Coś o wyborach

Każdego roku dla pewnej części rodziców początek roku kalendarzowego to trudny okres – wybór szkoły dla swojej pociechy. Nie wiem, może się mylę, uważam jednak, że rodzice  zdrowych dzieciaków, mają łatwiej. W przypadku dziecka niepełnosprawnego, wybór jest znacznie trudniejszy. Już na starcie trzeba się zastanowić, jaki typ szkoły będzie najlepszy dla dziecka. Do wyboru jest szkoła masowa, z oddziałami integracyjnymi czy też szkoła specjalna. Wybór dokonany w tym momencie może zaważyć na całym przyszłym życiu dziecka. Często przy podejmowaniu decyzji kierujemy się doświadczeniami innych, rodziców którzy stawali przed takim dylematem kilka lat wcześniej, terapeutami którzy nie tylko znają nasze dziecko ale również posiadają wiedzę jak ta czy inna placówka funkcjonuje.

Również mnie co jakiś czas pytają rodzice czy terapeuci o Julki szkołę. Dlatego też postanowiłem publicznie podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

Jak zapewne wiecie Julka od kilku miesięcy jest uczniem rzeszowskiej Szkoły Podstawowej nr 16.  Gdyby ktoś nie wiedział o którą chodzi to ta zlokalizowana obok stadionu Resovii ;)

Jest to szkoła dość nietypowa, obok klas ogólnodostępnych funkcjonuje tam również klasa specjalna dla dzieci z autyzmem. Klasa specjalna funkcjonuje drugi rok, z różnych powodów ponownie jest to klasa pierwsza (a zarazem jedyna).

Julka uczy się w klasie „zwykłej” niemniej klasa specjalna nie jest izolowana od życia szkoły i co jakiś czas Julka ze swoimi ziomalami spotyka się z klasą która ma swoją „siedzibę” się nad ich głowami.

Nie wiem czy  w jeszcze innych klasach są uczniowie z autyzmem. Różne źródła, podają sprzeczne informacje, niekiedy wspomina się o chłopcu nieraz o dziewczynce. Nie jest to w tym momencie istotne.

Jednego jestem pewien jest to szkoła przyjazna dla dzieci z autyzmem. Jeszcze kilka lat temu pomysł klasy specjalnej w szkole masowej wywoływał u mnie mieszane uczucia. Teraz mogę powiedzieć, obserwując to z boku, ten pomysł nie jest taki zły. To taka nietypowa integracja, dzieci uczą się „swoim” tempem a jednocześnie mają kontakt ze zdrowymi rówieśnikami, czy to w czasie szkolnych imprez czy też różnych zajęć. Jednym słowem nie są „skazane” na autystyczne cztery ściany. Z własnego doświadczenia wiem jakie to ważne. Julka opuszczała mury przedszkola specjalnego i nie miała bladego pojęcia jak funkcjonuje „inny” przedszkolny świat.

Rok 2016 jest specyficzny – zgodnie z podpisaną wczoraj nowelizacją ustawy oświatowej, sześciolatki formalnie pozostaną w przedszkolach. Co prawda coraz więcej samorządów przyznaje publicznie, że będzie otwierać oddziały „zerówkowe” w szkołach, niemniej nowo otwieranych klas pierwszych  będzie zdecydowanie mniej niż rok wcześniej. Jestem zwolennikiem dość kontrowersyjnej teorii, że każda placówka oświatowa jest w stanie wchłonąć pewną liczę dzieci z różnymi deficytami bez szkody dla wszystkich stron. Nie wiem może się mylę, ale tak na chłopski rozum wśród dzieci z odroczeniem obowiązku szkolnego, które stanowią bazę dla nowych klas pierwszych odsetek niepełnosprawnych będzie większy niż w przypadku „całego” rocznika.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, dzieci z różnorakimi deficytami nie są z otwartymi rękoma przyjmowane w szkołach masowych. Od konkretnej szkoły zależy jaka ta niechęć jest. Nie jest również tak, że dzieci dzielą się na niepełnoprawne i „idealne” bezproblemowe. W większości jeśli nie we wszystkich klasach są uczniowie który mają jakieś braki, część z nich ujawnia się w trakcie edukacji a niestety część jest znana i ukrywana.

Czy to w szkole rejonowej jak i o obecnej Julkoszkole nie ukrywaliśmy, że Julka ma autyzm, niemniej jednak nie jest „workiem” samych problemów. Julka nie jest anonimowa, i istniało spore ryzyko, że sprawa z Jej autyzmem by się wcześniej czy później rypła, to po pierwsze. A po drugie znaliśmy reakcję szkolnych władz. Jakie jest prawdopodobieństwo, że jeśli w lutym szkoła mówi: a kysz siło nieczysta, idź w siną dal, we wrześniu powie: Julko jak fajnie, że do nas chodzisz? Jest znikome.

W ubiegłym roku zapewne część szkół zniechęcała świadomość zapewnienia dodatkowego wsparcia osobowego dla ucznia z autyzmem. W tym roku w związku z brakiem wymogu zgody organu prowadzącego na zatrudnienie nauczyciela wspomagającego powinno być łatwiej. Z drugiej strony jestem świadomy tego, że żaden samorząd nie będzie łaskawym okiem patrzył sytuację której w jeśli nie we wszystkich to w większości klas pierwszych będzie uczeń z autyzmem czy ZA.

A zatem rodzicu, wiec o tym, że jeśli wypatrzyłeś sobie szkołę w przypadku której wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że Twojemu dziecku z autyzmem czy też inną niepełnosprawnością nie będzie źle to wiedz, że podobnie myśli zapewne więcej rodziców.

W przypadku rodziców zdrowych dzieciaków jest podobnie, są szkoły które są masowo oblegane, a inne cieszą się mniejszym powodzeniem i muszą przyłożyć się do „reklamy” by móc funkcjonować.

W mojej ocenie, w przypadku dzieci zdrowych te wybory są często irracjonalne, przez kilka lat dowoziłem Julkę do przedszkoli i teraz cenię sobie bliskość szkoły ;) Sam kilkukrotnie słyszałem od rodziców: a nie pomyślałem o dowozach dziecka do szkoły, przecież ona jest po drugiej stronie miasta.

Najbliższy okres to najlepszy czas by udać się do różnych szkół i szczerze porozmawiać z dyrekcją, nie tylko tej wymarzonej ale także innych. Moja opinia o szkole w której uczy się Julka jest subiektywna, nie wiem co o obecności naszego Tisia w szkole myśli jej grono pedagogiczne. Ale chyba w przypadku Julki nie jest tak źle, skoro bez zbędnego stresu jako Jej rodzice możemy rozmawiać z dyrekcją czy nauczycielami.

Również, warto skorzystać z okazji jakimi są Dni Otwarte Szkoły. W tym dniu do szkoły masowo udają się rodzice którzy, chcą przypilnować interesu swojej pociechy. Więc warto tam być i trzymać rękę na pulsie ;) To właśnie w czasie takiego dnia dowiedzieliśmy się o pomyśle klasy integracyjnej. Mimo, że z różnych powodów mieliśmy  (i dalej  mamy) zastrzeżenia do idei klas integracyjnych to nie powiedzieliśmy NIE.

Wiem, że to trudne, ale warto realnie oceniać możliwości swojego dziecka. Ostateczny wybór zawsze należy do rodziców, a jeśli wszyscy terapeuci sugerują taką a nie inną placówkę to warto na poważnie brać pod uwagę te rady.

Podziel się