Ministrze Duda

W niedzielny poranek, znalazłem troszkę czasu na przeczytanie artykułu opublikowanego na portalu niepełnosprawni.pl (to link do artukułu), jest to relacja ze spotkania na którym były omawiane problemy osób z autyzmem. Udział w nim wzięli przedstawiciele organizacji pozarządowych, pełnomocnik ds. osób niepełnosprawnych, prezes PFRON, przewodnicząca Parlamentarnej Grupy ds. Autyzmu.
Czytałem ten tekst kilkukrotnie i dalej nie wiem o co chodzi, czyli nic nowego.
Z racji wieku Julki najbardziej zainteresował mnie wątek o wykorzystaniu subwencji oświatowej.

Nie muszę mówić ile rocznie budżet państwa przekazuje środków na „naszych” przedszkolaków i uczniów. Doskonale również wiecie na co te środki często są przeznaczane, a nie są bowiem z nich zaspokajane potrzeby tych którym się to należy. Jakoś nie przeczytałem, że środki z subwencji będą celowane i kierowane na konkretną osobę z niepełnosprawnością, trafiając bezpośrednio do konkretnej placówki. O dopuszczenia rodzica do wglądu jak te środki są wydatkowane też cisza.
Jest za to inne wręcz nowatorskie rozwiązanie tego problemu. Nie wiem może się mylę ale ma to wyglądać tak – pozostanie zachowany obecny stan, a więc z subwencji będzie opłacany węgiel na zimowe ogrzewanie, będzie łatany dach, zatrudniana dodatkowa woźna będąca siostrą lokalnego działacza. No ale żeby, nie było „poszkodowanych” brakującą kasę pozyska się z planowanej likwidacji dofinansowania osób z lekkim stopniem niepełnosprawności. Pomysł ciekawy, a więc legalizujemy „okradanie” dzieciaków zabierając pieniądze potrzebne innym.
Przecież w przypadku dzieci nie ma stopni niepełnosprawności, a więc zatem to jakiś skrót myślowy abo zabiera się z jednej kupki by załatać dziurę w innym miejscu.
A może po prostu zacząć przestrzegać prawa. Trudno, będzie to osiągnąć wszak lokalni watażkowie musieliby zacząć oszczędniej gospodarować publiczną kasą. Owszem subwencja oświatowa dla „naszych” dzieci nie jest mała, ale jaki odsetek dzieciaków ma to szczęście i „widzi” ową kasę.
Może zatem iść na całość i to lokalni działacze powinni decydować komu ile się kasy z subwencji oświatowej należy. Autyzm autyzmowi nie równy, i przykładowo tak mój ulubiony, świlczański watażka Wojtek W. mógłby w przyszłości zdecydować: Julka Nowak ma lekki „stopień” autyzmu, zabieramy Jej 75 procent subwencji.
Tutaj przypomina mi się sprawa Kraśnika i słynnej afery z wyłudzeniem nienależnych pieniędzy. Brać to było bardzo łatwo i przyjemnie, gdy trzeba oddać to co się ukradło to już jest problem. Bo jak to będzie, oddawać pieniądze, gdy przed wyborami potrzebna jest kasa na inwestycje? Ludzie o czym my mówimy, szukanie winnego, tłumaczenie się niewiedzą to jakaś paranoja. Przecież te dane były ogólnie dostępne, wszystko jawne. Jeśli przez kilka lat ten przekręt się udawał to gdzie byli przykładowo radni, wystarczyło spojrzeć w jedną tabelkę i od razu widać, że coś „śmierdzi”.
Julka póki co ma sześć lat, ale już zastanawiamy się co będzie za 10 czy 15 lat. I nie chodzi o Jej funkcjonowanie, ale o to na jaką będzie mogła liczyć pomoc ze strony Państwa.
Jak czytam, że lepsza pomoc dla dorosłych osób z autyzmem byłoby faworyzowaniem tej grupy osób niepełnosprawnych, to krew mi się gotuje.
Teraz często autik kończy osiąga pełnoletność, kończy szkoły i … jest czarna dziura. Kilkunastoletni wysiłek idzie na marne. Zostaje zamknięty w czterech ścianach, wszelkie umiejętności społeczne stopniowo zanikają.
Jeśli „najlepszym” często spotykanym rozwiązaniem (tylko nie wiadomo dla kogo) jest umieszczanie dorosłych osób z autyzmem na oddziałach psychiatrycznych to ja dziękuję za taką przyszłość dla mojego dziecka.
Właśnie mam przed sobą raport z roku 2013 dotyczący sytuacji dorosłych osób z autyzmem w kilku polskich województwach. Otwieram, szukam i czytam – na Podkarpaciu są dwa Warsztaty Terapii Zajęciowej przyjmujące osoby z autyzmem, jedno mieszkanie chronione.
Jeśli pan Duda opowiada, że aktualna sytuacja osób z autyzmem w Polsce to jego porażka, ma zupełną rację. On NIC nie zrobił aby polepszyć sytuację naszego środowiska.
Opowieści o tym, że jakiekolwiek zmiany systemowe, powodowałyby faworyzowanie autystów można włożyć między bajki. Trzeba dostosować rozwiązania do potrzeb środowiska a nie bezmyślnie wydawać pieniądze.
Julka zarówno w opinii o wczesnym wspomaganiu jaki orzeczeniu o kształceniu specjalnym ma zapis o konieczności odbywania zajęć z muzykoterapii. Owszem miała je przez kilka miesięcy i … sami pisaliśmy podanie o zmianę i zamianę na coś innego. I postąpiliśmy tak, nie dla tego że Julka nie lubi muzykoterapii, ale dlatego że takie zajęcia miała już w innym miejscu. Znajdzie się zapewne sporo obszarów gdzie zadania są niepotrzebnie dublowane. I to w tych miejscach może na początek można szukać pieniążków.
Obym się mylił, ale dla wielu osób taka sytuacja jak obecnie jest idealna. Tłumaczenie, że jest mało pieniędzy jest żałosne.

Podziel się