No to kończymy

Do końca 2014 roku pozostało niewiele ponad 30 godzin, zatem nie pozostaje nic innego jak przystąpić do podsumowania ostatnich dwunastu miesięcy.
Mijający rok to dla naszej rodziny okres chwilowej stabilizacji. Żadnych komisji na które trzeba gromadzić stosy papierów, żadnych radykalnych zmian w życiu naszego Tisia. Co prawda Julka miała wizytę w poradni psychologiczno-pedagogicznej jednakże była to tylko i wyłącznie formalność aby jeszcze przez rok mogła być Biedronką.
No ale nie można jednocześnie powiedzieć, że nic takiego w tym roku się nie wydarzyło. Już na początku roku, spełniło się bardzo duże marzenie naszego dziecka – wyjazd do Gdańska. Sam wyjazd był wielokrotnie przekładany. Gdy już w końcu pojechaliśmy nad polskie morze, nasze plany wycieczkowe pokrzyżowała pogoda. Na dobrą sprawę Julka dobrze nie widziała na własne oczy morza, piaszczystej plaży tym bardziej. Pech chciał że identyczne plany jak my miała … zima. Może w przyszłym roku nasz Tisio pospaceruje po nadbałtyckiej plaży. Zaledwie kilka dni temu otrzymaliśmy do testowania program komputerowy, a to z nim związana była podróż na drugi koniec Polski. Więc jest szansa na ponowną wycieczkę, tym razem latem. Co prawda nie bardzo widzę sens badania kontrolnego po testowaniu programu, wszak przez te „bezczynne” miesiące dzieciaki zapewne sporo poszły do przodu.

Po ponadrocznym obcowaniu z „nowymi” współprzedszkolakami otrzymaliśmy namacalne dowody, że Jula jest nie tylko akceptowana w grupie ale co ważniejsze bardzo lubiana. Julki koledzy trzymają się razem, ale gdy zapraszają na swoje urodziny kobiety to wśród „wybranek” jest nasz Tisio.
O miłosnych perypetiach nawet nie będę wspominał, gdyż sam się w tym wszystkim już pogubiłem. Kto aktualnie jest z kim, kto był a kto dopiero będzie, to temat nie do ogarnięcia.
Jak Julka bierze aktywny udział w życiu pozaprzedszkolnym to i Julkomama nie może być gorsza. Po czerwcowym „sukcesie” przedszkolnego parateatru, nasza mama dostał angaż na kolejny sezon artystyczny. Zdradzę tylko, że aktualnie przygotowuje się do roli … sowy ;)
Do sukcesów „edukacyjnych” należy zaliczyć przede wszystkim opanowanie przez naszą córkę trudnej sztuki czytania. Idzie Jej to coraz płynnie. Jeszcze miesiąc temu czytała niemal jak karabin maszynowy, bez żadnych przecinków, czy kropek. Wczoraj pani logopeda która nie widziała Julki ponad miesiąc z dumą opowiadała jak to Julka po każdej kropce w czytanym przez siebie zdaniu bierze głęboki oddech.
Ponieważ chłopy wiedzą jak sobie ułatwić życie, Julki koledzy z przedszkola korzystają z umiejętności czytania naszego dziecka. Kilka dni temu sam widziałem jej kumpli gdy biegnąc z kawałkiem papieru w dłoni krzyczeli: Julka, Julka przeczytaj nam co tutaj pisze.
Julki nie ominęły również zmiany personalne. Jedna z przedszkolanek poszła za chłopem, pani od angielskiego pracuje z pierwszoklasistami (wiem gdzie ale nie powiem), z dotychczasową przedszkolną logopedką co prawda nie widujemy się w przedszkolu ale ku memu wielkiemu zdziwieniu tak całkowicie póki co też się nie rozstaliśmy.
Mijający rok to również nasza „praca” nad upowszechnianiem wiedzy o autyzmie czy dostępnych form pomocy. Nie mówię tu o oczywistej rzeczy a więc o blogu, czy odpowiedziach na zadawane poprzez pocztę elektroniczną pytania. W czerwcu Jula wraz z mamą brały czynny udział w zajęciach ze studentami, a sama Julkomama jako rozmówca telefoniczny brała udział w programach o wczesnym wspomaganiu rozwoju w stacjach należących do pewnego koncernu medialnego (z Torunia).
Nie żeby tylko ta piękniejsza część rodziny coś osiągnęła czy dokonała w mijającym roku. To co Julkotacie się nie udało rok wcześniej, ziściło się tej jesieni. Po dwudziestu latach z urzędem gminy w Świlczy żegna się Wojtek W. Co prawda kilka dni temu czytałem, że jeszcze nie ma planów na przyszłość. Mam dla Niego pewną propozycję, niech „zamieszka” w pewnym „darmowym hotelu” na rzeszowskim Załężu. Oczywiście może do siebie zaprosić kilku dotychczasowych współpracowników aby mu nie było smutno ;)
Nie było nic przyjemniejszego niż wiadomości na fb od nieznanych osób tej treści: „A słyszał Pan już co się stało z wójtem …
No prawie bym zapomniał. Z powodów losowych remont Julki pokoju został przyśpieszony o kilka miesięcy. A wszystko to z powodu małej pękniętej … rurki. Tak więc jedno z zadań planowanych na przyszły rok, mamy już zrealizowane.
Mijający rok to zatem czas stabilności, ale ten Nowy to dopiero będzie. Powiem tylko tak: aż strach się bać. Ale o tym będzie osobny wpis ….

Podziel się