Pierwszy wyleciał

Nie wiem jak inne dzieciaki, ale Julka strasznie boi się przyzna, że coś się Jej stało. Niekiedy wręcz widać po Jej zachowaniu, że coś jest z Nią nie tak. Ale pytana o to co się dzieje, powie pierwszą z brzegu historyjkę aby tylko odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu.
Kilka lat temu gdy w pewną ciepłą sobotę wbiła sobie drzazgę w dłoń, dopiero z poniedziałkowy poranek i to zupełnie przypadkiem sprawa się rypła. jakiegokolwiek dyskomfortu. Ale i wówczas twierdziła, że nic się nie stało. Jakoś trudno mi uwierzyć, że nie odczuwała.
Ostatnie dni były pełne emocji, wiadomo czym dla dzieciaków jest ten okres ;) Dodatkowo nałożyły się na to kłopoty wynikające z przeziębienia. Jesteśmy przyzwyczajeni do sytuacji kiedy Julka mając dzień wolny w godzinach popołudniowych robi sobie jak to sama określa udrzemkę. Również wczoraj było można usłyszeć głośne ziewania po czym Julka dwie godziny smacznie spała u nas w kąciku sypialnym. Niestety taka udrzemka powoduje jedno – wieczorem Julka jest długo aktywna. W takiej sytuacji zezwalamy na oglądanie bajek na laptopie. Prosimy jednak o to aby leżała w swoim łóżku a nie ganiała po całym mieszkaniu gdy nie musi. Już późnym wieczorem zgłosiła chęć zjedzenia i to nie koniecznie słodkiego. Wypatrzyła bowiem w kuchni przywieziony kawałek wafla z masą krówkową.

Dostała to co chciała ;) Nie minęło góra pięć minut i przyszła do Julkomamy wręczając jej niemal nie ruszony kawał wafla. Nie zdziwiło nas to zbytnio, wszak Julka często tak robi – oczy by jadły, jak mawia się w takich sytuacjach.
Niestety Julka stawała się coraz bardziej „nie swoja”. Poprosiła aby ktoś z Nią przez chwilkę poleżał. Sądziliśmy że po prostu nie może zasnąć i stąd wynika takie a nie inne zachowanie. Jeśli myślicie, że obecność Julkomamy obok córeczki pomogła to się grubo mylicie. Postanowiłem drążyć temat. Zapytałem wprost, dlaczego jest taka smutna. Powiedziała, że zobaczyła dziwne światła za oknem i się przestraszyła. Owszem za oknem, w oddali są widoczne światła zamontowane na dźwigach pracujących na budowie, czegoś co zwie się Skyres. Ponieważ kilka dni temu widziała zwiastun programu o UFO, Tisiowe tłumaczenia przyjęliśmy jako zupełnie logiczne. Wyjaśniliśmy, całą sytuację i sądziliśmy, że wszystko wróci do normy, bowiem zauważyliśmy powrót radości w Jej niebieskich oczach. Zostawiliśmy Julkę samą w jej pokoju, a sami wróciliśmy do siebie. Nie minęło pięć minut gdy Julka przytuptała do nas ponownie i zapytała czy może u nas chwilkę posiedzieć. Coś mnie zaintrygowało – jakaś plamka w Jej uśmiechu. Poprosiłem aby pokazała zęby ;) Julka dumnie zaprezentowała górną szczękę. Dolną skwapliwie zakryła wargą. No, to już wiem. Julkomama mimo dawanych znaków nie zorientowała się co się stało. Julka rozpłakała się najbardziej jak tylko mogła ale pokazała resztę swojego ‚uśmiechu”. A tam dziura ;) Zęba brak. Tłumaczyliśmy Julce, że to nic strasznego. Łzy płynęły gęstymi strumieniami, gdy Julka mówiła jakie są dalsze losy „zgubionego” zęba. Ząb leżał sobie spokojnie na dnie w ubikacji – spokojnie został wyłowiony ;)
No ale to nie koniec historii. Julka, mimo całkowitego powrotu dobrego nastroju nie poszła spać. Jeszcze ponad godzinę przybiegała do lustra i z dumą podziwiała dziurę w uśmiechu.
Niemal bym zapomniał, Julkę odwiedziła Wróżka Zębuszka, co prawda zjawiła się we wczesnych godzinach porannych (czyżby wczoraj imprezowała?), ale fakt pozostaje faktem – pod poduszką cuś było …
Ostatnie zdjęcie z pełnym uśmiechem zostało wykonane dzień przed. Oczywiście miało to związek z wizytą pewnego jegomościa w czerwonym stroju.
czapa
A dziura prezentuje się tak:
dziura
Jutro będzie (dzisiaj miała wolne) nasz Tisio będzie o tym wszystkim opowiadał w przedszkolu ;)

Podziel się