Kapsułą go …

Wiecie co, ja sam uczę się nowych rzeczy przeglądając Julki stronę. A wszystko za sprawą firmy Google, która jak zapewne wiecie dostarcza reklamy  widniejące na Julki stronie.
Dzisiaj sobie wchodzę pod wiadomy adres i co widzę …reklamę komory hiperbarycznej.
Z ciekawości klikam aby zobaczyć o co chodzi.
Oczywiście pomaga to również na autyzm, jakże by inaczej.
Wszystko dokładnie jest podane, jakby ktoś nie wierzył.
Poprawia możliwości poznawcze u dzieci, komunikatywność, socjalizację, sen, apetyt oraz uspakaja. Zmniejsza stany zapalne związane z bakteriami oraz pasożytami. Zwiększa przepływ krwi do mózgu, zmniejsza stany zapalne i stres oksydacyjny i mobilizuje komórki macierzyste ze szpiku kości. Niedobory we wszystkich tych obszarach zostały zidentyfikowane w autyzmie.
To z Julką jest znacznie gorzej niż myślałem, cierpi na jakieś tajemnicze a zapewne i chroniczne stany zapalne, o pasożytach nie wspomnę.
Strasznie mnie to zaintrygowało.
Po chwili znalazłem inną firmę która to zachwala. Ci dopiero to są przekonujący.

Niemal gwarantują mi: poprawę umiejętności komunikowania się, większą aktywność i zaangażowanie, zmniejszenie lękliwości i objawów frustracji, lepszy kontakt wzrokowy, nowy poziom rozumienia związków przyczynowo-skutkowych lepsze radzenie sobie z rozwiązywaniem problemów a także wiele innych pozytywnych zmian. Najbardziej zainteresował mnie ten wyższy poziom rozumienia przyczyna-skutek.
Niedowiarków niejaki dr James Neubrander, zapewnia, że tlenoterapia hiperbaryczna jest jednym z najcenniejszych narzędzi w leczeniu tego schorzenia.
Ponieważ u siebie na laptopie posiadam kopię raport amerykańskiego Narodowego Centrum Autyzmu (National Autism Center) którego celem było wyłonienie oddziaływań terapeutycznych wobec dzieci i młodzieży z autyzmem opartych na dowodach.
Niestety nawet wśród metod wobec których że nie ma wiarygodnych badań naukowych potwierdzających ich skuteczność nie znalazłem tej „cudownej” metody która przez ostatnie kilka lat przywrócił światu wielu młodych ludzi.
A teraz o kosztach, przecież każda taka „cudowna”  metoda musi kosztować.
Amerykańscy specjaliści zalecają 40 wizyt w komorze, ich zdaniem tylko taka ilość zapewnia powodzenie terapii. Polska to biedny kraj i u nas wystarczy tylko połowa tego. Ponieważ wizyta to ponad dwie stówy. Sami sobie policzcie ile ktoś chce z niekiedy zdesperowanych rodziców wyciągnąć.

Jak to przy każdej „cudownej” metodzie – sprzedawcy tego typu usług zabezpieczają się przez  brakiem pozytywnych efektów.
Niejaki dr Dan Rossignol z International Child Development Resource Centre  (cokolwiek to jest), oczywiście również zachwycony tą metodą zaznacza, że trzeba jasno określić, jakie dzieci nie reagują na leczenie. Jego zdaniem niewykluczone bowiem, że efekty obserwuje się tylko u osób z silniejszym stanem zapalnym.
Zastanawiam się ile kosztuje badanie które określi stopień stanu zapalnego. A już wiem ten stan zapalny związanych jest z bakteriami oraz pasożytami w układzie pokarmowym. To może wystarczyć policzyć te pasożyty i w jakiejś tabelce sprawdzić czy ta metoda ma jakiekolwiek (większe od zera) szanse powodzenia.
Kurcze, jakiś czas temu „specjaliści” zalecali walkę z autyzmem innymi  równie jak dla mnie dziwnymi metodami.
A to trzeba (zwalczać) tlenem, tlenem ;)

Podziel się