Czyli bez zmian

Efektem strajku okupacyjnego rodziców dzieci niepełnosprawnych, który miał miejsce w wiosną w Sejmie jest nie tylko podwyżka świadczenia pielęgnacyjnego. Miała się również rozpocząć debata na temat niezbędnych zmian systemowych aby poprawić sytuację dzieci niepełnosprawnych.
Nie wiem jak Wy ale ja uważam, że pieniądze na naukę czy rehabilitację naszych dzieciaków są, przynajmniej teoretycznie.
Niestety nie trafiają one tam gdzie powinny. I tu jest zasadniczy, kluczowy problem.
Tak sobie czytam relację z obrad podstoliku okrągłego stołu ds kompleksowego wsparcia dzieci i młodzieży niepełnosprawnych oraz ich rodzin i co ? Ano nic.
Ustawa o samorządzie terytorialnym daje samorządom prawo do autonomicznego decydowania o przeznaczeniu środków subwencyjnych. W ustawie o systemie oświaty są troszkę inne zapisy. No ale nie trzeba być myślicielem aby stwierdzić, że samorządy wybierają lepsze dla siebie rozwiązanie.
Skutek jest jeden … rodzice muszą walczyć o każdą złotówkę jak o niepodległość.

Powiem szczerze, jakoś od początku nie wierzyłem, że dojdzie do jeśli nie radykalnych to przynajmniej idących w dobrą stronę zmian.
Nie chcę nawet aby cała subwencja szła na konkretnego dzieciaka, wystarczy mi aby te pieniążki dostawała szkoła.
Potrzeby naszych dzieciaków są różne, jeden potrzebuje zajęć z logopedą, ale innemu warto by było zorganizować jakieś zajęcia grupowe, tak aby w małej grupie bez presji uczył się kontaktów z rówieśnikami. Jeszcze inny uczeń może ma jakiś niesamowity talent i warto by było go rozwijać.
Możecie na mnie rzucać gromy, ale uważam że cześć z tych pieniążków powinna iść na potrzeby „ogólne” konkretnej placówki.
Niech ta nieszczęsna szkoła ma możliwość zakupu pomocy dydaktycznych z których skorzysta klasa a do której uczęszcza dziecko niepełnosprawne. Niech ta integracja będzie prawdziwą integracją a nie tylko z nazwy.
Dlaczego placówki niepubliczne, tak chętnie przyjmują dzieci niepełnosprawne? Przecież te prywatne, które powinny przynosić ich właścicielom dochód nie robią tego charytatywnie, z dobrego serca, czy litości.
Niestety czytając medialne doniesienia nic z tej materii się nie zmieni. Ministerstwo może by tego chciało, ale na zmiany nie zgodzą się samorządowcy. A to jest silne lobby,
Co prawda ministerialni urzędnicy zapowiadają, jedynie, że wydatkowanie subwencji oświatowej będzie skrupulatniej niż dotychczas kontrolowane. Tylko nie wiadomo, jeszcze na czym te kontrole miałyby polegać, a już pojawiają się głosy że samorządy tak łatwo nie poddadzą się kontrolom.
Skutek może być odwrotny do zamierzonego – nasze dzieciaki będą jeszcze większym „kłopotem” dla (publicznych) placówek oświatowych.
Tak się zastanawiam czy pomysł aby Poradnie psychologiczno – pedagogiczne objąć programem szkoleń czy doposażyć. Owszem wielu z nas ma nie najlepsze zdanie o oferowanej przez ppp pomocy, ich poziomie merytorycznym. Jeśli środki na ten cel mają iść z „naszej” puli subwencyjnej to … samorządy znajdą kolejny pretekst aby jeszcze mniej wydawać na dzieci niepełnosprawne.
Obym się mylił….

Podziel się