Cmolasie, trzymam kciuki

Zapewne znacie takie przysłowie – nie chwal dnia przed zachodem słońca. Dzisiejszy wpis będzie o przyszłości, o tym co jest planowane, o marzeniach. Oglądam wczoraj wieczorem telewizję regionalną a tam na pasku informacyjnym czytam, że gmina Cmolas planuje otwarcie szkoły integracyjnej. Gdyby ktoś nie wiedział gdzie szukać na mapie owej gminy to wyjaśniam, że leży ona na terenie powiatu kolbuszowskiego, w województwie podkarpackim – około 40 km na północny zachód od Rzeszowa. Czytając tą informację przecierałem oczy ze zdziwienia. Chwilkę poszperałem w sieci i znalazłem fragmenty wypowiedzi wójta Eugeniusza Galka wypowiadającego się o tej niecodziennej inicjatywie.
Z natury jestem sceptyczny co do „dobrego” serca władz samorządowych tak jest i w tym przypadku. Ciepłe słowa o trosce o dzieci niepełnosprawne jakoś średnio na mnie działają. Z tych kilkudziesięciu sekund wypowiedzi wójta wynika coś o wiele ważniejszego – ktoś wreszcie zaczął liczyć pieniążki. Lepiej „pozbyć” się uczniów niepełnosprawnych z zasięgu wzroku czy może te pieniążki płynące z Warszawy zatrzymać u siebie?

Tok rozumowania jest dla mnie całkiem logiczny. Szkoła to nie tylko sale lekcyjne, to również świetlica, stołówka to wszystko kosztuje. Z dziećmi też nie jest najlepiej, co roku na wiosnę w wielu miejscach słychać o likwidacji szkoły.
A może zrobić coś innego – otwórzmy klasy integracyjne, przynajmniej dodatkowo kwota subwencji subwencji oświatowej będzie u nas, zmniejszymy koszty dowozy dzieci do szkół na terenach innych gmin.
Niedawno pisałem, że dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi z małych gmin mogą zyskać najwięcej na nowych przepisach.
Załóżmy hipotetycznie, że jakiś rodzic był upierdliwy i jego pociecha jako jedyne dziecko z papierami chodzi do podstawówki. Dla gminy to teraz kłopot, chcąc nie chcąc muszą mu załatwić jakiś specjalistów aby za jakiś czas skarbówka nie groziła przykrymi konsekwencjami.
Jeśli takich uczniów będzie trzech albo pięciu – jednostkowe koszty spadną.
Samorządowcy zaczynają główkować i dochodzą do wniosku, że taki uczeń z papierami nie jest zły – szkoła się zapełnia, nauczycieli, personelu pomocniczego nie trzeba będzie zwalniać.
A jeśli rodzice z pobliskich miejscowości się o tym dowiedzą to gmina jeszcze „zyska” nowych uczniów.
Jak to mówią kto pierwszy ten lepszy, przecież Staszek czy Franek rządzący sąsiednią gminą może wpaść na podobny pomysł. Więc spodziewam się, że takie inicjatywy będą coraz częstsze.
Co do planów utworzenia w Cmolasie szkoły specjalnej podchodzę co najmniej sceptycznie. Placówka tego typu to jednak nie ta liga co szkoła integracyjna. Ale w przyszłości kto wie.
Póki co trzymam za Cmolas kciuki ;)
Samorząd lokalny, samorządem, ale co rodzice z tego będą mieć? Po pierwsze ich dzieci niepełnosprawne będą mieć więcej czasu, nie będą wielu godzin spędzać w busie. Będą mieć więcej czasu na inne formy terapii i rehabilitacji.
Specjalistów związanych z placówką integracyjną również można jakoś dodatkowo zagospodarować.
Po drugie lokalne społeczności lepiej poznają „nasze” dzieci. Przecież dzieci niepełnosprawne to nie tylko deficyty i problemy ale również … talenty i umiejętności których zdrowi rówieśnicy nie posiadają. Przecież dziecko na wózku może pięknie śpiewać, a dziecko niemówiące malować niesamowite obrazy. Oszem nie zaprocentuje to za miesiąc czy dwa, nawet za rok, ale z czasem widok osoby niepełnosprawnej nie będzie już sensacją wiejskim festynie, dożynkach.
Aż jestem ciekaw jak będą w przyszłym roku wyglądać metryczny oświatowe ;)Bo jakoś nie chce mi się wierzyć aby na terenie dużej wiejskiej gminie mieszkał tylko jeden niepełnosprawny przedszkolak.

Podziel się
  • Anonim

    Noo,teraz my jesteśmy takimi gwiazdami w gminnym przedszkolu!:)Cała reszta zakamuflowana,albo jeżdzi do Rzeszowa.Jestem ciekawa czy coś się zmieni u Adama,bo na razie ma tylko 3h nauczyciela wspomagajacego+rewalidacje.

    • Rodzice Julki

      Teraz lepiej będzie mieć takiego „klienta” u siebie. Raz że będzie można przemycić trochę kosztów utrzymania placówki, a dwa często odpadnie obowiązek finansowania dojazdów.