A to było wczoraj

Tak się zaaferowaliśmy dniem autyzmu, że zapomnieliśmy zupełnie, że drugiego kwietnia obchodzimy również ważny dzień – Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci.
Julka z książkami dla dzieciaków obcuje od najmłodszych lat. Na każdym kroku eksperci od wychowania i rozwoju dzieci podkreślają jak ważne jest czytanie dzieciom bajek. Nie podważaliśmy tego i też tak robiliśmy.
Niestety w przypadku Julki nie było to zadanie łatwe. Nasz Tisio nie lubił gdy mu się czytało książeczki. Julkę interesowało a nawet wręcz fascynowało tylko i wyłącznie przekładanie kartek. Żadnego czytania przez osobę dorosłą. Gdy tylko podejmowaliśmy próbę jakiegokolwiek czytania momentalnie pojawiał się płacz i histeria. Julka wręcz wyrywała książkę nam z rąk by móc w samotności upajać się szelestem przewracanych stron.
Jedną z pierwszych książek które Julka akceptowała były małe książeczki z serii Obrazki dla maluchów.
Obrazki dla maluchówMówcie co chcecie ale dla mnie obrazki w tych książeczkach są genialne – to nawet nie są obrazki to są modelinowe dzieła sztuki. Łącznie zakupiliśmy kilkanaście książek z tej serii i jeśli sobie dobrze przypominam tylko jedną Julka
zniszczyła. Julka znała je na pamięć – dlatego przy pierwszej nadarzającej się okazji przekazaliśmy je młodszym dzieciom by mogły się z nich „uczyć”.
Drugą jakże ważną serią książek Julki jest (gdyż do tej pory do nich wraca jest) Wesoła farma. Jest to kolekcja wydawana przez De Agostini.
wesola farma
Julka była o wiele bardziej zainteresowana książką niż dołączonymi elementami farmy. Początkowo Julka prosiła nas by jej czytać, później samodzielnie zaczynała je czytać. Nie do końca wiem czy było to czytanie czy „czytanie” a więc odtwarzanie z pamięci tekstu. Zgromadziliśmy łącznie około połowę tego co zaplanowało sobie wydawnictwo. Powód był prozaiczny – Julka nie bawiła się plastikowymi figurkami, zapał do czytania książeczek też stopniowo malał. Może się mylę ale ta seria z powodu jej rozmiaru jest zbyt obszerna na jedno dziecko.
Część książek Julka miała jako lektury obowiązkowe – były one zapisane w programie terapeutycznym. Julka bardzo lubiła książeczki o żółwiu Franklinie. Kupowaliśmy czy wypożyczali z biblioteki te książki które opowiadały o trudnych dla Julki tematach. Część książek z tej serii Julka miała do użytku ogólnego a kilka pozycji było zamkniętych w szafie by móc później pracować na nich w skupieniu wraz z terapeutką. Wraz z terapeutką wspólnie przepracowały sporo czasu nad lekturą kilku książek o Martynce.
Rzecz jasna nie są to wszystkie książki jakie Julka poznała czy to samodzielnie czy przy pomocy kogoś dorosłego.
Obecnie Julka czyta samodzielnie, co więcej bardzo lubi czytać. Co prawda sporo problemów sprawia jej odpowiednie tempo czytania. Julka czyta jak automat – przecinki, kropki dla Niej nie istnieją ;)

Podziel się