I bardzo dobrze …

Dzisiejszy wpis ponownie będzie o pieniążkach, a dokładniej o jednym procencie. Inspiracją do poniższego tekstu jest projekt zmian ustawy o pożytku publicznym. Nie będę ukrywał, że jak dla mnie zmiany idą w dobrą stronę.
Kilka miesięcy temu gdzieś przeczytałem, że dla chcącego nic trudnego i organizacja nie posiadająca statusu OPP może zbierać jeden procent. Mówcie co chcecie ale dla mnie to patologia, droga na skróty. Według mnie status OPP do czegoś zobowiązuje, przecież aby go uzyskać trzeba między innymi przez 2 lata prowadzić nieprzerwanie działalność społecznie użyteczną. Wielkie słowa o wspieraniu trzeciego sektora można włożyć między bajki. Wystarczyło kilka minut i wyszukiwarka wypluła kilka takich „uczynnych” organizacji. Jedna przekazuje dalej 75 procenta pozostałe „przeznacza” na realizację własnych celów zbliżonych do celów danej organizacji – cokolwiek to oznacza. Inna przekazuje aż 85 procent a te marne 15 procent idzie na szkolenia, doradztwo, coaching i promocję. Upss zapomniał bym Ci dodatkowo zapewniają 150 wizytówek z „namiarami”.
A co będzie gdy organizacja której „ułatwiamy” dostęp do pieniążków z 1-go procenta, wyda je na hulanki i swawole w następstwie czego media nie zawsze opiniotwórcze będą to opisywać na pierwszych stronach? To jedno zagrożenie, drugim o wiele większym zagrożeniem jest utrata zaufania do całego środowiska. Prawda jest brutalna – coraz częściej organizacje pożytku publicznego kojarzą się z dużymi pensjami ich władz, sporymi kosztami własnymi. Ludzie chcą wspierać potrzebujących a nie grono cwaniaków którzy znaleźli sposób na „biznes”.
Przecież tak naprawdę pośrednicząc w zbieraniu 1-go procenta nie wiemy dlaczego organizacja której „użyczamy” swój autorytet nie ma statusu OPP. Nie jest nawet wykluczone, że taki status posiadała lecz został jej odebrany (nie wnikam już dlaczego).
Zmiana zakładająca ukrócenie zjawiska „pośrednictwa” bardzo słuszna.
Inną propozycją, która nie wszystkim może się spodobać jest wprowadzenie zakazu tworzenia programów komputerowych umożliwiających wypełnianie zeznań podatkowych z wpisanymi na stałe danymi konkretnej organizacji pożytku publicznego.Jestem za swobodnym wyborem odnośnie jednego procenta. Takie „gotowce” stwarzają wiele problemów i komplikacji. Zapewne przynajmniej cześć z nas spotkała się z sytuacją gdy w niemal w całości wypełnionym zeznaniu podatkowym chcemy wpisać konkretny cel wydatkowania kawałka naszego podatku a tu zonk. Tam już są dane jakiejś organizacji o której nie mamy bladego pojęcia. Dobrze jeśli można je zmienić, ale często jest to niewykonalne. I taki podatnik staje przed dylematem – wypełniać jeszcze raz wszytko od nowa w innym programie czy zaakceptować to co jest.
Nie wiem jak inni „zbieracze” ale ja co roku mam prośby – Łukasz, podeślij link do programu w którym można wpisać procent dla Julki.
Rozumiem, że firmy piszące programy do rozliczania podatków muszą z czegoś żyć – zapewniam nie personalizuje się programu pod potrzeby konkretnej OPP charytatywnie (wiem bo sprawdzałem) ale aby wilk był syty i owca cała mogłyby się przy uruchomieniu programu „reklamy” OPP które mogą nas zainteresować bądź nie.
Kolejne propozycje zmierzają do zwiększenia transparentności prowadzonych przez OPP działań promocyjnych, zachęcających do przekazywania 1 proc. Organizacje mają być zobowiązane do wyodrębnienia środków uzyskanych i wydanych na promocję z określeniem przychodów i kosztów.
Dla mnie nadmierne wydatki na reklamowanie danej OPP to spore nadużycie. Rozumiem, że trzeba poinformować społeczeństwo o swoim istnieniu, potrzebach zachęcić do przekazania tego nieszczęsnego procenta , ale gdy większość zebranych środków idzie na reklamę to coś mi tu nie pasuje.
Może nie wszyscy wiedzą ale prawo do nieodpłatnego informowania o swojej działalności w publicznej telewizji i publicznym radiu to jeden z wielu przywilejów OPP. Jest on mało znany, co więcej Najwyższa Izba Kontroli uważa, że tej przywilej jest zbyt słabo wykorzystywany.

Podziel się