Remont czas zacząć

U nas ostatnio tylko chaos i opóźnienia, jak to wszem i wobec ogłasza Julka. Powód jest banalny – przyśpieszony remont Julkopokoju. Co prawda był on w planach, ale przyszłorocznych. No ale jak zapewne wiecie z przyczyn od nas niezależnych musiało nastąpić przyśpieszenie. Mieszkając w bloku ma się ograniczone pole manewru jeśli chodzi o przestrzeń do składowania dobytku który warto przenieść na czas remontów.
Sytuacja jeszcze się pogarsza w sytuacji tak jak to ma miejsce w naszym przypadku – dziecko ma w domu terapię. Przez lata nagromadziliśmy sporo pomocy terapeutycznych a nie muszę tłumaczyć, że pozostawione w zasięgu lepkich łapek naszego Tisia mogłyby szybko zakończyć swój żywot.
Czasowo też nie jest najlepiej. Julomama od kilku tygodni jest ponownie uczniem. Jest tylko jeden mały problem – zajęcia są niemal codziennie w godzinach popołudniowych. Ale skoro twierdzi, że więcej może tam się nauczyć niż na studiach podyplomowych, które nie należały do najtańszych to rodzina się poświęca.

Julka owszem proponuje swoją pomoc – chce malować ściany. Kilka lat temu gdy został zakończony remont Jej pokoju i już miała się do niego przeprowadzać „pożyczyła” sobie wałek używany do malowania ścian w innym pokoju. Efekt Jej działań jest łatwy do odgadnięcia.
U Julki najgorsza jest świadomość że będą zmiany, jeśli owe zmiany już są to jest o wiele lepiej.
Latami naklejała różne naklejki na drzwiach od szafy zarządzanej przez terapeutkę. Dla nas było jasne, wraz ze zmianą mebli na takie dostosowane do potrzeb młodego ucznia pojawi się problem tych „skarbów”. Każda próba rozmów z Tisiem kończyła się płaczem naszej córeczki.
W piątkowy wieczór dotarły do nas paczki z meblami. Zamawialiśmy je w sklepie internetowym. Wcześniej dokładnie takie same meble zostały dokładnie pooglądane z wszystkich stron w sklepie należącym do jednej z sieci handlowych. Warto to robić. Przeglądając meble w internecie wytypowaliśmy sobie kilka systemów jakie by nas interesowały. Wizyta w „tradycyjnym” sklepie sprowadzała nas na ziemię – ładny kolor wyglądał koszmarnie, szafa narożna kompletnie niedostosowana do naszych potrzeb, itp. Ale warto było tak zrobić – różnica w cenie rzędu kilkunastu procent ;)
Julka w swoim pokoju potrzebuje więcej miejsca na różne rzeczy do nauki niż „zdrowi” rówieśnicy. Przewidzieliśmy to i zamówiliśmy więcej szaf, zdziwieni byli tym faktem zapewne i meblarze gdyż na etapie załadunku transportu dzwonili do nas z zapytaniem czy oby nie popełniliśmy błędu podczas składania zamówienia ;)
Ludzie, widok paczek z meblami podziałał na Julkę niesamowicie. Julkomama w sobotnie przedpołudnie mozolnie odklejała naklejki z szafy gdy wracająca z zajęć Julka mówi: mamusiu nie musisz odklejać więcej naklejek, a na nowej szafie nie będę nic naklejać.
Dotychczasowe meble, nie zostały porąbane. Zostały rozebrane i za kilka tygodni będą zmontowane i posłużą zapewne przez wiele lat w bawialni o jakiej marzy Julkodziadek dla swoich wnuczek ;)

A od jutro malowanie sufitu oraz ścian. ….
Upss trzeba jeszcze podszpachlować dziury po naklejkach jakie Julka naklejała na ścianach.

Jeśli kogoś interesuje to nowe Julkomeble będą niemal identyczne to tych:
lorento

Podziel się