A jednak

Dzisiaj o godzinie 17.57 Julka stała się samodzielna. Od dzisiejszego późnego popołudnia nie wymaga już długotrwałej pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji.
Z dzisiejszą komisją od samego początku było zamieszanie. Zapomnieliśmy przynieść odpis aktu urodzenia. Nam udało się dowieźć z domu,ale niektórzy nie mieli tyle szczęścia i z tego co słyszałem  dopiero w maju będą mogli przyjść ponownie.
Przed nami badanie lekarskie trwało średnio 20 – 25 minut. My byliśmy ostatni. Weszliśmy do pani doktor kilkanaście minut przed osiemnastą. Od początku pani doktor sprawiała wrażenie, że dobrze zna problem Julki. Bardzo szybko wypełniała papiery. W międzyczasie intensywnie buszowała po facebooku. Kilkukrotnie upewniała się od kiedy posiadamy diagnozę autyzmu.Co więcej była bardzo zdziwiona, że dostaliśmy ją już w takim wieku.
Rozmawialiśmy o Julki problemach edukacyjnych, pani doktor była zatroskana zmianą przedszkola na szkołę. Podkreślała, że to kluczowy moment w życiu Julki i w związku z tym Julka otrzyma orzeczenie o niepełnosprawności na okres dwóch lat ze wszystkimi świadczeniami. Niestety w międzyczasie zadzwoniła córka pani doktor z informacją że już jest gotowa na wyjście na hip-hop.
Pani doktor pochwaliła, nas że poświęcamy tyle czasu aby zapewnić jak najlepsze warunki dla rozwoju naszej córki.
Cała wizyta w gabinecie lekarskim trwała niecałe 4 minuty. Wszyscy pracownicy stali w kurkach jakby w blokach startowych. Wybieramy papier a tam ….pkt 7 – nie wymaga.

Nie, żeby wizyta u gabinecie lekarskim tylko i wyłącznie była taka błyskawiczna. Kilkadziesiąt minut wcześniej w gabinecie z tabliczką „pracownik socjalny” pewna pani przeprowadzając z nami wywiad samodzielnie odpowiadała na zadawane przez siebie pytania oczywiście po uprzednim zaznaczeniu „właściwej” odpowiedzi na formularzu. Na pytanie czy może dołączyć do akt uzyskane ostatnio zaświadczenie lekarskie (nie wszyscy specjaliści pracują z grafikiem odpowiednim dla celów komisji) odpowiedziała, że to dokument medyczny i włączy go do akt lekarz. Nie muszę chyba pisać, że lekarka nawet nie spojrzała na papier dokładnie, nie mówiąc o dołączaniu do akt. Papier włożyłem do kieszeni spodni i przyniosłem do domu. Czyżby orzeczenie zostało wypisane przed posiedzeniem zespołu? A tak kończąc ten wątek – z udzieloną przez pracownika (samo)odpowiedzą, że posiadamy dwa pokoje moooocno bym polemizował.
W związku z tym, że Julkomama będzie zmuszona szukać pracy będziemy musieli w znacznym stopniu ograniczyć Julki terapię. Po prostu nie będzie kto miał z naszą córką jeździć z jednych zajęć na drugie.
Nie wiem może się mylę, ale za te dwa lata Jeśli stan funkcjonowania nie ulegnie pogorszeniu to zapewne…. nie będzie się kwalifikować do grona osób niepełnosprawnych.
Jeszcze jeden drobny szczegół – w trzech poprzednich orzeczeniach niepełnosprawność datowała się od grudnia 2009. A w tym roku jest od wczesnego dzieciństwa ;) Nawet nie chce im się przepisać danych z poprzednich orzeczeń.
Nie chcę być złośliwy ale wydawanie urzędowych dokumentów przez pracowników ubranych w kurtki i płaszcze, z torebkami na ramieniu jakoś wygląda moim zdaniem mało poważnie ….

A może członkinie komisji będą bezpłatnie dostarczać Julkę na wszelkie zajęcia gdy Julkorodzice będą pracować …. w czwartek Julka zaczyna zajęcia o 7.00 kończy zaś o 19.30. Zapraszam jedną z pań których podpisy widnieją na orzeczeniu do nas w środę na godz. 19.40 – jest to jeden z 2 dwóch dni w tygodniu w którym Julka zgadza się na mycie włosów. Zaznaczam, że kąpiel musi zakończyć się przed godz. 20.05 – gdyż o tej porze zaczyna się ulubiona bajka Julki, jeśli pani nie zmieści się w limicie czasowym, należy przygotować się na kilku-dziewięćdziesięciominutowy atak histerii. Proszę przynieść ubiór na zmianę – będzie pani przemoczona do samej bielizny. Upsss co ja piszę … wszak Julka jest samodzielna ;)

Ps. W dniu wczorajszym, Julka przed kąpielą samodzielnie korzystała z toalety. Nie wiem co się dokładnie stało  ale …później niemal godzinę była doprowadzana łazienka do stanu używalności. Dobrze, że zignorowaliśmy protesty Julki i sprawdziliśmy co się dzieje.

Podziel się
  • rodzic

    W nawiązaniu do wczorajszego artykułu opublikowanego przez ” Rodzice Julki ” informuje, że brałam udział w wczorajszym posiedzeniu i nie mieliśmy żadnych problemów z posiadaniem aktu urodzenia dziecka, gdyż było wszystko napisane w zawiadomieniu, które w przeciwieństwie do Państwa uważnie doczytaliśmy. Nie zauważyliśmy aby inni rodzice musieli się wracać po „dokumenty”. przychodnia zozu nr. 2 w którym mieści się zespół czynna jest do godziny 18, a jak Państwo wspomnieli w swoim liście na początku była godzina 17.57 to nic dziwnego, że pracownicy byli przygotowani do wyjścia skoro przychodnia jest zamykana o 18, a pracownicy raczej nie posiadają klucz? To poco „PANI” świadczenie skoro Julka cały dzień jest poza domem?

    • Rodzice Julki

      Drogi „rodzicu” a może pracowniku rzeszowskiego MOPS-u. Mnie nie interesuje do której jest czynna przychodnia ZOZ nr 2. Gdy wychodzimy z budynku, przed gabinetem dentystycznym (po drugiej stronie korytarza) oczekiwała matka dzieckiem. Równocześnie w tym samym czasie na korytarzu pracowała ekipa sprzątająca. Rozumiem, że jest pani zatroska o finanse publiczne. Proszę wskazać miejsce w którym napisałem, że Julka jest cały dzień po za domem. To że rozpoczyna zajęcia o godz. 7.00 a kończy o 19.30 nie oznacza że w tym czasie przebywa w jednym miejscu, a rodzić ma wolne. Trzeba było siedzieć na korytarzu to zapewne widziała by pani płaczącą samotną matkę, która nie mogła dowieźć aktu urodzenia, i pracownicy poinformowali ją że z uwagi na okres świąteczny kolejne posiedzenie zespołu odbędzie się w maju. A tak na prawdę po dostarczeniu odpisu aktu urodzenia – panie w pok. nr 13 nie były zainteresowane jego oglądaniem.

    • Rodzice Julki

      Przypuszczam, że chodzi o Przychodnię Specjalistyczną Nr 1 należącą do SP ZOZ nr 1. A tak woli ścisłości – wystarczy sprawdzić na ich stronie internetowej – wg grafiku lekarze przyjmują po godz. 18-stej. (nawet do 20.00). Jeśli zaś chodzi wspomniany w komentarzu ZOZ nr 2 to w Centrum Diagnostycznym na ul. Fredry byliśmy wielokrotnie przyjmowani po godz. 20.

  • MamaBarcia

    nie sądziłam, ze są tacy ludzie.. Cóż nadal wierzę i za bardzo ufam chociaż tyle razy się już przejechałam. „po co pani świadczenie jak dziecko poza domem” PADŁAM!!! odwołujcie się, sami mówią ze dla Julki to najważniejszy okres. Cholerne panstwo

    • Rodzice Julki

      Komentarz „rodzica” nie został umieszczony przypadkowo. Jest to działanie celowe.