Mała rzecz a cieszy

Na ten weekend dostaliśmy do dyspozycji wolną chatę. Mieliśmy sporo planów jak ten fakt spożytkujemy. Ale nie wszystko idzie tak jak sobie planujemy. Po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej remontem schodów, pełną parą ruszyły sobotnie zajęcia terapeutyczne. Julka troszkę odzwyczaiła się od takiego zajęciowego maratoniku. Po zajęciach mogła iść z Julkomamą na zakupy do sklepu, gdyż na wieczór był zaplanowany grill, tylko we trójkę. Oczywiście Julka miała być super ekstra grilowaczem. Ja zabieram się za przygotowania a mój pomocnik … o właśnie robi o to:
grilownik
Usnęła w ciągu góra trzech minut. Błyskawiczny zjazd. Z Julką czy bez niej grill jednak musiał się odbyć, wszak to miała być nasza kolacja na świeżym powietrzu. Mieliśmy cichą nadzieję, że może obudzi się i zje cieplutką kiełbaskę oczywiście ze swoim sosikiem czyli ketchupem dla dzieci – marki nie podam, a co, wolno mi ;)

Taki popołudniowy Julkosen zazwyczaj ma jedną wadę, Julka budzi się we wczesnych godzinach nocnych, pełna werwy i skora do różnych zabaw. Nie wiem co się stało – ale w „mundurze” przespała do rana. Dopiero rano, zapytała co z grillem. Dobrze, że schowaliśmy taką podpieczoną kiełbaskę do lodówki, w rano podgrzana na patelni, była „idealna”.
Na popołudnie zaplanowaliśmy długi spacer na świeżym powietrzy, drogą wśród pół i łąk. Pola od lat nieuprawiane, część już przekształcana w działki budowlane. Ale dla takiego mieszczucha wystarczy nawet i to by poczuć wiejski klimat. Julka miała tylko jeden problem, czy oby na pewno się nie zgubimy. Mi osobiście trudno sobie wyobrazić jak można się zgubić, ale przyznaję droga wśród wysokiej nawłoci kilkulatka może być z lekka przerażająca.
Gdyby ktoś nie wiedział jak te straszne rośliny wyglądają, to mała fotograficzna podpowiedź.
Nawłoć
Julka została uratowana z powodu … grzmotów i ciemnych chmur, musieliśmy przerwać marsz i wrócić tak skąd wyszliśmy.
Deszcz nie padał, ale Julka została uratowana gdyż nie pokonaliśmy dużej odległości od naszej działeczki która Julka doskonale zna i wie gdzie z niej idzie się w różne strony ;)
Działeczka
Uprzedzam pytania, te drzewa to Julki posag ;)
Niestety, wracając do domu Julka z odległości kilku metrów mogła obserwować to co lubi oglądać w telewizji czyli Policję łapiącą piratów, przekraczających dozwoloną prędkość. Akurat ten złapany na Jej oczach nie tylko jechał za szybko gdyż młoda i ładna pani policjant poprosiła kierowcę o kluczyki i wyciągnęła jakieś papiery do wypełniania z bagażnika …

Jest jeden pozytyw tego weekendu. Julka dostała od babci pamiątkę w wycieczki, taką szklaną kulę ze „śniegiem” i podobizną lokalnej atrakcji. Niestety po kilku minutach, przypadkowo upuściła na podłogę, efekt oczywisty. I wiecie co, nie histeryzowała, nie błagała aby to naprawić, powiedziała tylko: trudno, nic się nie stało.
Upss, zapomniałem jeszcze o jednym. Była również, lekcja agrotechniki i rolnictwa ;)
rolnik

Podziel się