Nie back to school

Wiem, wiem rozpoczął się nowy rok szkolny, ale bez obaw dzisiejszy wpis nie będzie z serii back to school.
Julkomama namierzyła dziwne odciski małych paluszków na drzwiach. Julka pytana czy coś wie na ten temat stanowczo zaprzeczyła, ale to jeszcze nie koniec. Tak sobie myśli i myśli, i mówi: może to jakieś wandale w nocy zrobiły, albo karaluchy lub korniki tak naświniły?
Kilkadziesiąt minut wcześniej byliśmy w sklepie spożywczym, Julka przytargała katalog z winami. Ogląda, ogląda, nagle widzi zdjęcie które ją zainteresowało, komentarz nie pozostawia złudzeń: Ooo, Pan kupuje wino w sklepie dla swojej kochanki.

Wczoraj Julka podczas rozwiązywania testu u pani psycholog została zapytana co to jest modliszka.
Jeśli nie wiecie jak brzmi „prawidłowa” odpowiedź wg naszego Tisia, już ją podaję. Modliszka, to osoba która się modli. Nie jest to zatem jak się powszechnie uważa pewna owadzia kobieta która po xxx (no wiadomo po czym) robi ze swoim facetem „porządek” raz a dobrze, tak że Jej rywalka nie będzie miała z niego jakiegokolwiek pożytku ;)
Nie wiem ile w tym prawdy, ale Julka twierdzi, że w Jej przedszkolu pojawiło się dziecko które mówi po … niemiecku. Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu, ale Tisio głośno myśli: jaki kolor skóry mają ludzie w tych niemcach.
Jakoś dziwnie czułem się wczoraj, widząc Julki logopedkę w pracy, i mając świadomość, że nasz Tisio będzie musiał wracać szybciej do domu zamiast z mniejszą lub większą radością ćwiczyć na zajęciach, jak to miało miejsce dotychczas.
No ale czas biegnie, Julka coraz więcej umie, trzeba umożliwić dostęp do świetnego specjalisty młodszym i bardziej potrzebującym dzieciakom.

A jakie mamy plany na przyszłość? Julka jedzie na wycieczkę, a będzie ona do Zakopanego (w rozsiewane przez Julę plotki o podróży do Paryża czy Londynu proszę nie wierzyć). A ja? Będę musiał postudiować podział szafek w nowej szatni aby się zorientować jaki jest aktualny biedronkowy skład ;)

Podziel się