem świadkiem rozmowy rodzica i wychowawcy z klasy trzeciej podstawówki.
Nauczycielka, martwiła się co będzie dalej z Jej uczniami. Październik się kończy, a nie ma nawet wstępnej wersji podstawy programowej oraz siatki godzin. Jednym słowem nikt nic nie wie.
Rodzic, odpowiedział, że jednym z argumentów za zapisaniem dziecka do tej a nie innej szkoły był „luz” – czyli nauka na jedną zmianę. Od września już nie będzie tak dobrze. Zastanawiam się jak teraz czują się rodzice, jednej z rzeszowskich szkół którzy całkiem niedawno po wielu latach starań pozbyli się „intruza” ze szkoły czyli szkoły niepublicznej i ich dzieciaki mogły uczyć się na jedną zmianę.
Skutki planowanej reformy będą odczuwalne przez kilkanaście najbliższych lat. Warto zatem dobrze się do niej przygotować. Niestety czasu jest coraz mniej.
Zastanawiam się, czy z podręcznikami będzie tak jak ze śmigłowcami i trzy dni po ogłoszeniu nowej podstawy programowej będą gotowe nowe podręczniki, rzecz jasna jedynych słusznych autorów.
Ciekawa sytuacja może być w szkole której to parking Julka pokonuje w drodze do swojej szkoły.
Znajduje się tam już szkoła muzyczna, gimnazjum i liceum, niepubliczny zespół szkół, szkoła sportowa a od września zapewne … będzie reaktywowana szkoła podstawowa.

Podziel się