Wizyta króla

Czego to się człowiek nie dowie od własnego dziecka ;) Przyprowadzam Julkę do przedszkola, przy przebieraniu się w szatni troszkę się powygłupiała ze znajomymi przedszkolakami po czym z radością pomaszerowała na miejsce porannej zbiórki. W drzwiach sali stała przedszkolanka i rozmawiała z jednym z rodziców. Julka bezpardonowo wtrąciła się w rozmowę słowami: Pani, a u mnie wczoraj był król. Przedszkolanka, poprosiła Julkę aby usiadła przy stoliku i później będzie mogła wszystko opowiedzieć. Tylko zakończono rozmowę Julka podbiegła do swojej pani i dalej swoje: U mnie był wczoraj król, taki prawdziwy król i zostawił mi cukierka.
Przedszkolanka zrobiła zdziwioną minę, i pyta mnie co to było.
A więc kto wczoraj odwiedził Julkę?

Miesiąc styczeń to okres tradycyjnej wizyty duszpasterskiej – popularnej kolędy. Ponieważ nigdy nie ukrywany faktu z czym się zmaga Julka, w czasie takich spotkań zawsze wspominamy o autyzmie. Początki nie były zbyt optymistyczne. Pierwszy duszpasterz usłyszawszy słowo autyzm szybko zakończył rozmowę i …. niemalże uciekł. Rok później było już troszkę lepiej – usłyszeliśmy – aha. W ubiegłym roku Julka księdza spotkała dwukrotnie, spotkaliśmy się w windzie a później po kilku godzinach, już klasycznie w mieszkaniu. Byłem wówczas zaskoczony i to pozytywnie. Ksiądz wiedział co i jak. Co prawda Jego wiedza była w znacznej części teoretyczna, gdyż jak sam przyznał z tym zagadnieniem spotykał na szkoleniach. Nawet zastawiał się jakby można było Julce ułatwić pokonanie różnych deficytów.
W tym roku Julka miała pecha, w poniedziałki w grafiku Julka ma zajęcia rehabilitacyjne, z których z racji wymiaru czasowego ciężko nam jest rezygnować. Dodatkowo w nagłym trybie zostaliśmy poproszeni o wcześniejsze przyjście by móc wydłużyć zajęcia. Tak więc julkorodzice przyjmowali księdza z wizytą. Na wstępie wyjaśniliśmy, że trzeci najmłodszy domownik jest na zajęciach w związku z niepełnosprawnością. Młody i wesoły ksiądz powiedział tylko: nic nie szkodzi, są sprawy ważne i ważniejsze. Początkowo powiem szczerze trochę się zmartwiłem tymi słowami. W czasie rozmowy gość narzekał na rodziców, że często posyłają na zbyt dużą ilość zajęć dodatkowych. Ale jednocześnie nas uspokoił: Was to nie dotyczy, Wy tak musicie robić. Przyznał że w rodzinie ma dziewczynę zmagającą się z autyzmem. Może się mylę, ale odniosłem wrażenie, że o tej jakże rodzinnej sprawie nie mówi zbyt często. Mimo, że te dwie dziewczynki dzieli kilkanaście lat życia, to mają wiele wspólnych problemów ale i talentów które dla nas neurotypowych są niedostępne.
No i właśnie ksiądz wychodząc zostawił na dla naszej młodej panny cukierka. Oczywiście pytając wcześniej czy takie gest nam nie przeszkadza.
A młoda, jak to młoda ma problem z odmianą słowa ksiądz i aby wyjść z opresji gdyż zapewne miała dylemat czy cukierka dostała od księdza czy od księcia uznała, że bardziej wiarygodnie będzie jak powie że to był król ;)

Podziel się