Ale się działo

Fakt , że jesteśmy rodzicami dziecka niepełnosprawnego nie oznacza że nie posiadamy prawa do chwili odosobnienia od Julki. Z takiej możliwości nie korzystamy zbyt często. W minioną sobotę był to bowiem czwarty raz gdy Julka spędzała noc u dziadków, a rodzice bawili się … w tym roku był to bal karnawałowy organizowany przez koło gospodyń wiejskich ;)
Co prawda Julka niezbyt chętnie przystała na takie rozwiązanie, wolałaby spędzić ten czas z rodzicami. Dopiero mocny argument: no dobrze, my nie pójdziemy na swój bal a Ty też nie pójdziesz na czwartkową zabawę. Szybko przemyślała co i jak zgodziła się zostać pod opieką dziadków.

bukiet
Takie wieczorno-nocne wyjście rodziców to dla dziadków coś co najbardziej lubią. Wówczas rodzice nie marudzą, gdy seniorzy wprowadzają swoje pomysły w życie. Jako dzieci nigdy nie mieliśmy takich przywilejów.
I tak przykładowo wczoraj Julka pod czujnym okiem dziadka (zapewne gdy babci nie było w pobliżu) organoleptyczne poznawała jaka jest różnica między cukierkiem soplem (takim który zapewne wieszacie na choince) a soplem wiszącym u spodu rynny.
Julka pobiła rekord odosobnienia od rodziców – nie widziała nas aż 24 godziny i kilkanaście minut.
Babcia była zadowolona z zachowania swojej starszej wnuczki, z młodszej zresztą też.

A co do samej imprezy … nie będzie relacji na blogu.  Powiem tylko tyle – spotkałem tam pewną osobę która zamiast pracować zamartwia się, że Julkotata czyha na Jej stanowisko ;)

Podziel się