Niekończąca się opowieść

Co jakiś czas na blogu powraca „gorący” temat czyli specjalistyczne usługi opiekuńcze. I zapewne będzie tak się działo przez długi czas. Albowiem urzędnicy z OPS-ów w dalszym ciągu mnie zaskakują.
Spokojnie, dzisiaj nie będzie o „sukcesach” mojej ulubienicy, czyli szefowej świlczańskiego OPS-u.
Obawiam się, że dzisiejszy problem przerasta możliwości logicznego rozumowania zarówno pani Beni jak i Jej współpracowników.
Na początek najważniejsza rada, w kontaktach z owymi urzędnikami – nic na gębę, papier to podstawa. Jeśli przychodzicie załatwiać dla swojego dziecka tego typu usługi, a urzędniczka nie przerywając malowania paznokci lub nie odrywając wzroku od internetowego pudelka mówi Wam: zgłoście się w styczniu, to bez wahania rzućcie na Jej biurko odpowiedni plik papierów. W przeciwnym razie w styczniu powie Wam … trzeba było przyjść pół roku temu.
Pamiętajcie, wbrew temu co często twierdzą nieoduczeni urzędnicy korzystanie przez dziecko niepełnosprawne np. z rehabilitacji w ramach NFZ, wczesnego wspomagania rozwoju czy pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole nie oznacza że traci ono prawo do specjalistycznych usług opiekuńczych.

Sądy administracyjne wielokrotnie wykazywały, że dziecko ma prawo do specjalistycznych usług, jeżeli świadczenia z opieki zdrowotnej i systemu edukacji nie zaspokajają wszystkich uzasadnionych potrzeb.
Czytałem sobie rozporządzenie Rozporządzenia Ministra Polityki Społecznej z dnia 22 września
2005 r. w sprawie specjalistycznych usług opiekuńczych w którym jest wyszczególniony zakres wspomnianych usług.
Jeśli mi nie wierzycie to sprawdźcie sami, ale przeczytałem tam ni mniej ni więcej to: współpraca ze specjalistami w zakresie wspierania psychologicznopedagogicznego i edukacyjno-terapeutycznego zmierzającego do wielostronnej aktywizacji osoby korzystającej ze specjalistycznych usług.

Może się mylę, ale dla mnie to nic innego jak zachęta dla rodziców dziecka aby jednocześnie korzystali z pomocy innych specjalistów. A przydzielony terapeuta SUO powinien w miarę możliwości współpracować z nimi.
Naszych dzieci zapewne nie dotyczy fragment rozporządzenia mówiący o pomocy mieszkaniowej. I chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego ;)
Zatem we wspomianym dokumencie opisano, wszystkie możliwe „przypadki”.
No ale urzędnicy mają wytłumaczenie na wszystko cytując inny fragment rozporządzenia, czyli „słynny” – § 2 ust. 5.
Jest to dość skomplikowany ustęp. No ale czytajcie sami:
zapewnienie dzieciom i młodzieży z zaburzeniami psychicznymi dostępu do zajęć rehabilitacyjnych i rewalidacyjno-wychowawczych, w wyjątkowych przypadkach, jeżeli nie mają możliwości uzyskania dostępu do zajęć, o których mowa w art. 7 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego (Dz.U.94.111.535, z późn. zm.)
No i taka Kryśka z opieki społecznej będąc na kawie w pokoju obok nasłuchała się żalów koleżanki odpowiedzialnej za gminną edukację. Co prawda Bożena chwaliła się, że z tej zwiększonej subwencji spłynęło z Warszawy trochę kasy, ale rodzice marudzą o jakiś zajęciach rewalidacyjnych cy cuś. A to że za mało, a to że za niski poziom.
Tak więc Kryśka mimo że z trudem skończyła szkołę średnią, ale myśli tak: skoro dzieciak ma te zajęcia rewa…coś to, skoro takiemu delikwentowi należy się SUO w wyjątkowych sytuacjach to Ona takiej potrzeby nie widzi.
Dla Kryśki wszystko jasne jeśli dzieciak chodzi do szkoły, czy przedszkola to SUO się nie należy.
A jeśli mu przyznano gdy był całkiem mały, to z chwilą rozpoczęcia jakiejkolwiek nauki trzeba mu to bezwzględnie odebrać.
Jestem dociekliwy i czytam tą nieszczęsną ustawę o ochronie zdrowia.
A tam już na wstępie pisze tak:
Dla dzieci i młodzieży upośledzonych umysłowo bez względu na stopień upośledzenia
organizuje się naukę i zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, w szczególności w przedszkolach, szkołach, placówkach opiekuńczo-wychowawczych, ośrodkach rehabilitacyjno-wychowawczych, w domach pomocy społecznej i podmiotach leczniczych, a także w domu rodzinnym.

No dobra, zdarza się że wraz z zaburzeniami ze spektrum autyzmu występuje upośledzenie umysłowe, ale są i wypadki wręcz przeciwne i „nasze” dzieciaki są geniuszami.
Zatem sporej ilości autystów ten zapis w ogóle nie dotyczy.
Skoro już dobrnąłem do tego etapu to szkoda by było tak kończyć. Drążę temat dalej.
Kilka linijek ustawodawca odsyła nas dalej… pisze bowiem, że to minister odpowiedzialny za oświatę określi, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób organizowania zajęć rewalidacyjno-wychowawczych.
Co zatem robię? Szukam odpowiedniego rozporządzenia. Wystarczy dosłownie kilka minut i wszystko jasne. Czytam Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 kwietnia 2013 r.w sprawie warunków i sposobu organizowania zajęć rewalidacyjno-wychowawczych dla dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym w stopniu głębokim.
Paragraf pierwszy wystarczy ;)
Zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, organizuje się dla dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym w stopniu głębokim, posiadających orzeczenie o potrzebie zajęć rewalidacyjno wychowawczych wydane przez zespoły orzekające działające w publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych.

Jak to mówią, albo rybki albo … akwarium.
Dziecko uczęszczające do obojętnie jakiego przedszkola na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego nie może uczestniczyć w zajęciach rewalidacyjno-wychowawczych, gdyż te formy wychowania przedszkolnego wzajemnie się wykluczają.
Nieco starsze dziecko, a więc takie które uczy się w dowolnej szkole na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego czy nawet nauczania indywidualnego nie ma możliwości udziału w zajęciach rewalidacyjno-wychowawczych organizowanych na podstawie o ochronie zdrowia psychicznego. W myśl przepisów oświatowych nie jest możliwe równoczesne korzystanie z zajęć rewalidacyjno-wychowawczych i uczęszczanie do przedszkola czy szkoły.
Może to nie istotny szczegół, ale może kogoś to zainteresuje, Rehabilitacja i zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze o których mowa w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego są bezpłatne.

PS. Mój gminny informator z powodu panującej w świlczańskim UG powszechnej podejrzliwości (z uwagi na niepewną przyszłość) ma utrudnione możliwości „szpiegowskie” mimo to zapewnia, że niedługo będę miał o czym pisać jeśli chodzi o los dzieci takich jak Julka.

Podziel się