Akcja 1-procentowa

Najbliższe tygodnie to okres jednoprocentowych „żniw”. Dla mnie jako rodzica który od kilku lat wciąż nie jest to prosty temat.

Julka zmaga się ze specyficzną niepełnosprawnością, nie porusza się na wózku, nie musi być podłączona po specjalistycznej aparatury, bez trudu nawiązuje kontakt z otoczeniem. Zapewne dla sporej części osób Julka jest zdrowa lub ewentualnie prawie zdrowa. Mimo to od kilku lat walczymy o to by w przyszłości była samodzielna a przede wszystkim by była szczęśliwa.

Jak to sama zainteresowana określiła wczoraj: mam autyzm wyjątkowy, jest on niewyleczniczy i będę go miała do umrnięcia.

Pieniążkom uzyskiwanym z jednego procenta sporo zawdzięczamy. Pozwalają nam na zapewnienie Julce bardzo dobrej, skutecznej i efektywnej terapii. Z Juką pracują świetni fachowcy. Często się zastanawiam, czy gdyby nie wsparcie jednoprocentowe to Julka była by w tym miejscu gdzie jest teraz.

Nie wiemy co przyniesie autyzm, co nas czeka za zakrętem. Niestety mimo postępów (dla wielu spektakularnych) jakie Julka w ciągu tych ostaniach lat ten niechciany kolega w dalszym ciągu o sobie przypomina. Co gorsze nasz Tisio w coraz większym stopniu dostrzega swoją inność, bywają takie dni gdy Julka musi się „wypłakać do poduszki” i wieczorem, leżąc smutna w łóżku opowiada nam o ograniczeniach jakie powoduje u niej autyzm.

Do samego zbierania podchodzę zdroworozsądkowo i z umiarem. Nie zasypujemy skrzynek pocztowych ulotkami, nie rozdajemy ulotek nieznajomym. Również drukarnie na nas nie zarabiają ;)

Jako „zbieracze” jesteśmy wyjątkowo demokratyczni i tym którzy chcą wesprzeć Julkę dajemy swobodę wyboru.

Po pierwsze zbieramy na specjalne subkonto w Fundacji Jaś i Małgosia.

Każdego roku gdy tylko dowiemy się ile udało się nam „zgromadzić” pieniędzy konsultujemy ze specjalistami pracującymi z Julką wydatki które trzeba będzie ponieść w nadchodzących dwunastu miesiącach. Do tej pory skupialiśmy się na zakupach pomocy dydaktycznych do terapii. Julka musiała nadrobić sporo „zaległości” aby mogła w miarę normalnie funkcjonować wśród rówieśników. Dla obserwatora z zewnątrz, nasze zakupy pomocy terapeutycznych niekiedy mogą wydawać się nielogiczne. W ciągu ostatnich miesięcy kupowaliśmy przykładowo gry dla dzieci cztero czy pięcioletnich ale również książki dla pierwszoklasistów (alternatywne do tych z jakich uczy się Julka w szkole). Wszystko to jest wykorzystywane w czasię domowych ćwiczeń terapeutycznych. Często niektóre pomoce są na kilka miesięcy chowane głęboko do szafy z pomocami terapeutycznymi aby Julka o nich mogła zapomnieć by później ze zdwojoną energią ponownie te same pomoce wykorzystywać.

W tym roku część środków przeznaczymy na dofinansowanie do turnusu rehabilitacyjnego. Turnus rehabilitacyjny to nie jest wypoczynek, jest to rehabilitacja połączona z wypoczynkiem a to zasadnicza różnica ;)

1proc_2016_jim

Z uwagi na fakt, że Julka jest podopieczną stowarzyszenia TITUM również na rzecz tj organizacji „zbieramy” jeden procent podatku. Rok temu pisałem, na co są wykorzystywane środki gromadzone w ten sposób. Dla przypomnienia powiem tylko tyle – gdyby nie Titum, z własnych środków moglibyśmy zapewnić Julce terapię maksymalnie przez kilkanaście tygodni rocznie.

Ale sama możliwość odbywania terapii to nie wszystko, trzeba jeszcze mieć ku temu odpowiednie warunki. I to właśnie w tym roku po wielu latach gromadzenia środków udało się „nam” znaleźć odpowiedni lokal, przeprowadzić niezbędne prace adaptacyjne i titumowe dzieciaki nie muszą już ćwiczyć w piwnicy bez odpowiedniej wentylacji czy też dostępu do światła słonecznego. Mimo, że dostępna powierzchnia zwiększyła się kilkukrotnie to i tak każdy jej metr jest wykorzystywany do granic możliwości. Gdy kilkanaście tygodni temu zostałem poproszony o pomoc przy drobnej pracy budowlanej w nowym budynku to jedyny możliwy termin tak aby nie przeszkadzać innym w zajęciach był w …. niedzielę.

Ulotka Titum

Jak co roku muszę obalić kilka mitów związanych z subkontami.

Po pierwsze przekazując swój jeden procent podatku nic nie tracisz, podatek tak czy inaczej musisz zapłacisz. Twoja decyzja oznacza, że niewielki procent podatku zostanie przekazany wskazanej przez Ciebie OPP.

Jeśli już mowa o OPP czyli organizacji pożytku publicznego, gdyż tylko takie podmioty mogą „zbierać” 1 % to sam proces uzyskania takiego statusu nie jest łatwy. To, że Franek z Zenkiem we wtorek pod sklepem powołają Stowarzyszenie Miłośników Taniego Wina Musującego nie oznacza że w środę będą mogli domagać się przekazywania na ich rzecz kawałka Twojego procenta. Również status OPP nie jest nadawany dożywotnio.

Mimo, że przekazujecie określoną kwotę na konkretne dziecko, nie oznacza, że jego rodzice pójdą do bankomatu czy bezpośrednio do do oddziału banku i wypłacą te środki.

Pieniążki należą do organizacji której KRS wskazaliście w swoim zeznaniu podatkowym i są one „wypłacane” opiekunom prawnym dziecka dopiero wówczas gdy Oni udokumentują nie tylko wydanie określonej kwoty pieniążków z własnej kieszeni ale również uzasadnią celowość takiego wydatku. Każda fundacja która prowadzi subkonta opracowała specjalny katalog refundacji, zawierający wykaz wydatków które są akceptowalne. Przykładowo w JiM nie są refundowane wydatki związane zakupem ubrań dziecięcych czy też zakup paliwa lub kupno podręczników szkolnych.

Pamiętajcie o Julce wypełniając swoje zeznanie podatkowe za rok 2015 ;)

Podziel się