O pani … Ani

Dzisiejszy wpis dedykujemy pewnej pani Ani ;)
Jeśli jeszcze nie domyślacie się dlaczego …za chwilkę wszystkiego się dowiecie.

To już rok jak władzę nad Julką i Jej przedszkolnymi współplemieńcami przejęły dwie całkiem nowe przedszkolanki. Niestety Julki koledzy zamiast pilnować swojej pani Ani zajmowali się miej lub bardziej mądrymi rzeczami w efekcie … ich starszy kolega „porwał” im przedszkolankę ;)
O tym, że będą zmiany personalne wiedzieliśmy nieoficjalnie od kilku miesięcy, ale kilka dni temu dowiedzieliśmy się o tym oficjalnie.
No jak wiadomo serce nie sługa, i nie pozostaje nic innego jak tym wpisem podziękować jej za kawał świetnej roboty.
Nie wiem w jaki sposób kierownictwo przedszkola wyszukiwało przedszkolanki dla Julki grupy ale czapki z głów, Julka nie mogła trafić lepiej. Tegoroczne Julki przedszkolanki to najlepszy przykład, że połączenie ognia i wody może przynieść niesamowite efekty.

Pani Ania to oczywiście przysłowiowa woda.
Pierwsze nasze spotkanie to…widok w szatni, jak nieznana nam jeszcze młoda kobieta z karteczką w ręku sprawdzała czy osoby które przyszły po jedną z biedronek mogą to zrobić.
Wierzcie lub nie ale jeśli ktoś nie wierzy że kobieta ma podzielną uwagę, to właśnie ta pani jest tego najlepszym przykładem.
Gdy wybierałem Julkę z po południu z przedszkola, maluchy siedziały skupione słuchając czytanej przez wspomnianą panią bajkę, a przedszkolanka nie przerywając czytania nie tylko powiedziała kilka słów o zachowaniu Julki, a jeszcze widziała jak za Jej plecami ktoś próbował to wykorzystać i nawet nie miał szans zacząć rozrabiać.

Ojjj tą młodą cichą kobietę w spódnicy kończącej się w mniejszej lub większej odległości od kolan (ale zawsze powyżej), w charakterystycznych tenisówkach będziemy zawsze miło wspominać.

Uważnemu czytelnikowi, chyba nie muszę wskazywać o którą z widocznych na poniższym zdjęciu pań powyższy wpis jest dedykowany.
panie
Mam nadzieję, że pozostałe dwie Julki przedszkolne panie nie mają mi za złe, że nic o nich dzisiaj nie piszę … no ale to właśnie pani Ani poświęcony jest ten wpis.

Podziel się