Jesteśmy szczęściarzami

Póki co mogę uważać się za szczęściarza. Nie wiem co będzie za rok, ale teraz nie mam jeszcze problemu co zrobić z Julką w czasie wakacji. Co prawda Julka oficjalnie zakończyła już edukację przedszkolną (otrzymała nawet stosowny dyplom) ale w dalszym ciągu chodzi tam gdzie przez ostatnie lata ;)

Sytuacja w której ostatniego dnia wakacji dziecko jest ostatni raz w przedszkolu nie należy do rzadkości. Julka i Jej ziomale lubi chodzić w czasie wakacji do przedszkola. Nie ma bowiem nauki jako takiej są za to różne ciekawe zajęcia. Co ważne w czasie tych lekkich, łatwych i przyjemnych zajęć dzieciaki też się uczą czegoś nowego chociaż większość z nich nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

Przez ostatni tydzień Julka wraz ze swoją grupą kręciła film. Dzieciaki uczyły się swoich ról, ale co ważniejsze brały udział w całej produkcji filmowej. Musiały więc stworzyć scenografię, przygotowywały odpowiednie afisze, zajmowały się dystrybucją biletów. Z tymi biletami nasz Tisio miał pewien problem. Została wyznaczona do rozdawania bezpłatnych biletów dzieciakom ze wszystkich starszakowych grup. Biletów rzecz jasna nie otrzymali mali filmowcy. A że Julka powiada specyficzny sposób rozumowania, bardzo bała się, że nie będzie mogła oglądać swojego „występu”. Tak więc przedszkolanka musiała wyjaśnić małej aktorce, że bilety były tylko dla gości, a aktorzy zawsze są obecni na premierze.
Ale to jeszcze nie koniec problemów. Młody mężczyzna, z którym nasz Tisio miał grać we wspólnej scenie, nie umiał swojej roli i musiał korzystać z podpowiedzi asystentki reżyserki ;)
Jednym słowem jak pech to pech …
Niestety nieszczęścia chodzą parami i na dzień przed premierą, Julka „poważnie” uszkodziła palec prawej ręki. Rana była przeogromna, potrzeba było naprawdę sokolego wzroku aby ją dostrzec.
Tak więc przez cały piątek potrzebowała potrzeby drugiej osoby w czynnościach dnia codziennego.
Producentka filmu obiecała mi, że rodzice młodych aktorów będą mogli zobaczyć efekt całotygodniowej ciężkiej pracy ekipy filmowej…

A za rok już nie będzie takiego luksusu i trzeba będzie zapewne już kilka miesięcy wcześniej myśleć jak zagospodarować te dwa letnie miesiące. Aż strach się bać.

Podziel się