No w końcu …

O zbliżających się świętach Bożego Narodzenia niemalże w każdej reklamie telewizyjnej „trąbili” od co najmniej miesiąca. Wszędzie był widoczny śnieg i to w jakich ilościach a co za oknem? Pogoda niemal letnia, kilkanaście dni temu było w wielu miejscach w Polsce. I jak tłumaczyć dziecku, że śnieg kiedyś w końcu spadnie. Nie wiedzieć czemu, Julka uparcie stwierdziła, że skoro w drugi dzień świąt ma być zimniej to na pewno za oknem będzie można zobaczyć coś białego i wyczekiwanego. Spełniło się Julki marzenie. Wczoraj w godzinach porannych z lekka zaczęło prószyć. Niestety temperatura nie dawała wielkich nadziei na trwałość tego co spadło. Chodniki były pokryte wodą z roztopionego śniegu. Można było odetchnąć wieczorem gdy, biały nalot jeszcze się utrzymywał a piesi stąpali bardzo ostrożnie po chodnikach.

Jak to mówią, święta, święta i po świętach. W sobotni poranek pracowaliśmy jak zwykle.Nie, dzisiaj była mała zmiana. Julka poranną toaletę, poszukiwanie odpowiedniego stroju przeprowadziła bardzo sprawnie. Miała bowiem zapowiedziane,że postaram się zrobić kilka zdjęć jak dzielnie maszeruje po śniegu.
Od wczoraj portale społecznościowe są zasypywane śnieżnymi fociami. Nie możemy być gorsi. Co prawda u nas śniegu jest nie więcej niż dwa milimetry, no w porywach może trzy. Ale i tak pochwalimy się tym co mamy za oknem.
Grudniowa zima
Grudniowa zima
Grudniowa zima
Grudniowa zima
Chłopaki z naprzeciwka są tak zdesperowani, że widząc taką zawrotną ilość śniegu od rana wyciągali z piwnicznych czeluści pokryty sporą warstwą kurzu sprzęt sportowy ;)

Podziel się