Wspólne zakupy

Tak, dzisiaj wybrałyśmy się z Julką do galerii taki babski dzień. No dobrze, przyznaję się bez bicia –  rozpoczęły się wyprzedaże i miałam ochotę kupić sobie jakąś sukienkę i coś Julce. Rozpoczęłyśmy wizytę od znanego punktu gastronomicznego, czyli czegoś co jest nieodzowne w czasie takich wyjść. Później odwiedziłyśmy pierwszy sklep tu nawet nie miałam szans nic dobrze pooglądać, kochana córcia nic tylko „chodźmy do działu dziecięcego”, uspokoiła się dopiero jak wyszła z firmową reklamóweczką z letnią sukienką w środku. Nie myślcie że poszło tak gładko. Oczywiście nie obeszło się bez negocjacji, bowiem Julia miała w planie zakup zwiewnej szyfonowej, plisowanej sukienki, kolorowej niczym tęcza.

Nie powiem ładna ale nie praktyczna. Kupiłyśmy sukienkę podkoszulek różową odcinaną i marszczoną w pasie różową z królikiem lub jak kto woli zającem. Brawo już myślałam że uda mi się w końcu upolować coś dla siebie. Udałyśmy się do jednego sklepu, są takie o jakie mi chodzi kolor mięta i jasny cytrynowy. Maszerujemy do przymierzalni, ale niestety xs ciasna, a s za duża. Julcia żywo się interesowała więc jej wytłumaczyłam na swoja zgubę że jestem za gruba bo dużo jem. Pochodziłyśmy jeszcze trochę aż trafiłyśmy do sklepu z gigantyczną kolejką do przymierzalni. W końcu udało się jesteśmy w środku. Mierzę a moja rezolutna córcia odzywa się tak
- mamusiu, bo ja wiem jaki ty masz problem. Za dużo jesz i jesteś gruba, ale nie martw się musisz mniej jeść to będziesz chudsza, i pamiętaj nie możesz jeść czekolady bo od tego rośnie pupa.
Usłyszałam tłumione śmiechy z zewnątrz. Jak wychodziłam to czułam ze moja twarz ma temperaturę chyba 50 stopni Celcjusza. Sukienkę kupiłam i to rozmiar xs.
sukienka
Ale problemy nadal się nie skończyły, bowiem Julka wypatrzyła przy kasie piękny, duży, brokatowy, portfel który mógłby robić za kopertówkę. Oczywiście niezbędny do życia. Wyszłyśmy z syreną, nie udało się wyłudzić ani też spinek kwiatków. No ale przyszedł nowy pomysł do głowy. Potrzebuje jeszcze, nowych balerin. Początkowo ignoruję. Idziemy do jeszcze jednego sklepu na łowy. Julia dalej swoje mamo kup baleriny a ja jej tłumacze że ma kilka par na co ona że jej poginęły. Stojąca obok pani śmiała się na całego. Julia nadal próbowała wymusić zakup, płakała i prosiła mamusiu kup mi bo mi serduszko pęknie, albo mamusiu kup mi tak bardzo ładnie Cię proszę. Niestety nic nie wskórała odwiedziłyśmy jeszcze drogerię i wróciłyśmy do domu. W domu zaprezentowałyśmy tatusiowi nowe kreacje.
Tisio zły
zakupy
Takie wspólne wyjście to nie tylko wspólnie spędzony czas. Julia uczy się dokonywać wyborów, także cierpliwości.

Podziel się
  • http://tulistworek.blogspot.com/ mamaIgora

    mam do pani pytanie czy Julka chodzi do specjalnego przedszkola czy do zwykłego z klasa integracyjna?? jakie rozwiazanie jest lepsze?? moj synek kończy niedługo 3 latka i rozmawiałam z nauczycielka z przedszkola specjalnego bardzo nam polecała ale nie jestem przekonana czy to dobry wybór . no a przedewszystki Igor musiał by miec stwierdzone upośledzenie umysłowe a nie ma.

  • Muszka

    Gdzie mama jest gruba oj Julcia Julcia:)