TisioPrzeprosiny

Julka nadaje się na pracodawcę tyrana – urlop dla człowieka to idiotyzm, który nie mieści się w Tisiowej kudłatej główce. Bo kto to myślał aby tak w środku tygodnia, niespodziewanie Julkotata nie szedł do pracy.
No ale co było robić gdy wydało się, że nie tylko nie wykorzystało się ani jednego dnia urlopu z tegorocznego „przydziału” to jeszcze pozostały resztki z ubiegłorocznego ;)
Julka wiedziała, że dzisiaj Julkotata zostaje w domu, a Ona dopiero jutro na wolne ..ale tylko od przedszkola – dwa razy w miesiącu, w piątki ma bowiem kilkugodzinny blok wwerowski.
Tak więc Julka dzisiaj ładnie wstała, przyszła do nas z uśmiechem na twarzy i … oznajmiła, że dzisiaj nie idzie do przedszkola. Nie i już.

Przy odgłosach rzewnego płaczu została zaniesiona do łazienki, gdzie baaaardzo poooowoli się myła. Gdy zrozumiała, że już nic ją nie uratuje przed wymarszem do przedszkola, zgodziła się nawet na pierwszą propozycję ubioru. A to nie jest takie oczywiste i nieraz dopiero trzecia a nawet czwarta propozycja zyskuje akceptację naszej córeczki. Mimo to, poranna toaleta i ubieranie zajęło nam raptem czterdzieści minut.
Skoro Julkotata ma wolne to nic nie stoi na przeszkodzie aby na ten jeden dzień zamienił się w przedszkolaka ;) Oczywiście cała ta akcja miała na celu sprawdzenie reakcji Julki na taką „propozycję”
Nasz „plan” był taki, że ponieważ Tisio nie zachowuje się jak rasowy starszak to przeniesie się do najmłodszej grupy (bodajże Tygrysków), a tatuś będzie bawił się w grupie z Jej biedronkowymi koleżkami.
W czasie spaceru chodnikiem narzekała, że całe te dzisiejsze wydarzenia to wina noska, oczu, uszu i lewego łokcia którym chciało się spać i rano się nie obudziły tak jak tego oczekiwała.
Na przystanku jeszcze marudziła, że autobus nie nadjeżdża, ale nie można mieć jakichkolwiek większych zastrzeżeń do Jej zachowania.
Wysiadamy z autobusu, i nagle Julka smutnym głosikiem mówi: tatusiu, jak Cię tak bardzo mocno przepraszam za te poranne cyrki. Obiecuję, że to było już ostatni raz i to nigdy więcej się nie powtórzy.
Julka potrafi tak przepraszać i obiecywać poprawę nawet kilkanaście razy dziennie. No ale spokojnie czekałem na rozwój sytuacji.
W szatni przebrała się błyskawicznie, blokując dostęp do grupowych szafek i czym prędzej popędziła do starej sali która tradycyjnie służy za miejsce zbiórki starszaków. Stanęła w drzwiach i niczym rasowy bramkarz w nocnym klubie blokowała dostęp „intruzowi”. Trzeba przyznać, że walczyła jak lwica, nie można było nawet zamienić kilku słów z przedszkolanką.

Podziel się