Orszak Trzech Króli

W tym roku mieliśmy pewne postanowienie noworoczne – jeśli nic nie będzie stało nam na drodze pójdziemy rodzinnie z naszym Tisiakiem na rzeszowski Orszak Trzech Króli. Julce mówiliśmy o tym od kilku dni, tak więc dzisiaj nie było większych problemów z wyjściem z domu. Moglibyśmy skorzystać  ze środków komunikacji publicznej w postaci autobusu, jednak podróż na miejsce tegorocznej zbiórki trwała by kilka godzin ;)
plakat

Nie wiem jak inne dzieciaki ale Julka większą część trasy tegorocznego orszaku na nawet i więcej pokonała dwukrotnie na własnych nóżętach.
LansikNa miejsce zbiórki stawiliśmy się tak aby uczestniczyć od początku w tym wszystkim co będzie się działo. Po drodze natknęliśmy się nawet na orszak afrykański który przygotowywał się do wyjścia spod szkoły.
Na parkingu obok hali na Podpromiu wystarczyło kilka minut i byliśmy zaopatrzeni we wszelkie niezbędne trybuty.w koronie
Przyznaję się bez bicia, lepiej zrobiliśmy gdybyśmy przyszli kilkadziesiąt minut później, tuż przed samym wyruszeniem orszaku. Wiejący znad Wisłoka wiatr zapewne wprawił naszego Tisia w posępny nastrój który marzył o jednym… aby wracać do ciepłego domu.
Ale takie wcześniejsze przybycie na też i dobre strony. Julka mogła z bardzo bliska podziwiać pozującego do zdjęć Króla Melchiora który dosiadał wielbłąda.
orszak_3No ale gdy już ruszyliśmy, mogliśmy bez obaw mówić Julce: wracamy już do domku, więc się nie smuć ;)
Na trasieDuża porcja entuzjazmu spadła na naszego Tisiaczka gdy obok pierwszego mansjonu – „Brama do Nieba”, spotkała białowłosego anioła rozdającego słodycze.
AniołyNiestety kilka minut później, kilkaset metrów dalej napotkaliśmy czarnych jak smoła diabełków. Julka nie chciała skorzystać z ich zaproszenia do wspólnej zabawy w ciepłym „lokalu”, ale może to i dobrze ;)Diabły
Spotkanie rogatych koleżków, ponownie zasmucił naszego najmłodszego członka rodziny.
KaczmaO ile na mijaną w okolicach Radia Rzeszów – Karczmę niechętnie, bo niechętnie ale obejrzała to na zlokalizowany niewiele dalej Dwór Heroda nawet nie popatrzyła, a nawet odwróciła głowę z drugą stronę.
Dwór HerodaDopiero widok dobrze znanego pana z gitarą w dłoni odmienił nastrój naszego dziecka. Widywała go już wielokrotnie, więc zazwyczaj nie zwracała na niego większej uwagi, ale dzisiaj wyglądał jakoś inaczej.
Tadeusz NalepaW dobrym nastroju mijamy Walkę dobra ze złem a na Julki policzkach ukazują się wielkie jak grochy łzy. Pytam co się dzieje, dlaczego płacze.
Takiej odpowiedzi się nie spodziewałem.orszak_12 Julka cichutko odpowiada, że chce dokładniej zobaczyć jak anioły walczą z diabłami. No czego nie robi tatuś dla swojej ukochanej córeczki – idzie pod prąd i spełnia marzenie dziecka.
Dziabły walcząI koniec relacji ;)
Dobrze się domyślacie, nie dotarliśmy na rzeszowski rynek na finał Orszaku Trzech Króli. Dla Julki i tak był to dzień pełen wrażeń. Spotkaliśmy kilkoro znajomych, takich którzy dobrze jak i źle kojarzą się naszemu dziecku. Ponadto było widać gołym okiem, że Julka już jest zziębnięta.
Niestety mieliśmy pecha gdyż, nie mówiąc o tym wcześniej Julkobabcia postanowiła zobaczyć na rynku swoją starszą wnuczkę. Patrzyła, patrzyła i wnuczki nie zobaczyła. Ojj musieliśmy się później tłumaczyć ;)
A w domu już w ciepełku Jula ze orszakowym śpiewnikiem w dłoni wykonuje autorskie aranżacje kolęd i pastorałek.

Podziel się