Niedowiary ;)

Julka będąc w przedszkolu bardzo chętnie brała udział w konkursach plastycznych. Na początku maja będąc w sklepie spożywczym, w którym często robimy zakupy Julka zauważyła plakat informujący o konkursie.
Warunkiem uczestnictwa była konieczność zakupu trzech określonych lodów firmy Koral a następnie należało wykonać dowolną techniką pracę plastyczną przedstawiającą magiczny dzień dziecka z Koralem. Julka swój rysunek malowała pod czujnym okiem Julkomamy, powód był banalny – gdy nikt Jej nie pilnuje rysuje bardzo niestarannie.
Julkową pracę poszliśmy całą rodziną złożyć pierwszego dnia zbierania prac. Sądząc po reakcji pań w sklepie byliśmy pierwsi. Nagrodą gwarantowaną był darmowy lód, i głównie o tym marzyła Julka. Na tego loda Julka musiała chwilkę czekać, gdyż panie intensywnie szukały osoby bardziej zorientowanej w temacie czyli kierowniczki ;) Kierowniczka odebrała pracę wykonaną przez Julką, sprawdziła paragony i poszła poinformować wszystkie panie pracujące na kasach, że gdy przyjdzie dziewczynka z lodem w ręce to mają ją przepuścić. Od tego dnia upłynęło duuuuuuuuuużo czasu, my całkiem zapomnieliśmy o tym konkursie. Prawdę mówiąc nie czytaliśmy w regulaminie co będzie się dalej działo z dostarczonymi przez dzieciaki pracami. Młoda dostała „nagrodę” i była szczęśliwa.
W piątkowy ranek do Julkomamy dzwoni kurier z informacją że ma przesyłkę dla Julii Nowak. Julkomama wypytywała zatem pana o więcej szczegółów. Dowiedziała się, że nadawcą jest producent lodów. Początkowo myśleliśmy, że może to jakiś upominek, maskotka czy cuś.
Na wszelki wypadek, odszukaliśmy w Internecie stosowną stronę konkursową a tam pisze że drugą nagrodę kategorii 7-9 lat zdobyła Julia N. Co ważne prace były oceniane przez komisję konkursową.
No rzeczywiście niedługo później zjawił się z wielkim pudłem z …rowerem w środku.
Wybierając Julkę z przedszkola, powiedziałem Jej, że przyszła do niej paczka. Pędziła do domu jak na skrzydłach, wchodzi i w pokoju widzi takie coś:
paczka
Przyznaję się bez bicia – troszkę sobie pożartowaliśmy z naszej córki. Z całą powagą pytaliśmy czy wie skąd jest ta paczka. Przecząco kręciła główką. Wkręcaliśmy ją dalej i była wypytywana czy może coś kliknęła w Internecie i tym samym przypadkowo coś niechcący zamówiła.
Nasz Tisio niemal się nie rozpłakał, ale dalej wszystkiego się wypierał.
Gdy w końcu dowiedziała się skąd przyszła ta paczka, powiedziała tylko, że o wszystkim musi powiedzieć w przedszkolu. Niestety w niedzielę wydarzyło się coś o wiele istotniejszego z punktu widzenia naszej córki. I właśnie tym przez ostanie godziny żyje Tisio, a nie jakąś nagrodą w konkursie.
Ale o tym w kolejnym wpisie.
Gdyby kogoś interesowało rower wygląda tak:
rower
i jest intensywnie wykorzystywany.

Podziel się