Dylematy pana Rysia

Muszę Wam się do czegoś przyznać – samorządowcy sprawiają, że mój dotychczasowy pogląd na to wszystko co się wokół dzieje nieraz wali się w gruzach. Od wielu miesięcy a nawet lat wszędzie wokół słyszałem o tym, że dzieci niepełnosprawne „sponsorują” system edukacji. Mówili o tym rodzice takich dzieciaków, sam wielokrotnie to słyszałem. Co więcej pogląd ten podzielało szereg organizacji pozarządowych, liczne badania i analizy. Jednym słowem przez lata „biznes” był taki jak najmniej wydać na dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi by mieć kasę na inne wydatki.

Tak było do wczoraj, bowiem w ten poświąteczny poniedziałek przeczytałem udostępniony przez dobrych ludzi artykuł pochodzący z Dziennika Gazety Prawnej. W części Samorząd i Administracja opublikowano artykuł o groźno brzmiącym artykule Subwencja wolno rośnie. Przyznaję się bez bicia, artykuł jest trochę nudny i przydługi ale to co dla mnie najciekawsze znalazłem na jego samym końcu.
O „nowych” ograniczeniach w wydawaniu subwencji oświatowej wypowiada się Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji UM w Częstochowie. Uważa on bowiem, że w Polsce nie ma samorządu który nie dokładałby do kształcenia specjalnego. Pogląd zatem ciekawy, jeśli nie nowatorski. Kilka tygodni temu czytałem lamenty przedstawiciela samorządowca powiatowego, który „płakał”, że jak będzie musiał wydawać całą kasę na takie dzieciaki jak Julka w ilości wynikającej z metryczki oświatowej to zabraknie mu między innymi na kształcenie zawodowe (technika czy zawodówki).
Jak jednocześnie można wydawać „oszczędności” na dzieciach niepełnosprawnych na inne „odcinki” edukacji a jednocześnie narzekać że dopłaca się do uczniów z różnorakimi deficytami.
Moim zdaniem „sympatyczny” pan Rysio opowiada łagodnie rzecz ujmując farmazony.
Niestety to nie wszystkie plagi jakie spadają na samorządowców. Jeszcze „większym” problemem zdaniem samorządowca będzie min. wyliczenie zużycia energii elektrycznej czy wody przez niepełnosprawnych uczniów.
Nie wiem dokładnie jak będzie realizowane rozliczanie zwiększonej subwencji oświatowej, to nie mój problem. Przypomnę tylko, że nasz Tisio jako niepubliczny niepełnosprawny przedszkolak jest rozliczany przez jej przedszkola od trzech lat. I było to przedszkole specjalne ale tak jak aktualnie przedszkole zwykłe. Samorządowcy zatem doskonale wiedzą jak rozliczać z dotacji oświatowej placówki niepubliczne. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie aby coś takiego robili w drugą stronę.
No ale jeśli przyglądniemy się dokładnie problemowi to rzeczywiście samorządowcy mają problem. Subwencja przypadająca na ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi składa się z dwóch części. Na każdego ucznia samorząd otrzymuje „zwykłą subwencję”, nazwijmy ją podstawową, i jest ona niezwiązana z niepełnosprawnością dziecka. Dodatkowo samorząd zgodnie z odpowiednimi przelicznikami na uczniów „niepełnosprawnych” z Warszawy płynie strumień pieniędzy. I to właśnie z nich samorządowcy mają się rozliczać.
Od września Julka pójdzie do podstawówki (do pierwszej klasy) i co będzie jeśli będzie chciała skorzystać z ubikacji? No jeśli na zajęciach w których uczestniczy cała klasa to wątpię aby uzasadnione merytorycznie byłoby ujmowanie to w kosztach w związku z Jej niepełnosprawnością. Śladowe ilości zużytej wody, papieru czy energii elektrycznej można by wpisać do tabelki gdyby wspomniana sytuacja miała miejsce w czasie zajęć rewalidacyjnych.
No a co z centralnym ogrzewaniem? To dopiero problem. Czy uczeń niepełnosprawny potrzebuje jej więcej w czasie zajęć rewalidacyjnych niż w czasie „zwykłej” nauki.
Zapewne w placówkach specjalnych takie wyliczenia są prostsze. A co ze szkołą ogólnodostępną czy integracyjną.
Niestety samorządowca z Częstochowy muszę jeszcze bardziej zmartwić. Jak potwierdzają ostatnie badania pseudonaukowe, dzieciaki z ciemnymi włosami zużywają więcej wody ale za to mniej papieru w toalecie niż te z blond włosami; ) Ojjj to dopiero komplikuje wyliczenia.

Podziel się
  • http://kordella.blogspot.com Kaśka

    Dobry tekst ;) poczekamy, zobaczymy i nie odpuścimy

    • Rodzice Julki

      Nas „brutalna” rzeczywistość czeka zapewne od września. Póki co jako Julka jest pod opieką „prywaciarza”.