Ojjj działo się

Żeby nie przedłużać powiem tylko tyle – Julki plany na sylwestrową imprezę nie wypaliły tak  jak my Julkorodzice planowaliśmy ;)

Już kilka dni wcześniej nasz Tisio miał zapowiedziane że w sylwestrowy poranek, a może bardziej ściśle godziny okołopołudniowe spędzi na imprezie organizowanej przez pewne centrum zabaw dla dzieci. Co prawda mieliśmy możliwość oddelegowania naszej pociechy do przedszkola ale w końcu to jeden w roku taki dzień. No nam się to udało, co prawda musieliśmy szybciej skończyć wykonywanie pracy konkursowej na najnowszy konkurs, ale to i tak nic w porównaniu z tym musiała przeżywać pewna mama gdy córka oznajmiła jej, że kilka godzin musi spędzić koniecznie w przedszkolu.
Jak bal to bal, jak wiecie Jula nie przepuści okazji by móc się zaprezentować w odpowiedniej kreacji.  Dlatego byliśmy w wielkim szoku, gdy na wieść, że odpowiedni strój wyciągniemy z plecaka gdy inne spotkane na balu będą poprzebierane przyjęła z pełnym zrozumieniem.
Przychodzimy na imprezę a tam … pustki. Dzieci dosłownie garstka. Julka dzień wcześniej miała problemy gastryczne więc, zabawy na wielkiej trampolinie były stanowczo niewskazane. Nawet z tymi niedogodnościami Julka znalazła coś odpowiedniego dla siebie.

Karuzela
Przypomniała sobie również młodzieńcze lata i kąpiele w piłkach z zajęć integracji sensorycznej ;)
kąpiel w piłkach
Wystarczył tylko krótki komunikat, o rozpoczęciu malowania twarzy by nasza córka porzuciła dotychczasowe swawole by po doczekaniu kilkinastu minut w kolejce wrócić z czymś takim:
sylwek_2jeśli ktoś wczoraj widział Tisia z czerwoną plamą na twarzy, to nie była to oznaka walki z inną kobietą tylko resztki … już wiecie czego.

No ale zabawa sylwestrowa to przede wszystkim zabawa na parkiecie. Z tym to bywało różnie. Chwilami parkiet był pusty innym razem dominowała na nim tylko Jula, ale gdy pracujące tam dziewczyny pozbierały tych kto im się napatoczył pod rękę to na parkiecie panował tłok.

sylwek_4

Co jeszcze musi być na takiej imprze?  Rzecz jasna szampan, i to nie jaki tylko taki z maksymalną ilością bąbelków. Strzelanie korków zapowiadano na samo południe, ale była kilku dziesięciominutowa obsuwa. Nie zmienia to jednak faktu, że Julka brała kilkukrotnie dolewki.

sylwek_5

Zapomniałem dodać, że dzieci przybywało z każdą minutą imprezy i pod koniec było ich naprawdę sporo.

Gdy już dziecięca cześć rodziny się pobawiła. Można było przystąpić do przegotowań części rodzico-wieczornej. Rodzice (3 rodziny) miały spędzić Sylwestra na domówce. Dzieciaki miały mieć swoje imprezy pod czujnym okiem dziadków. Dla naszej rodzinnej dwójki przygotowaliśmy u dziadka sporą ilość oranżady i popcornu.

Niestety chcieliśmy zrobić dobrze dzieciom, i zdecydwaliśmy się, że zgromadzimy wszystkie zainteresowane dzieciaki w „naszym” lokalu, by w okolicach Dobranocki przekazać je pod opiekę czekających pod telefonami dziadków. Pan był dobry, pojawił się mały problem. Dziewczyny tak świetnie się bawiły, że … dziadkowie i babcie musiały mieć status  – bezrobotny.

Pierwsza padła o 23.58, druga o 00.02, trzecia niemal na śpiocha była ubierana w kurtkę, czapkę i buty niewiele później.

A poranek przywitał nas… deszczem. Tak więc spacer do babci i dziadka musiał się odbywać bardzo ostrożnie tak  aby nie trafić na ortopedię.

Co za pogodaMoże śniegu nie ma zbyt dużo i  lód dominuje na drodze, nie stanowi to jednak poważnej przeszkody by przetestować sanki pod pełnym obciążeniem.sylwek_7

 

Pod koniec pierwszego dnia 2015 roku nasza córka była niemal wypompowana do zera…

MyślicielkaA może to snucie planów i zamierzeń na dopiero co rozpoczęty nowy rok

Podziel się