Brawo Julcia

Kilka dni temu Julka przyniosła ze szkoły karteczkę o wyrażenie zgody na udział w biegach dziecięcych. Jak zapewne wiecie nasz Tisio w takich imprezach brał już dwukrotnie udział.
Nie mieliśmy zatem innego wyjścia jak podpisać zgodę. Z każdym biegiem pogoda jest coraz gorsza. Dzisiejszy poranek przywitał nas niską temperaturą oraz lekką mżawką. To i jak o niebo lepiej jak w Rzeszowie wyglądała środa czy czwartek. Jula jest sumienna, jeśli ma brać udział w jakiejś imprezie to bierze ;)
Zatem ciepło się ubraliśmy i poszliśmy na przystanek autobusowy. Powiem szczerze, w autobusie coś mnie „zaślepiło” i przez kilkanaście minut zastanawiałem się dlaczego z nami jedzie tyle znajomych osób, które często można spotkać w Julkoszkole. Dopiero później uzmysłowiłem sobie, że 17-stka ma przystanek obok szkoły. A my wsiadaliśmy po drugiej stronie osiedla.
Na miejscu Julka wystroiła się w nową pomarańczową koszulkę i zaopatrzona w karteczkę upoważniającą do startu wraz ze swoimi ziomkami bacznie obserwowała przez szybę sklep z pluszakami ;)
Julka do biegu przygotowywała jak prawdziwy profesjonalista. Pod czujnym okiem nauczycieli wychowania fizycznego wzięła udział w rozgrzewce.
rozgrzewka
Już bieg przedszkolaków pokazał, że w tym roku na starcie nie będzie tłoku, niestety aura za oknem dała o sobie znać.
Celem Julki było dobiegnięcie do mety. Miejsce nie było najważniejsze. I swój cel osiągnęła. Po biegu przybiła „piątkę” z wuefistą i usłyszała: brawo Julcia.
start
Nie musicie się martwić – Jula nie była ostatnia, a wśród autystów zapewne była w ścisłej czołówce ;)
postarcie
trasa
Po Julce biegli chłopcy i jeden z nich baaardzo skrócił sobie trasę, na linię mety wbiegł gdy reszta zawodników pokonywała ostatni zakręt.
Organizatorzy chwilę później się nie popisali. Nie stałem na linii startu zatem nie wiem co się wydarzyło, ale gdy dziewczyny były mniej więcej w połowie trasy usłyszeliśmy komunikat, że był falstart. I biegaczki „zgłupiały” część biegła dalej, cześć się na chwilę zatrzymała. Powodem zamieszania była „rzekoma” próba pistoletu. A wystarczyło o tym uprzedzić i wszystko byłoby fair play.
Najbardziej wzruszający widok? To dwóch małych chłopców z widoczną nadwagą którzy dopingowani przez kilku dorosłych długo, długo po zwycięzcach dobiegli na metę.
A co po zawodach? Julka poszła na jedzenie śmieciowe. To już taka pobiegowa „niezdrowa” tradycja.
frytki
W drodze powrotnej, w autobusie spotkaliśmy inną rzeszowską podstawówkę.
Wielkie brawa dla tych dla których nieprzyjazna pogoda nie była wymówką i w sobotni poranek pojawili się w Millenium Hall.
zimno

Podziel się