Trudne słowo

Julka od kilku tygodni wtorkowe popołudnia spędza na zajęciach tanecznych. Julkomama w tym czasie pilnie uczy się, nowego zawodu. O ile dobrze pamiętam to w tym czasie robi paluszkami różne „dziwne” rzeczy czyli uczy się migać.
Z tego powodu nad Tisiem opiekę sprawuje Julkotata.
No dobra, dzisiaj było trochę „atrakcji”. Gdy maluchy dzielnie ćwiczyły w sali obok przy otwartych drzwiach „recepcjonistka”, czyli młoda dziewczyna siedząca w kaso-informacji demonstrowała zgromadzonym mamuśkom taniec na rurze. Powiem krótko… ooojjj niektórym to się marzyło ;) Żebym ja tak umiała to bym swojemu facetowi pokazała w sypialni i nie tylko …
Ale dzisiejszy wpis będzie o innej mamuśce.

Przypadkiem podsłuchałem rozmowę dwóch innych kobiet w szatni. Jedna chwaliła się drugiej ile to jej ukochana córeczka ma zajęć w przedszkolu. Ta z mniejszą ilością zajęć od razu zgadła, że córka rozmówczyni musi chodzić do innego przedszkola.
Na koniec powiedziała, za które to słowa powinna dostać… co najmniej karnego jeżyka ;)
Bo wie pani bo tam do przedszkola chodzą jeszcze że tak powiem dzieci którym trzeba poświęcić więcej uwagi.
Nie, nie jest to Julki przedszkole, ale domyślam się o którą placówkę chodzi.
No tak przyznać się że dziecko „musi” chodzić razem z dziećmi niepełnosprawnymi nie którym osobom zapewne przez gardło nie przejdzie.
Czy dzieci takie jak Julka i wielu jej przyjaciół i znajomych są gorsze, że publiczne przyznanie się że „zdrowa” pociecha musi z nimi przebywać jest aż takie straszne?

Miła, i kulturalna „mamuśko” gdyby nie obecność „tych” dzieci w przedszkolu to Twoja pociecha nie miała by co najmniej połowy oferowanych zajęć dodatkowych, gdyż czesne wynosiłoby wówczas tyle, że zapewne poszukałabyś tańszego …
Tak się składa, że z widzenia znam sporo dzieci którym trzeba poświęcić „więcej” uwagi i na stronie owego przedszkola odnajduję ich sporą grupę … kilkoro to nawet Jula zna ;)

Podziel się