Papita

Julka wychodząc z przedszkola momentalnie głodnieje, i nie ważne jest to czy 5 minut czy 50 upłynęło od ostatniego zjedzonego posiłku. Głodnieje i już. W czasie powrotu do domu trzeba więc kupić jakąś słodycz. Niekiedy udaje nam się przekonać własną córkę, że coś dla Niej przygotowaliśmy w domu. Przez wiele tygodni Tisio preferował batonik Danusia. Wiedzcie lub nie ale wiedzieliśmy w którym sklepie można zakupić ową słodycz oraz w jakich cenach można go nabyć. Batonik nie jest może zbyt drogi ale grosz do grosza i będzie jeden „gratis”. Tak się jakoś dziwnie zdarzyło, że w najlepszej cenie jest w sklepie tuż pod naszymi oknami. A więc jest to ostatni sklep na naszym szlaku. Julka wolałaby aby było inaczej, a tak musi dłuuuugo czekać aż kupimy to coś bez czego nie może żyć.
Ostatnio zmieniła taktykę narzekania i ogłasza, że jest tak głodna, i jeśli nic nie zje to …. zwymiotuje.
Kilka dni temu mieliśmy napięty grafik i po szkole nie wstępując do mieszkania udawaliśmy się na popołudniowa porcję zajęć. Chcąc nie chcąc wstąpiliśmy do innego sklepu. Julka wybrała sobie tym razem wafelka. Już podchodzimy do kasy, gdy Tisio odwraca się na pięcie, gdzieś biegnie i krzyczy: zmieniłam zdanie.
Julka wie, że gdy chce kupić coś innego, wybraną przez siebie uprzednio rzecz trzeba odłożyć tam skąd ją wzięła. Kilka dni temu podeszła do kasy i okazało się, że batonik jest uszkodzony, pani odłożyła go na bok i poprosiła Julkę aby przyniosła sobie nowy z półki. Był to dla Niej szok – jak to przynieść nowy, skoro nie odnosi się starego.
No ale wracamy do tematu wpisu. Julka podeszła do półeczek obok kasy i mówi: ooooooooooo, taką słodycz jadłam w Zakopanem. Było to ponad pół roku temu.papita
Słodycz to słodycz, ważna jest sztuka a nie wielkość. Zakup jest opłacalny ;)
Julka obierając wafelka czy jak to się to fachowo nazywa powiedziała jeszcze: Dziękuję bardzo.
Mimo, że już kilka razy kupowaliśmy ten nowy obiekt westchnień naszego Tisia ona w dalszym ciągu się tym zachwyca.I stanowi dla Niej wyjątkową atrakcję. Dzisiaj stoimy w kolejce do kasy, Julka uważnie ogląda opakowanie i nagle zaskoczona mówi: oooo, tutaj pisze nawet po polsku.

Gdyby ktoś nie wiedział, to przynajmniej w „tym” sklepie są trzy smaki tego czegoś i dodatkowo różnią się ceną.

Podziel się