No to kończymy

Jeszcze niespełna trzydzieści godzin i rok 2015 przejdzie do historii. Jest to zatem najlepsza pora na krótkie podsumowanie. Jakie zatem były te ostatnie dwanaście miesięcy. Mijający rok można określić krótko – szczęśliwy i nerwowy. Sen z powiek spędzał nam niewątpliwie problem edukacji naszego Tisia. Zderzyliśmy się z szarą brutalną rzeczywistością. Już wiele miesięcy wcześniej jakoś wytypowaliśmy szkoły podstawowe w których mogłaby się uczyć Jula. Niestety szkoła rejonowa która ma prawny obowiązek przyjęcia dziecka powiedziała krótko: a kysz siło nieczysta, nie kcemy Cię u nas. Owszem Julka nie została ich uczniem, niemniej autyzm i tak trafił pod ich strzechy. Wielu zarzuca mi, że w kwestii edukacji podnoszę argument finansów. Owszem, jest to prawda. Wiem ile pieniążków idzie „za” Julką i mniej więcej orientuję się co może na tym zyskać placówka (niepubliczna) do której uczęszcza takie dziecko jak Tisio. Jeśli zatem placówka otrzymując nie małe pieniądze nic nie oferuje w zamian i dodatkowo jeszcze chce więcej pieniążków to musieliśmy powiedzieć to nie dla nas. Gdy już byliśmy w przysłowiowej czarnej d…pie, niewiele myśląc udaliśmy się do pewnej szkoły i … od września Julka może w niej czuć się jak gwiazda.

Każdemu rodzicowi życzę spotkania na swojej drodze takiej placówki oświatowej. Złożyliśmy niezbędne dokumenty i szkoła zajęła się resztą ;)

Mijający rok to różne batalie z urzędnikami. Nie mało nerwów kosztowało nas uzyskanie satysfakcjonującego orzeczenia o niepełnosprawności. Byliśmy zapewne pierwszym przypadkiem kiedy to lekarz orzecznik oceniał poziom funkcjonowania dziecka na podstawie zdjęć swoich znajomych umieszczanych na portalu społecznościowym.

Późną wiosną „specjalistka” zajmująca się edukacją dzieci i młodzieży usłyszeliśmy, że Julka nie może mieć autyzmu gdyż … potrafi czytać. Panie z ppp robiły wszystko co tylko mogły abyśmy je polubili. Gubiły dokumenty, przeobrażały się w kretynki, zarzucały nam złamanie różnorakich zasad. I co? Wszystko na nic. Poprzednia minister edukacji podpisała rozporządzenie, w efekcie ich walka niemal do utraty ostatniej karki papieru, była zbyteczna.

Sporo stresu mieliśmy również pod koniec wakacji. I nie było to bynajmniej związane z zakończeniem edukacji przedszkolnej Owszem trudno było pożegnać miejsce w którym Julka spędziła kilka ostatnich lat. Za które jeszcze raz tym miejscu dziękuję. Ale do rzeczy. Koniec sierpnia to „tradycyjna” rotacja terapeutek SUO pracujących nie tylko z Julką. Rodzice jak i terapeutki snują plany na wspólną terapeutyczną przyszłość, gdy okazuje się, że trzeba się pożegnać. Ponieważ dotychczasowa terapeutka była niesamowita aż baliśmy się zapytać o dalej. Sama nam powiedziała, że nigdzie się nie wybiera ;) Uffff, to była prawdziwa ulga.

Mijający rok był również pracowity w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przez kilka miesięcy z racji swojego miejsca zamieszkania zaangażowaliśmy się w remont budynku po pewnym sklepie samoobsługowym (był nim jeszcze kilka lat temu). To właśnie niemal pod naszymi oknami stary sklep przeobrażał się w nową siedzibę stowarzyszenia TITUM. Dzieciaki wraz z terapeutami mogą pracować w dużo lepszych warunkach niż jeszcze rok temu. A to jeszcze nie ostatnie nasze słowo ;) Będziemy dalej ulepszać miejsce „pracy” niemal dwustu dzieciaków.
Julka
Julka również nie próżnowała ;) W związku z rozpoczęciem nauki szkolnej zyskała troszkę czasu wolnego i do grona terapeutów dołączyła pani Agatka … która prowadzi zajęcia taneczne.

Mam cichą nadzieję, że przez ostatnie dwanaście miesięcy udało nam się pomóc chociaż jednej osobie która potrzebowała naszego wsparcia, dobrej rady. Staraliśmy się mniej czy bardziej skutecznie wspierać na naszym blogu różne ciekawe inicjatywy.

No dobra będę złośliwy… ja Julkotata odniosłem „spory” sukces edukacyjny. Po wielu latach w końcu udało się zmusić szefową pewnego OPS-u do ogarnięcia trudnego zagadnienia jakim jest prawidłowe wypełnianie oświadczenia majątkowego. Pani Beniu, naprawdę nie wierzyłem, że jest Pani stanie wypełnić dobrze dokument który bez żadnego wysiłku w ciągu kilku minut wypełnia średnio rozgarnięty gimnazjalista.

O takich przyjemnych i miłych sytuacjach jak julkofilm na pewnej konferencji naukowej, czy nieplanowane wygrane w konkursach boję się pisać, aby nie wyczerpać limitu szczęścia.

Mijający rok to również czas pożegnań, w kwietniu rozstaliśmy się z paniami pracującymi w ośrodku na Emilii Plater, w czerwcu pożegnaliśmy panie które pracowały z Julką najdłużej czyli zespół wczesnego wspomagania (p. Martę, p. Madzię, p. Kasię i p. Danusię) a w sierpniu Julka zamknęła za sobą bramkę w Misiu.

Na koniec pragnę podziękować wszystkim którzy w ciągu mijającego roku pamiętali o Julce ;) Nie zapomnijcie o naszym Tisiu w rok 2016 …

Podziel się