Czekamy na koniec

Ufff, jak to dobrze, że za nami już półmetek ferii ;) Julka ciągle musi coś robić, co gorsza w dalszym ciągu ma trudności z samodzielnym zagospodarowaniem wolnego czasu. Zazwyczaj prosi abyśmy byli obok gdy coś „tworzy”. Trzeba nieźle gimnastykować się aby jakoś wypełnić Julce wolny czas.
Ferie to doskonała okazja, zrealizowania marzeń dziadka o wspólnym spędzeniu wolnego czasu ze swoją starszą wnuczką. Udało nam się wygospodarować całe 48 godzin na realizację dziadkowych marzeń – nie było łatwo ;)
Została zabrana w ubiegły wtorek, bezpośrednio po zakończeniu zajęć terapeutycznych i kilka minut po godzinie szesnastej w czwartek zameldowała się pod blokiem, aby udać się nakolejne zajęcia.
Rzecz jasna nie był to pierwszy raz gdy nasz Tisio nocował poza domem, zdarzało się również że w pobliżu nie było Jej rodziców. Ale był to pierwszy raz gdy w domu zostali na całą noc Julkomama i Julkotata sami Tylko bez głupich skojarzeń. Julkkomama, już kilka dni wcześniej strzeliła focha na wieść o planach odebrania Julki przez „kuriera” spod bloku i ponownym doprowadzeniu Jej w to samo miejsce.
Julka pojechała a w domu nastąpiła cisza i cisza. Jedyny odgłos dziecka, to „rozmowy” dwulatki na klatce schodowej ze swoim pluszakiem.
Ostatni raz podobna atmosfera w domu panowała,gdy Julka poszła pierwszy raz do przedszkola. Ta cisza, po prostu przerażała. Głupi było też co chwilę dzwonić i pytać się o Julkę, co więcej nasz Tisio na pytanie czy chce rozmawiać z rodzicami powiedziała tylko tyle: nie mam czasu.
Julkomama nie wiedziała co ze sobą zrobić i aby zabić wyrzuty sumienia (wszak pozbyła się ukochanej córki z domu, niechętnie, bo niechętnie) postanowiła za pomocą najmniejszej szczotki wyczyścić dywan w salonie. I wiecie co? Dobrze, że Julki nie było obok ;) Nie wiem co Julka robiła na dywanie,zapewne jakieś dzieło plastyczne. Co więcej ślady swojej działalności ukryła tak dobrze, że sprawa rypła się po wyczyszczeniu dywanu.
A tak Julkomama ochłonęła i czekała z utęsknieniem na córeczkę.
Julka spokojnie może spędzać czas z dala od rodziców, nie mniej nie powinno się Jej informować o dokładnym czasie powrotu. Gdy pora powrotu zbliża się coraz większymi krokami to nasz Tisio staje się coraz bardziej niespokojny i zapał do zabawy stopniowo zanika.
Julka pobiła własny rekord pozostawania bez rodziców. Poprzedni wynosił niewiele ponad dwadzieścia godzin.
Kolejna okazja do „pozbycia” się córeczki z domu będzie za niecałe pół roku. Dziadek już nie może się doczekać, już snuje plany a babcia do tego czasu powróci co formy sprzed wizyty wnuczki.
No jeszcze kilka dni i Jula wróci pod skrzydła pani Anetki ;)

Podziel się