Chodziarz turystyczny

Półmetek wakacji był już za nami a Julka nie miała nawet wycieczki całodniowej, na odległość większą niż 10 km od domu. Trzeba było więc coś wymyślić – padło na Przemyśl. Julkotata bywał tam na wakacyjnych wycieczkach z 30 lat wstecz a ostatni raz odwiedził to miasto z 10 lat temu. Więc najwyższy czas aby sprawdzić co przez ten czas się pozmieniało. I tak to w ostatnią niedzielę wybraliśmy się całą Julkorodziną plus Julkobabcia do Przemyśla – pociągiem z wifi i klimą ;)

Ponieważ żyjemy z XXI wieku trzeba korzystać z nowoczesnych udogodnień. Jedną z nich jest przewodnik multimedialny dla turystów odwiedzających Przemyśl. Wystarczy tablet lub komórka i za kilka chwil wszystko już wiemy.
Znawcy tematu opracowali kilka tras turystycznych. Mój wybór jako głowy rodziny, padł na Szlak spacerowy – Staromiejski oznaczony kolorem niebieskim.
Nie wiem czy dobrze zaplanowałem trasę ale dobrze znam swoją córkę. Największe trakcje należy zachowywać na koniec ;) Dlatego wycieczkę rozpoczęliśmy od wizyty w Kościele pod wezwaniem św. Teresy (to raczej był ukłon w stronę Julkomamy oraz Julkobabci niż samej Julki).
Przemyśl
Później szliśmy tylko i wyłącznie pod górkę. Powiem szczerze, widok zrujnowanych kamienic na ulicy Władycze czy Tatarskiej nie jest zbyt pociągający.
Przemyśl
Również nawierzchni drogi z każdym metrem dawał coraz więcej powodów do narzekania ale … też z każdą chwilą widok za naszymi plecami stawał się coraz ładniejszy. Julce nie mogła się nadziwić jak to możliwe, że co kilka minut robiąc przystanki (wszak było bardzo ciepło) widzi coraz to większy fragment miasta (i nie tylko) z góry.
Przemyśl
W końcu doczłapaliśmy na górę i w okolicach Amfiteatru na Zniesieniu można było odpocząć dłuższą chwilę. Jeśli ktoś chce pojeździć na sankach w lecie to nic prostszego jak przyjechać do Przemyśla. Julka jechała. Początkowo kurczowo trzymała dźwignię hamulca ale później było już zdecydowanie lepiej ;)
Przemyśl
Jak już wspominałem korzystaliśmy z elektronicznej mapy. Mapa jak to mapa nie pokazuje różnicy poziomów. Wszystko było dobrze, gdy szliśmy prostym szlakiem w dół.
Przemyśl
„Problemy” zaczęły się gdy zameldowaliśmy się w okolicach „trzech krzyży”. Od tego miejsca kierowaliśmy się tylko i wyłącznie oznaczeniami szlaku. I co ważne z każdą chwilą miałem wrażenie że aktualne wskazania GPS-u coraz bardziej odbiegają od naniesionej na aplikacyjną mapkę trasy. Zastanawiam się do tej pory czy nie było by pokonywać trasę w odwrotnym kierunku, czyli w parku iść pod górkę. Chwilami zejście jest naprawdę trudne i trzeba uważać aby nie zaliczyć jakiegoś upadku. Co więcej, małżeństwo z wózkiem które za nami pokonywało prosty odcinek z góry w pewnym momencie zniknęło mi z pola widzenia. Może ktoś znający temat powie mi o co w tym wszystkim chodzi.
Przemyśl
No ale nie było tak źle i cali, zdrowi dotarliśmy do Zamku Kazimierzowskiego. Bywałem tam już kilkukrotnie, ale dopiero w tym roku widziałem coś więcej niż sam dziedziniec. No dobra przyznaję się bez bicia z uwagi na marudzenie Julki weszliśmy na dwie wieże (odpuściliśmy sobie kazimierzowską). Julce najbardziej podobały się lochy. Nie wiem tylko czy z powodu panującego tam chłodu czy też eksponatów ;)
Przemyśl
A później tylko w dół i w dół ….
Julka w ciągu kilkunastu minut zwiedziła dwie katedry i to jak od siebie odmienne.
Przemyśl
Przemyśl
Marzyła tylko o jednym, aby coś zjeść. Nie chciała zdjęcia z niedźwiadkiem czy Szwejkiem. Była głodna i już. Lokal wybraliśmy na chybił trafił – obiadek zjedliśmy w Cuda wianki.
Przemyśl
Nie jest to żadna reklama i to jeszcze płatna ale polecam ten lokal. Może karta dań nie jest zbyt długa ale to co dla siebie wybraliśmy było bardzo smaczne.
No i w końcu Julka mogła zjeść …. lody z Fiore. Ojjj ostały się moje kobiety w kolejce. Nawet w rzeszowskiej myszce nie ma takich kolejków ;)
Wszystko było by ładnie i pięknie gdyby nie kolej. Nie chodzi o pięknie odnowiony Dworzec, który jest niemal niewykorzystany ale … pociąg. Wracając cofnęliśmy się technologicznie o 50 lat i zamiast Impulsem wracaliśmy EN-57 i to w wersji oryginalnej. Ojjjjj wytrzęsło nami ;)
Nawet Julkobabcia była pod wrażeniem zachowania Julki, była bardzo grzeczna. Cierpliwie czekała blisko 30 minut na obiadek w restauracji. No i wytrzymałość fizyczna- nie jeden 10latek marudziłby pokonując taką chwilami trudną trasę.
A sam Przemyśl? Zmienia się na plus. Za jakiś czas odwiedzimy je ponownie gdyż musimy odwiedzić conajmniej 3 miejsca których tym razem nie zdołaliśmy „zaliczyć” i to w pobliżu rynku.
Wie ktoś co to za miejsca?

Podziel się