Mimowolny chodziarz

Julka jest piechurem od wielu lat. Zapewne w swoim niezbyt długim życiu zrobiła więcej kilometrów niż niejeden nastolatek a może i ktoś całkiem dorosły.
Zapewne wiecie, że sporą część terapii Julka odbywa w Titumie, a dokładniej jego ośrodku terapeutycznym zlokalizowanym niemal po sąsiedzku. Jak dzisiaj sobie pomierzyłem dzieli nas 140 metrów. Tyle musimy pokonać pieszo, w linii prostej jest to nieco ponad 80 metrów.
Z tego co wiem to nikt nie ma bliżej. Zatem telefony awaryjne aby przyjść przykładowo w czwartek na 7.00 na zajęcia to nic nadzwyczajnego.
No ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Po wielu miesiącach a jeśli i nie latach starań Stowarzyszenie znalazło odpowiedni lokal w którym odbywać będzie się część zajęć. Lokal jest na pobliskim osiedlu. Jak sobie pomierzyłem pierwszy ośrodek od drugiego dzieli 1030 pieszo-metrów. Co prawda wszystkie mapy pokazują znacznie dłuższą odległość ale są w błędzie.

Teraz proszę się skupić podaję najkrótszą trasę którą można pokonać wyłącznie pieszo, ewentualnie wózkiem dziecięcym lub rowerem ;)
Wychodzimy ze starego Tituma idziemy przez parking kierując się w krzaki lub jak kto woli zarośla.
Pokonujemy żwirową ścieżkę, dochodzimy do niemal żwirowej drogi o pięknej nazwie Kossaków i kierujemy się w prawo. Mijamy „piękne wille” i dochodzimy do ulicy Wyspiańskiego i oczywiście skręcamy w prawą stronę aby dotrzeć do pierwszego napotkanego przejścia dla pieszych. Kilka lat temu przejście było dogodniej zlokalizowane dlatego musimy nadłożyć kilka metrów. Idziemy ulicą Bohaterów, cały czas prosto aż napotkamy stację elektroenergetyczną. Za SE 110/30/15/6 kV Rzeszów Staroniwa, bo tak się ten obiekt fachowo nazywa, skręcamy w prawo i za pierwszym czteropiętrowym blokiem kierujemy się w głąb osiedla. Po prawej stronie zobaczymy piętrowy pawilon usługowy. Spokojnie to nie ten budynek – początkowo o nim myślałem gdy usłyszałem o przeprowadzce, ale to nie ten. Gdy miniemy ten niezbyt estetyczny budynek naszym oczom ukaże się kolejny parking (taki ogrodzony) a za nim cel naszej wycieczki – Szarych Szeregów 5 ;)
Teraz tylko na trzecie piętro i jesteśmy u celu.
Julka swoje pierwsze zajęcia miała tam już w sobotni poranek o godzinie 8.00.
Czyżby to były dziewicze zajęcia? Jeśli tak to nie było witania chlebem i solą jakby ktoś pytał.
Julka trasę pokonuje w góra piętnaście minut. Jest to sprawdzone wielokrotnie gdyż w zlokalizowanym w pobliżu budynku osiedlowym nasz Tisio poprawia swoją koordynację ruchową.
Nie wiem jak będzie z koordynacją czasową. Dotychczas Julka miała maksymalnie dwa zajęcia jedne po drugich, więc może trzeba będzie coś przesuwać aby wygospodarować czas na zmianę lokalizacji.
Możemy śmiało mówić, że to nam zwiększyła się najbardziej odległość na terapię – matematyka nie kłamie, odległość ta bowiem zwiększyła się Julce ponad siedmiokrotnie. Ojj w sobotę już nie będzie mogła spać do wpół do ósmej.
No dobra jak już tak poddaję się srogiej krytyce. Julka wychodząc ze mną, czyli Julkotatą do przedszkola pokonuje aż 970 metrów aby dotrzeć na przystanek autobusowy aby po kilku minutach w ciepłym autobusiku pokonać kolejne niemal 500 metrów.
Ma laska zdrowie. Ale i to dla niej za mało.
W sobotę wdrapała się na trzecie piętro aby móc popracować ze swoją panią Asią i coś się jej porobiło pod włosami ;)
Od tej pory zaprzestała jazdy windą. Julkorodzice pokonują pięć pięter w windzie a nasza córeczka schodek po schodku maszeruje w górę lub w dół.

PS. Dzisiaj rano powiedziała tak: chodzenie po schodach rozwiązuje mój problem.
Dopiero kilka minut temu Julkomama przyznała się, że nasz Tisio dorwał się do kobiecej prasy i tam czytał o metodach na zrzucenie zbędnych kilogramów …

Podziel się