Bajkowisko

Niemal rok temu, nowo przyjętym do Julkoszkoły dzieciakom ich starsi koledzy i koleżanki zaserwowały niemałą atrakcję – przedstawienie kukiełkowe o osiołku. Wówczas nawet przez myśl mi nie przyszło, że nasz Tisio mógłby stać za kotarą.
Gdy nadszedł wrzesień Julka zapisała się do świetlicowego kółka teatralnego „Kukiełka”. Pierwszoklasiści zapisują się na wszelkie zajęcia dodatkowe jakie są tylko dostępne. Problem jest tylko jeden – często ich zapał jest słomiany. Przykładowo z zajęć tanecznych w których czynny udział bierze Julka, z jej klasy pozostała już połowa początkowego składu. Z innymi zajęciami dodatkowymi jest zapewne podobnie.
Jak już wcześniej wielokrotnie wspominałem, wszelkie zajęcia pozalekcyjne to dla Julki świetny trening umiejętności społecznych. Dla Niej najważniejszy jest czynny udział w takich zajęciach. Największą nagrodą jest już sama pochwała z ust prowadzącego.
Julka mocno angażuje się w uczestnictwo w tego typu zajęciach i nieraz trudno jest Jej zrozumieć że ktoś inny może nie mieć tyle zapału co Ona.
Bardzo mocno przeżywała gdy Jej kolega dostarczył do prowadzącej kółko teatralnej pani Irenki własnoręcznie napisane oświadczenie: kółko teatralne jet głópie po czym zrezygnował z zajęć. Nie wiem co było straszniejsze, rezygnacja z zajęć czy błąd ortograficzny.
No ale przecież na takie kółko nie chodzi się dla samego chodzenia. W tym roku dzieciaki pod wodzą wypomnianej już pani Irenki przygotowywały Calineczkę” na motywach bajki H. Ch. Andersena. Julce przypadła rola matki chrabąszczów. Rzecz jasna największe kłótnie o spory były o główną rolę. Był więc płacz, lament, czy były próby przekupstwa tego jeszcze nie wiem; ) Julka nie mogła się temu całemu zamieszaniu nadziwić, dla Julki słowa „reżysera” to rzecz święta, i nie ma nad czym debatować.
Premiera sztuki odbyła się w dniu wczorajszym – podczas XXI Wojewódzkiego Przeglądu Małych Form Teatralnych „Bajkowisko 2016″. Mobilizacja wśród Julki i Jej trupy teatralnej była tym większa, że organizatorem całej imprezy była Julkoszkoła, a w minionych latach ich starsi koledzy wielokrotnie zdobywali czołowe miejsca na tej imprezie. Ostatni tydzień, to codzienne próby. Na prośbę Julki musieliśmy odwołać część zajęć terapeutycznych – ufff jak to dobrze, że Tisia otaczają wyrozumiałe terapeutki. Julka w ostatniej chwili zamieniła się rolą z inną koleżanką. Powód był prozaiczny – nasza córeczka nauczyła się na pamięć tekstu, jednak wkradł się poważny błąd podczas nauki. I mimo podejmowanych prób nie udało się „zmusić” Julki do prawidłowej wymowy kluczowego wyrazu. To tak jak ze słowem umrzeć – jest umrnąć i nikt nie potrafi tego skorygować. Ostatecznie Julka pozostała w „rodzinie” chrabąszczów – była chrabąszczówną.

Pisząc te słowa nie wiem jaki był „wynik” wczorajszych eliminacji. Dla Julki najważniejsze było to, że mogła reprezentować swoją szkołę. A po występie otrzymała drobny upominek.
Widziałem ostatnie przygotowania do występu, ostatnie wskazówki z ust „reżyserki”. Nie wiem kto bardziej przeżywał występ dzieciaki, czy rodzice.
A występ w mojej ocenie był bardzo udany ;)
Moja ocena jest wyjątkowo subiektywna – innych nie widziałem, gdyż byłem w ekipie technicznej, odpowiedzialnej za ustawienie dekoracji.
W tegorocznej edycji Bajkowiska wystąpiło bardzo dużo zespołów, wracając do domu widzieliśmy kilka autokarów pełnych młodych aktorów.
A teraz krótka fotorelacja…
bajkowisko

bajkowisko

bajkowisko

bajkowisko

bajkowisko

bajkowisko

Czyż kukiełki przygotowane przez panią Irenkę nie są genialne?

Podziel się