Ja śpię …

Nie ukrywam, że sporą część naszych zakupów robimy przez internet. W naszym przypadku, najczęściej dotyczy to pomocy terapeutycznych dla Julki. Oczywiście wszystko sobie wcześniej kalkulujemy, wszak nie problem kupić jakąś rzecz taniej w sieci o kilka złotych by później kilkanaście wydać na jej transport do nas. Mamy to szczęście, że mieszkamy w takim miejscu, że mamy blisko do „tradycyjnych” sklepów w których można bezpłatnie odbierać takie internetowe zakupy. Doskonale rozumiem irytację niektórych pracowników takich punktów, gdy zamiast wciskać nam towar muszą wydawać paczki no ale co ja poradzę – skoro jest taka możliwość to z tego korzystamy.
Ponieważ Julka swoje gry edukacyjne zna na pamięć, postanowiliśmy zakupić dla niej kilka nowych. Wypatrzyłem sobie kilka pozycji, cena jednej płyty do około 20 złotych. Ponieważ kupowałem jeszcze inne rzeczy niezbędne do terapii załapałem się na darmową dostawę do domu.
Nie minęło trzy dni na skrzynkę przyszła informacja o „szalonej” obniżce cen. Julkowie gry mógłbym kupić za mniej więcej jedną trzecią tego co wydałem. Mówi się trudno, żyje się dalej.

Nieodzowna w internetowych zakupach jest porównywarka cen.
Kilka ostatnich dni spędziłem na poszukiwaniu dla Julki nowego krzesła.
Znalazłem krzesło nawet sporo taniej niż w tradycyjnym sklepie. Zastanawiam się jednak na jednym. Dlaczego w ceny potrafią się różnić o 100 procent. Tym razem nie udało nam się zakupić krzesła w najbardziej korzystnej cenie. Mieliśmy pecha. Potrzebowaliśmy bowiem krzesełko obrotowe z bogatszym wyposażeniem. A nie wszystkie sklepy takie coś oferowały.
Ale do czego zmierzam. Do tego co przegapiliśmy.
Wczoraj wieczorem znajome kręgi obiegła wieść, że w jednym ze sklepów w którym również robimy zakupy jest coś w niezwykle korzystnej cenie. My sobie leżeliśmy w łóżkach, a inni robili zakupy ;) Mowa o Kocham czytać Jagody Cieszyńskiej. A dokładniej o drugim pakiecie 12 zeszytów wraz z grą planszową. Cena była o kilkadziesiąt groszy większa od ceny jednego zeszytu jaki owa sieć ma w swojej ofercie. No niestety rano można było zobaczyć jedynie komunikat – produkt niedostępny.
Nie wiem czy to Czarnopiątkowa promocja czy pomyłka sklepu.Póki co trwają spory, czy sklep musi wywiązać się z „umowy”. Prawnikiem nie jestem, zatem nie będę się nad tym problemem rozwodził.
Przeglądając internet aby cokolwiek dowiedzieć się na ten temat natrafiłem na ciekawe sądowe rozstrzygnięcie sporu. Sąd w Gliwicach orzekł bowiem, że ochrona interesów konsumenta nie uzasadnia rażącego naruszenia praw sprzedających. Zarówno konsumenci, jak i sprzedawcy powinni się kierować przede wszystkim rozsądkiem, zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Co prawda w tamtej sprawie chodziło o „obcięcie” dwóch zer w cenie.
Zdarzają się promocje – coś jest tańsze o połowę, o osiemdziesiąt procent, co wówczas? I kieruj się tu człowieku logiką.
W przypadku Empik-u gdyż to ten sklep był wczorajszego wieczora oblegany przez moich znajomych, czy ja wiem aby ktoś obciął zero? Jeśli tak, to cena tego pakietu byłaby wyjątkowo nieatrakcyjna. Taka cena była by bowiem jedną z wyższych jakie znalazłem przeglądając konkurencyjne sklepy.
My też kupiliśmy przedmiot po bardzo okazyjnej cenie. Był to tablet dla Julki. Sprzęt który był oferowany w promocji zaplanowanej na tydzień został wykupiony w ciągu kilku godzin. Wówczas to nie była pomyłka systemu, bowiem za jakiś czas również można było kupić owe tablety w identycznej promocyjnej cenie. Ale do dzisiaj sobie przypominam wpisy na forach – o jaka szkoda, że to przegapiłem …

Podziel się