Ojcowisko

Dzisiaj dla wielu mężczyzn szczególny dzień, w ten upalny (przynajmniej w Rzeszowie) czwartek obchodzony jest bowiem Dzień Ojca. Ojcowie są różni, jedni spędzają każdą wolną chwilę ze swoimi dziećmi, inny gdzieś daleko każdego dnia ciężko pracują aby zapewnić godne warunki życia rodzinie. Są też tacy którzy z różnych przyczyn nie mogą aktywnie uczestniczyć w życiu własnych dzieci. Znam też takich którzy pomagają w wychowywaniu „cudzych” dzieci. Ale są też tacy których jedyny związek to kilka czy kilkanaście przyjemnych chwil spędzonych z matką własnego dziecka.

Zapewne zastanawiacie się jak to jest być Julkotatą na co dzień. Czym różni się moje życie od życia „statystycznego” ojca. Nie da się ukryć, że Jula jest niepełnosprawna. Rzecz jasna to z czym się zmaga nie wywołuje u nas strachu, czy nasza pociecha przeżyje do następnego tygodnia, czy co będzie jak skończą się pieniążki na drogie leki. Autyzm powoduje pewne zamieszanie w naszym domowym życiu, jednak albo my się do niego przyzwyczailiśmy czy też on spuszcza nieco z tonu.

Bycie ojcem dziecka z mniejszymi lub większymi deficytami, powoduje, że człowiek nie wybiega daleko w przyszłość. Gdy Julka miała dwa czy trzy latka nie zastanawiałem się do jakiej pójdzie szkoły. W mojej ocenie właśnie ta świadomość, że własne dziecko z dużą dozą prawdopodobieństwa nie spełni zakładanych w mim pomysłów na przyszłość przeraża wielu ojców.

Osobiście było mi smutno gdy wracałem z pracy a Julka sprawdzała tylko wyłącznie dlaczego otworzyły się drzwi do mieszkania i szła sobie dalej, do „swojego świata”. Ale wystarczyło, popatrzeć w nocy jak bezbronna śpi z dłonią podłożoną pod policzek i wszystko wracało do normy.

Zdaję sobie sprawę, że dziecko niepełnosprawne powoduje sporo zmian w życiu rodziny, trzeba wiele rzeczy przewartościować.

Julka od wielu już lat jest poddawana intensywnej terapii, często odbywa się ona popołudniami. Zatem zamiast iść po pracy na piwo, maszeruję z Julką za rączkę do logopedy czy psychologa. Wierzcie lub nie ale Julka również w inny sposób dba abym prowadził „przyzwoity” żywot. Teraz już mniej ale jeszcze dwa lata temu, Tisio nie poszedł spać nie widząc mnie przed snem. Ileż to razy widziałem Julę która niemal ledwo żywa czekała aż wrócę do domu.

Obcowanie na co dzień z osobą która musi każdego dnia ciężko pracować aby w przyszłości być jak najbardziej samodzielna, krew mi się w żyłach gotuje gdy widzę w telewizji kolejną już wiadomość, że jakiś facet zmarnował życie bezbronnej istocie. Czy płacz dziecka jest wystarczającym powodem aby z malca uczynić kalekę? Ludzie chyba za dużo oglądają filmów przyrodniczych gdzie pokazują jak „męskie” zwierzęta mordują żyjące już potomstwo swojej „wybranki”. To też apel do kobiet. Zastanówcie się kto jest ważniejszy dziecko czy facet. Jeśli już tak bardzo brakuje Ci faceta to może zastąp go czymś innym (w tym miescu Julkomama ocenzurowała tekst ale chodziło o wyraz na literkę w, a kończący się na r). Na pewno będzie taniej a zapewne i bezpieczniej.

Jeśli chodzi o mój Dzień Ojca to prezent otrzymałem już kilka tygodni temu. No dobra pochwalę się, otrzymałem od swojej ulubionej córki – gazetę ze skarbem kibica na Euro 2016.

Czy moje życie jest gorsze od życia innych ojców? Oczywiście że nie. Zapewne jest bardziej „zwariowane”. Ile to człowiek musi się nakombinować, aby rozwiązywać problemy kilkuletniego autystka. Jeden autysta dostarcza tylu wrażeń, że pozwala to poczuć się jak rodzic trójki dzieciaków.

Ale wystarczy dwa dni, gdy Julki nie ma w domu i człowiek nie wie co ze sobą zrobić.

A jutro kolejny dzień, i człowiek musi się zastanawiać jak „załatwić” torbę z sową dostępną wg zapewnień Julki tylko i wyłącznie na jednym stoisku z pamiątkami w Sandomierzu …

Podziel się