Ojjj Monika, Monika

Wierzcie lub nie ale serwisy plotkarskie coraz bardziej mnie zaskakują. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć gdy same znajdują jakiegoś newsa i o tym piszą. Ale gdy informacja pochodzi od samego celebryty to moim zdaniem taka informacja powinna prezentować sobą jakiś poziom. O tym że znana jeśli się nie mylę z dwójkowego programu śniadaniowego, pani Monika (ta która po ślubie ze znanym aktorem polubiła poranny seks) ma syna z Zespołem Aspergera wiedziałem od wielu miesięcy. Sama zainteresowana opowiadała o tym w telewizji, później pisały o tym serwisy plotkarskie. Aż tutaj wczoraj dowiaduję się, że ta sama celebrytka nagle postanowiła się podzielić skrywaną latami rodzinną tajemnicą. O czym zatem pani Monika opowiedziała dziennikarzowi o …. ZA syna.
Rozumiem kobicinę, że próbuje jakoś nieśli nawet nie ocieplić swój wizerunek to może przynajmniej zyskać trochę zrozumienia. Ale ogrzewanie starych informacji i to jeszcze bardzo spłyconych? Moim zdaniem to nie najlepszy pomysł.
OK, można przyjąć że to zwykły wywiad dla prasy polonijnej, a ja (jak zwykle się czepiam).
Przeczytałem sobie cały wywiad a nie tylko polsko-plotkarskie informacje i …. się przeraziłem.
Zapewne każdy rodzic, w szczególności jeśli to jego pierwsze dziecko porównuje swoją pociechę do rówieśników. Właśnie dzięki takim porównaniom martwiłem sie, że z Julką jest coś nie teges.
Pani Monika nie opowiada o tym, czy próbowała rozwiać swoje matczyne wątpliwości u polskich specjalistów, wyznała że dopiero gdy w Anglii dziecko poszło do szkoły dowiedziała się że syn zmaga się z Zespołem Aspergera. I wydawać mogłoby się że to koniec przykrych niespodzianek …ale nie.
Minęły lata i rodzina wróciła do Polski. Zaczęły się schody. Polscy specjaliści przez całe 6 lat nie wystawili dokumentu potwierdzającego zdiagnozowany wcześniej ZA. Z treści wywiadu wnioskuję że chodzi o psychologów.
W tym momencie nie wiedziałem czy chodzi o poradnie psychologiczno-pedagogiczną, jakiś ośrodek diagnostyczny, mniejsza z tym. Owszem niektórzy latami próbują się dowiedzieć dlaczego ich dziecko zachowuje się „inaczej” ale dla mnie ten przypadek jest co najmniej dziwny. Tutaj nie chodzi o zwykłego zjadacza chleba, prostego człowieka z zabitej dechami wioski pod samą granicą z Białorusią, te rzekome „problemy” ma znana z telewizji celebrytka.
Ludzie, jeśli jeden specjalista zwodzi mnie za nos, ociąga się z decyzją lub jest ona dla nas „niekorzystna” to szukam innego. Wierzcie lub nie ale znam rodziców którzy nie chcieli aby ich dziecko miało autyzm tylko ZA (również odwrotnie) bez najmniejszych problemów swój cel osiągnęli. A ile im to zajęło ? Góra rok. Jeśli się nie mylę i dobrze zrozumiałem to jeden z problemów tkwił w zapisie „całościowe zaburzenia rozwoju” czy też „trudności komunikacyjne”.
Alei jest inny wątek całej sprawy, cytuję: ” (…)bez zaświadczenia od psychiatry, nie mogą zrobić nic”.
Po dogłębnych przemyśleniach skłaniam się ku wersji, że chodzi o ppp, zapewne stąd te narzekania na finansowanie szkół. Nie wiem jakie są w Anglii zwyczaje, jaki kto wystawia papier, zaświadczenie, kto czego wymaga ale mieszkamy w Polsce. Czy nam się to podoba czy też nie, ale zaburzenia ze spektrum autyzmu to u nas domena psychiatrów. Tak jest i już. Spora część Julki „znajomych z branży” chodzi do psychiatry, wyłącznie po to by raz na kilka miesięcy dostać odpowiednie zaświadczenie. Nie walczę z systemem, ktoś chce papier to będzie go miał ;)
Kurfff co to by było gdyby „środowisko” dowiedziało się, że dziecko jest pacjentem psychiatry. Zapewne nic ;) Nie takie tajemnice posiadają celebryci…..

Podziel się