Odroczeniowe dylematy

O tym że nasz Tisio pójdzie do szkoły o rok później niż wynika to z przepisów oświatowych wiedzieliśmy już jakiś czas temu. Julka wszak powtarzała pierwszy rok edukacji przedszkolnej ;)
Już w ubiegłym roku przekładaliśmy obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne. Cała ta nasza akcja nie była powodowana naszym kaprysem ale był to wynik długich rozmów ze specjalistami znającymi Julkę niemal tak dobrze jak my.
Wszelkie niezbędne dokumenty złożyliśmy do poradni dużo wcześniej. No może nie wszystkie papiery, nie posiadaliśmy bowiem bardzo ważnego dokumentu – informacji o gotowości dziecka do podjęcia nauki w szkole podstawowej. Do poradni zanieśliśmy „zwykłą” opinię opisową przygotowaną przez Julki przedszkolanki.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że w naszym przypadku będzie to formalność. Zmartwiła nas jedna troskliwa mama, która opowiadała jak to musiała jak lwica walczyć o pozytywne załatwienie sprawy. Dopiero po pewnym czasie człowiek analizuje wszystkie fakty, z moich obliczeń wynikało, że dzieciak pójdzie do „zerówki” trzeci rok z rzędu. Nie wiem jak inne dzieci, ale Julka by się totalnie nudziła musząc ponownie uczyć się tego samego.

Nasz Tisio ma opanowane sporo więcej materiału niż wynika to z programu który realizuje w przedszkolu, ot taki skutek uboczny terapii.
Czytając różne wypowiedzi „znawców” na forach można dojść do wniosku, że cały ten cyrk to wynik kaprysu rodziców. Niestety odroczenie obowiązku szkolnego to nie taka łatwa sprawa.
Znam sporo rodziców, którzy zapewne bez przeszkód uzyskali by stosowny dokument gdyby tylko chcieli, ale byli w sytuacji gdy niemal cała dotychczasowa grupa przedszkolna szła (najczęściej razem do szkoły). I jak tu wytłumaczyć dziecku, że Ono zostaje jeszcze na rok w przedszkolu, podczas gdy towarzysze wspólnych zabaw już za kilka dni będą pierwszakami.
W jeszcze trudniejszej sytuacji jest rodzić, który był przekonany, że jego dziecko pójdzie do szkoły, gdy tu nagle dostaje późną wiosną w przedszkolu informację, że dziecko ma różne deficyty, o których nikt wcześniej nie wspominał, a późniejsza wizyta w ppp tylko powiększa rozterki rodzica.
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie możliwość cofania ucznia ze szkoły do oddziału przedszkolnego to jakieś nieporozumienie. Jak wówczas wytłumaczyć, dziecku taki krok, przecież to nic innego jak brutalny przekaz: nie nadajesz się do szkoły. I jak z takim bagażem doświadczeń później dziecko ma z mniejszą lub większą przyjemnością chodzić do szkoły.
Możliwość odroczenia obowiązku szkolnego to żadna nowość, w ustawie o systemie oświaty zapis ten istnieje bowiem od wielu lat. Procedura ta nie jest tym bardziej perfidnym naginaniem bliżej nie określonej luki prawnej.
Na koniec przypomnę a niektórym internetowym znawcom wszystkiego powiem, że w opinii o potrzebie obowiązku szkolnego są wskazówki dla rodziców ale również dla nauczycieli, na czym przez najbliższe miesiące należy się skupić w czasie pracy z dzieckiem.
Opinia stwierdzająca brak gotowości szkolnej to tylko dokument niezbędny do uzyskania decyzji o odroczeniu obowiązku szkolnego, zatem opinia jako taka jest zwykłym kawałkiem papieru a dopiero rodzice mając go w ręku decydują co z nim zrobić. Może wręcz zdarzyć się taka sytuacja, że wypomniana opinia wyląduje na wiele lat w domowej szufladzie.
W przypadku naszego Tisia, odroczenie obowiązku szkolnego to jednorazowa „akcja”, chociaż przepisy umożliwiają w naszym przypadku moglibyśmy to robić jeszcze przez kilka lat. Oczywiście zgodnie z literą prawa. Niestety oznaczało by to jedno za rok zamiast do pierwszej klasy szkoły podstawowej Julka musiała by trafić na „zesłanie” do oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej. Nawet nie wyobrażam sobie jak miałbym wytłumaczyć swojej córce, że jeszcze przez rok będzie misiowym przedszkolakiem.

A to popiknikowa Julka:
mina
i jednocześnie przypominam, Julka ma Was na oku ;)
Obserwuję was

Podziel się
  • http://kordella.blogspot.com/ Kaska

    No więc z tymi odroczeniami to róznie bywa. U nas panuje przekonanie że zostawienie dziecka jeszcze rok w zerówce oznacza ze dziecko jakieś ułomne jest. No cóz moje widac jest bo odroczyłam Mateo a za rok bede odraczać Miłosza. Choc che jak wy żeby Mateo za rok jako 7 latek poszedł jednak do szkoły

    • Rodzice Julki

      Za rok to dopiero będzie „wesoło” w naszej rodzinie – teoretycznie do jednej klasy mogą iść dwie dziewczynki, z różnicą wieku – dwa lata.