No to kończymy

Jeszcze niespełna trzydzieści godzin i rok 2015 przejdzie do historii. Jest to zatem najlepsza pora na krótkie podsumowanie. Jakie zatem były te ostatnie dwanaście miesięcy. Mijający rok można określić krótko – szczęśliwy i nerwowy. Sen z powiek spędzał nam niewątpliwie problem edukacji naszego Tisia. Zderzyliśmy się z szarą brutalną rzeczywistością. Już wiele miesięcy wcześniej jakoś wytypowaliśmy szkoły podstawowe w których mogłaby się uczyć Jula. Niestety szkoła rejonowa która ma prawny obowiązek przyjęcia dziecka powiedziała krótko: a kysz siło nieczysta, nie kcemy Cię u nas. Owszem Julka nie została ich uczniem, niemniej autyzm i tak trafił pod ich strzechy. Wielu zarzuca Kontynuuj czytanie →

Podziel się

Może warto zwolnić

Dzisiejszy wpis będzie o „dobrych” zmianach, które w zamysłach ich twórców mają przywrócić normalność jeśli chodzi o sześciolatki. Kilkanaście dni temu o koniecznych zmianach na specjalnej konferencji opowiadały panie ministrynie z resortu edukacji. Można zatem przypuszcza, że jest to projekt rządu. A wcale, że nie. Uchwalona dzisiejszej nocy ustawa … była projektem poselskim. W gmachu MEN-u powstały zaproponowane rozwiązania, lecz jako „swoje” składali do posłowie. Ktoś powie a co to zmienia. Zmienia bardzo dużo – pomijane są między innymi konsultacje społeczne. Niby nic a bardzo dużo. Orędownicy zmian, tłumaczą, że przecież zebrano podpisy w sprawie referendum w tej sprawie, zatem Kontynuuj czytanie →

Tyle teoria

Już za kilka dni wejdą w życie przepisy regulujące kwestię osób „wspomagających” w klasach ogólnodostępnych. Mówiąc najprościej jak tylko można w końcu zniknie zapis „ za zgodą organu prowadzącego”. Niby nic a jednak bardzo dużo. Zapewne pamiętacie moje boje z poradnią pedagogiczno-psychologiczną o odpowiednio zapis dający chociażby cień nadziei na zatrudnienie dodatkowej osoby w klasie do której chodzi Julka. Dochodzę do wniosku, że te wszystkie kretynizmy jakie wymyślają pracujące w ppp-ach szpecyjalistki nie są ich autorstwa, pracownice ppp są w tym kierunku zapewne odpowiednio szkolone. Jest bowiem mało prawdopodobne aby w różnych częściach kraju podawano niemal identyczne argumenty. Rozbrajająca była Kontynuuj czytanie →

To nie duże ale wielkie sprawy

Dzisiejszy wpis ma swoją genezę niemal dwa lata temu, wówczas to dowiedziałem się o świetnej inicjatywie, jaką bez wątpienia był pomysł napisania o niepełnosprawności dzieci z widzianej z ich perspektywy. Mowa rzecz jasna o projekcie „Duże sprawy w małych głowach”. Popełniłem nawet na ten temat wpis na blogu, a przez pewien czas na wyświetlał się u nas „okolicznościowy” widget. Tuż przed Wigilią dotarła do nas zamówiona na „konto” Julkomamy napisana w ramach tego projektu książka. Już w tym miejscu chciałbym przeprosić tych wszystkich którzy pracowali w pocie czoła, nad tą książką, za moją może niezbyt fachową recenzję książki. Biorąc książkę Kontynuuj czytanie →