Ale but

No, cóż – z młodszymi kobietami to nie jest w życiu tak prosto. Ostatnio robi się coraz cieplej i w przedszkolnej szatni co i rusz pojawiają się kolejne lekkie trampki zamiast „klasycznych” adidasów. Julka sezon rozpoczęła od trampek sznurowanych. Zostały one zakupione już w ubiegłym roku. Powód zakupu był banalny (a może i nie)  – nasz Tisio uczył się (i wciąż to robi) się wiązać sznurówki. Nie wiem czy to zwykły zbieg okoliczności czy też nie, ale sznurówki są wyjątkowo długie. W codziennym użytkowaniu ich przez naszą niesforną córeczkę pojawia się problem notorycznego nadeptywania na sznurówki.
Już w ubiegłym tygodniu zasygnalizowała potrzebę chodzenia w tego typu obuwiu do przedszkola – paradowała w swoich trampeczkach po mieszkaniu. W sobotnie przedpołudnie wspólnie z mamą wybrała się w nich na zajęcia z TUSa a później  na basen. Po powrocie Julkomama rzekła – nigdy więcej nie pójdę z nią w tych trampkach. Do pierwszego rozwiązania się sznurówek pokonały niespełna 100 metrów. W takiej sytuacji Julka automatycznie staje i oczekuje mniej lub bardziej cierpliwie na usunięcie usterki.
Decyzja była szybka – trzeba w trybie awaryjnym zakupić trampki na rzepy. Julka dysponowała odpowiednim budżetem na ten cel tak więc wczoraj wieczorem udaliśmy się na wspólne zakupy. Nie będę reklamował galerii handlowej którą to odwiedziliśmy – powiem tylko, że jest ona zlokalizowana najbliżej naszego miejsca zamieszkania. Idziemy do jednej sieciówki z asortymentem dla dzieci, owszem są fajne buty na rzepy ale ….ich rozmiarówka kończy się na 30-tce. A Julka potrzebuje 31 ;) Idziemy do klasycznego sklepu z butami, na półkach są modele super ekstra ale i tutaj jest problem. Kolor i fason jest idealny ale rozmiar 28 ewentualnie 29.

american_club
Pani nas uspokaja – na zapleczu są większe. Ufff. Mimo, że Julka już się widzi w nowym obuwiu idziemy, szukać dalej. W obuwniczej sieciówce na literę D są i owszem ale …ich jakość pozostawia wieeeele do życzenia.
Wstępujemy do kolejnego obuwniczego giganta, tego z C w logu. Julkomamie zaświeciły się oczy – buty w Jej ocenie śliczne. Ale nie dość, że Julka ma ciut za dużą stópkę to jeszcze nie są zbyt ergonomiczne.
Trzeba wracać tam, gdzie sobie „zarezerwowaliśmy” buty. Mierzymy lewego (prawego Julka mierzyła wcześniej), sprawdzamy ponownie prawego i …. Julka nie ma najmniejszej ochoty ponownie ubierać tych butów w których przyszła.  Pani poprosiła o oderwaną już przez Julkę papierową metkę z kodem kreskowym. Ja w rewanżu poprosiłem o …nożyczki, musiałem bowiem odciąć sznurek do którego była przyczepiona metka.
I tak było dobrze, kilka lat temu gdy kupowaliśmy Julce buty – musiałem ją stawiać na ladę sklepową by pani czytnikiem „skasowała” zakup.

A tak prezentowała się dzisiejszego poranka …nowe buty

Podziel się